.RECENZJE · Wyd. Kobiece

„Twardziel” Laurelin Paige

35226004_2014711221892084_7740924041250209792_n

Autor: Laurelin Paige
Tytuł: Twardziel
Tytuł oryginału:
Star Struck
Cykl: Hollywood Heat #1
Wydawnictwo: Kobiece
Liczba stron: 344

Bezkompromisowy Seth Rafferty jest scenografem, który doskonale zna naczelną zasadę Hollywood, aby nie angażować się w związki z filmowymi gwiazdkami. Wiele razy przekonał się, że piękne aktorki nie mają do zaoferowania nic poza urodą.
Jednak pewnego wieczoru poznaje diabelnie zmysłową aktorkę Heather Wainwright, która bierze go za… zwykłego stolarza. Kobieta w swojej próżności sądzi, że zadawanie się z mężczyzną, który nic nie znaczy w branży, jest poniżej jej godności. Nie może mu się jednak oprzeć i spędza z nim noc.

Po długiej serii rozczarowań powieściami Laurelin Paige, mam tu na myśli nudnawą dylogię Pierwszy i ostatni oraz całkowite rozczarowanie, jakim okazał się dla mnie Gwiazdor napisany we współpracy z Sierrą Simone, podałam w wątpliwość moje uwielbienie do historii pióra Laurelin. I wówczas pojawił się Twardziel – ostatnia szansa autorki, by udowodnić, że tamte powieści, były tylko niewiele znaczącym potknięciem.

I faktycznie, na tle poprzednich powieści Twardziel wypadł o niebo lepiej. W historię Setha i Heather wciągnęłam się od razu i do samego końca czytałam z przyjemnością. Niemniej faktem jest, że finał można przewidzieć od samego początku. Jednak po serii książek dla dzieci i thrillerach (zwłaszcza tym ostatnim), miała ochotę na coś lekkiego i niezobowiązującego, a w to Twardziel wpisuje się idealnie. Odetchnęłam od tego, co już za mną i nastawiłam się pozytywnie na to, co przede mną i jednocześnie zyskałam pewność, że jeszcze niejedną książkę Laurelin Paige będę chciała przeczytać w przyszłości, licząc na miłą odskocznię od… wszystkiego. 🙂

Akcja Twardziela sama w sobie nie jest powalająca. Dzieje się w swoim własnym tempie, co oczywiście nie oznacza, że ma działanie usypiające. Ma po prostu nietypowy urok. Konstrukcja fabuły jest prosta jak budowa cepa: spotyka się dwoje bohaterów, coś iskrzy, jest dramat, dramat się kumuluje, jest wielkie bum, które złowrogo zwiastuje rozstanie dwojga kochanków, ale oczywiście kończy się happy endem. Może nie jest to najbardziej zaskakująca powieść roku, ale jest lekko napisana i przede wszystkim, w mojej ocenie, jest zabawna, a to zdecydowanie duży plus, bo w końcu czytanie samych scen erotycznych i… hmmm… wczuwanie się w emocje głównej bohaterki, to nie jest szczyt (to dobre słowo) moich marzeń.

Oczywiście, jak przystało na erotyk i romans w jednym, TE sceny są. Liczne. Dalekie są od delikatnego seksu i hektolitrów romantyzmu, który wylewałby się z każdej strony je zawierające. Laurelin Paige tym razem postawiła na nieco odważniejszą odsłonę miłosnych uniesień, niemniej to nadal nie BDSM. Są klapsy i jest dominujący partner, ale założę się, że niejedna czytelniczka z chęcią zajęłaby miejsce Heather… nawet jeśli to nie Seth by partnerował… Ot taka myśl. 😉 A wracając do tematu, pomimo odrobinę mocniejszych wrażeń, nadal jest to miłe dla czytelniczego oka i smaczne, jeśli wiecie, co mam na myśli… 🙂

Postaciom wykreowanym przez autorkę brakło nieco głębi. Zabrakło mi odrobinę bardziej rozbudowanej przeszłości, czegoś więcej, co podrasowałoby ich na tle innych bohaterów i opisanych wydarzeń. Momentami, gdzieś to się gubiło, ale z drugiej strony to erotyk, więc w teorii, to czyny są ważniejsze niżeli sami bohaterowie. Poza tym, młodzi, aż nie za młodzi, bo po trzydziestce, bogaci i piękni…

Od Twardziela nie możecie wymagać zbyt wiele, to znaczy jako stolarz z pewnością wie jak użyć wiertarki… i innych sprzętów, bądź narzędzi, by coś dla Was wyczarować (wymownie porusza brwiami), niemniej do dzieła sztuki mu daleko (choć jak na trzydziestoośmiolatka wygląda spektakularnie… bez koszulki). Ta powieść Laurelin Paige idealnie nadaje się, jako lektura niezobowiązująca, która pozwoli Wam (mówię do Pań) odetchnąć od trudów i szarości dnia codziennego i idealnie wpiszę się, jako odskocznia od ciężkich lektur… Może i odrobinę się zarumienicie, a może i nie, ale uśmiechniecie się nie raz, a nie nie dwa… Ot, cały Twardziel. 🙂

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s