.RECENZJE · Wyd. Novae Res

/Premierowo/ „Duchy przeszłości” Józefa Murawska

34588811_2003303273032879_5850197738683105280_n

Autor: Józefa Murawska
Tytuł: Duchy przeszłości
Cykl: Duchy przeszłości #1
Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 422

Kiedy wracającemu do domu Maksowi Nowakowi psuje się samochód, mężczyzna trafia w dziwne miejsce, zamieszkiwane nie tylko przez ludzi, ale i tajemniczego ducha niejakiej Madame Lili. Tymczasem żona Maksa, Izabela, wyrusza na jego poszukiwania i przypadkiem wpada na ślad nieuchwytnego mordercy. Stworzony przez nią doskonały portret pamięciowy po latach odegra swoją rolę, a demony przeszłości powrócą, zakłócając spokojne i szczęśliwe życie obojga małżonków.
Kim jest tajemnicza Madame Lili? Czy uda się schwytać seryjnego mordercę? W jaki sposób z całą sprawą związany jest Leonardo da Vinci? W tej powieści rzeczywistość ma więcej niż jeden wymiar, a to, co wydawało się snem na jawie, staje się rzeczywistością.

Gdy zobaczyłam okładki dylogii Duchy przeszłości i przeczytałam opisy – przepadłam. W okładkach po prostu się zakochałam, w ich klimacie i tej nutce tajemnicy. Opisy brzmiały jak strzał w dziesiątkę, więc lektura nie mogłaby okazać się zła. Ach, w jakim byłam błędzie…

Czar prysł już na samym początku, z bólem poświęciłam pierwszemu tomowi trzy dni prób i podejść, by wreszcie dobrnąć do końca, który faktycznym końcem nie jest, bo czeka na mnie jeszcze jeden wolumin. Męczyłam się niemiłosiernie nudną fabułą, która nijak nie zakrawa na thriller. Po przebrnięciu przez pierwsze rozdziały miałam chaos w głowie – tak jakby ktoś wrzucił mnie w tłum ludzi, którzy przekrzykują się nawzajem. Totalna kakofonia, z której nie wynikało nic, poza bólem głowy.
Pokonując kolejne strony, próbowałam sobie poukłada wizję autorki na tę powieść i szczerze, do tej pory nie mam zielonego pojęcia, co to miało być. Thrillerem na pewno bym tej historii nie nazwała, raczej poszłabym w artystyczny nieład, tudzież miszmasz – totalny. Bo to taka nudna obyczajówka (jak flaki z olejem) z wątkiem fantastycznym i jakimś tam morderstwem… a i zaginiony obraz i matka żony głównego bohatera – prawie jak Moda na sukces.

Brakuje tej historii jakiegokolwiek napięcia, które postępowałoby wraz z rozwijającą się akcją. Och, jedyne chyba co wywołuje emocje to nieporadność Maksa owaka przy zmianie pampersa dziecku i rozmazanie jego żółtej zawartości na stole, dziecku i sobie… To wzbudzało grozę… ale tylko w bohaterze. Akcja jest dla mnie tak nie spójna, że głowa mała. Na dzień dobry jakieś morderstwo, potem duch, który winny jest rozbitej głowy, skręconej kostki i bóg jeden raczy wiedzieć czemu jeszcze, do tego przeskok na nudne jak flaki z olejem życie Maksa i jego małżonki, a raczej powolne zmierzanie do tego, że związek zawisł w próżni, bo modelka chciała… zgwałcić? Maksa, a on się opierał i zobaczyła to żona, interpretując w sobie wiadomy sposób. Gdy już miałam wrażenie, że może jedna wszystko to nabierze jakiegoś głębszego sensu, że coś może wreszcie zacznie się dziać, jak przysłowiowy filip z konopi wyskakuje teść Maksa Nowaka z poszukiwaniami byłej małżonki. Oczywiście główny bohater towarzyszy ojcu swej małżonki w tych poszukiwaniach, które są pasem tak niewiarygodnych przygód, iż miałam wrażenie, że mam w ręku powieść sci-fi to nie najwyższych lotów.

Bohaterowie są tak nijacy i bez charakteru, że ręce opadają. Brakuje im jakiegokolwiek wyrazu, głębi, cechy charakterystycznej. Są, bo są, robią coś bo, robią i niewiele z tego wynika. Główny bohater jest tak nieporadny życiowo, a i emocjonalnie, że jego postać woła o pomstę do nieba… Pozostałych bohaterów również.
Dialogi są nieziemsko c sztuczne w odbiorze, znaczna część jest wręcz idiotyczna. Czytając konwersacje pomiędzy niektórymi bohaterami i same wypowiedzi Maksa Nowaka zwątpiłam w jego inteligencję, a jest on przecież prawnikiem.

Dialogi są nieziemsko sztuczne w odbiorze, znaczna część jest wręcz idiotyczna. Czytając konwersacje pomiędzy niektórymi bohaterami i same wypowiedzi Maksa Nowaka zwątpiłam w jego inteligencję (także pozostałych bohaterów), a jest on przecież prawnikiem.

Nie znalazłam w tej książce nic, co dałoby mi nadzieję, że drugi tom będzie o wiele bardziej lekkostrawny dla mojego umysłu. Autorka ma według mnie toporny, ciężki styl. Opisy pozostawiają wiele do życzenia, przede wszystkim były nijakie, nie byłam w stanie sobie ich wyobrazić, tak jak w większości czytanych przeze mnie książek, które serwują barwnie odmalowane obrazy, które pobudzają wyobraźnię, tak tutaj nie ma, o czym takim mowy. One po prostu są, ciągną się momentami jak guma… zabijając szare komórki strona po stronie i tyle, jeśli chodzi o ich działanie.

Duchy przeszłości, pierwszy tom, okazał się dla mnie totalną katastrofą. Czuję się mocno zniechęcona do zabrania się za drugi tom, niemniej nie uniknę tego, mam zatem plan uporać się z nim najszybciej jak to możliwe, by było jak najmniej boleśnie dla mnie i otoczenia.

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Novae Res.

Jedna myśl na temat “/Premierowo/ „Duchy przeszłości” Józefa Murawska

  1. Nie kojarzę autorki totalnie, ale czasami tak jest, że jakaś książka totalnie nie przypadnie do gustu. 😉 Podoba mi się, że Novae res daje szansę polskim autorom pokazać się na rynku książki, który jest tak niełatwy. Z drugiej strony czasami ładna okładka nie pomoże i warto dopracować książkę.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s