.RECENZJE · Wyd. Kobiece

„Sztuka dawania prezentów” Anna Szczęsna

fot. Monika Arora

Autor: Anna Szczęsna 
Tytuł: Sztuka dawania prezentów
Wydawnictwo: Kobiece
Liczba stron: 320

Grudzień to miesiąc, w którym z przyjemnością i w pierwszej kolejności sięgam po książki świąteczne. Z tego też powodu nie mogłam przejść obojętnie obok książki, która zachęca czytelnika takimi słowami: „Pachnąca piernikami opowieść o rodzinnej tajemnicy, przebaczeniu i magii świąt”. Zaciekawieni? Przyznam, że i mnie zaintrygowała „Sztuka dawania prezentów” autorstwa Anny Szczęsnej.

Po pierwsze nie można przegapić pięknej, bajkowej okładki, która automatycznie przywodzi na myśl Święta Bożego Narodzenia, śnieg, prezenty i radość. Stanowi wizualną obietnicę tego, co kryje się na kartach powieści.

O czym jest ta historia? O ludziach takich jak, ja czy ty drogi czytelniku. Zabieganych, zapatrzonych w ekrany smartfonów, odcinających się od świata rzeczywistego za pomocą technologii. Rodzina Jankowskich, a raczej podchodzące z niej kobiety (wraz z mężami i dziećmi) zostają zaproszona na Święta przez nestorkę rodu. Piękny dom położony jest jednak pośrodku niczego, a coś takiego jak sygnał sieci komórkowej nawet tam nie dochodzi. Odcięci od cywilizacji skłóceni członkowie rodziny są nagle zmuszenie do spędzenia nieco czasu razem. A wszystko to, by Lucyna wyznała im wstydliwy sekret zmarłego męża oraz zaprowadziła pokój w rodzinie.

Styl autorki mnie zachwycił. Jest ciepły, serdeczny i chwytający za serce. Pierwszy rozdział, w którym Amelia otrzymała od babi list z zaproszeniem na Święta, faktycznie pachnie piernikami. Niemal mogłam poczuć ich aromat! Anna Szczęsna używa słów niczym pędzla zanurzonego w farbie, malując kolejne sceny i wzbudzając tęsknotę za białym Bożym Narodzeniem.

Bohaterowie są mili, wredni, kłótliwi, ale też kochający – zupełnie jak w realnym świecie. Nie da się nie kochać Dawida i małej Marysi. Chyba nikt nie przejdzie obojętnie w obliczu życiowej historii Radosława, a tylko właściciel skamieniałego serca nie rozzuli się na widok Barona. Oczywiście, nie wszystkich bohaterów polubiłam, bo przecież nie da się lubić wszystkich.
Jedno jest pewne — chętnie spotkałabym ponownie (nawet tych, za którymi nie przepadam). Mam nadzieję, że tak się też stanie, ponieważ wiele elementów tej historii nadal nie zostało wyjaśnionych.

Cała powieść otacza czytelnika miękką kołderką, która rozgrzewając ludzkie serca, pokazuje znaczenie rodziny, miłości, ale też przebaczenia względem drugiego człowieka, jak również samego siebie.

Podsumowując: polecam miłośnikom obyczajówek z głębszym przesłaniem!  

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s