.RECENZJE · Wyd. W.A.B.

„Listowieść” Richard Powers

fot. Blanka Katarzyna Dżugaj

Autor: Richard Powers
Tytuł: Listowieść
Tytuł oryginału: The Overstory
Wydawca: W.A.B
Ilość stron: 622

Patricia Westerford to naukowczyni, której misją jest przekonanie ludzi, że drzewa to czujące, bliskie nam istoty. Douglas Pavlicek jest cynicznym, pozbawionym złudzeń weteranem wojennym. Neelay Mehta, syn inżyniera z Doliny Krzemowej, cierpi z powodu kalectwa, a za jedyny cel obiera sobie wynalezienie doskonałej gry komputerowej. Mimi Ma jest córką Chińczyka, który uciekł z ojczyzny, nie zgadzając się z ideałami komunistycznymi. Artysta Nick Hoel kontynuuje zapoczątkowaną przez dziadka tradycję fotografowania przywiezionego jeszcze z Norwegii kasztanowca. Wszyscy ci ludzie, w pewnym momencie swego życia, odnajdują sens życia w walce o środowisko naturalne. A konkretnie: o drzewa.

Jesteśmy takimi samymi mieszkańcami Ziemi – głosi internetowy mem, porównując linie papilarne człowieka i słoje drzewa. Pseudofilozofia uderzająca w dodatku w górnolotne tony? Cóż… jest w tym memie sporo egzaltacji, ale też i równie dużo całkiem intrygującej sugestii, z którą, jak przypuszczam, zgodziłby się Richard Powers. Nie bez powodu jedna z jego bohaterek pisała: Ty i drzewo na twoim podwórku pochodzicie od wspólnego przodka. Półtora miliarda lat temu wasze drogi się rozeszły. Ale nawet teraz, po ogromnej podróży w różnych kierunkach, to drzewo i ty nadal dzielicie jedną czwartą swoich genów. O tej wspólnocie genów opowiada nagrodzona Pulitzerem powieść Richarda Powersa, Listowieść.

Wydawca określa Listowieść jako ekologiczny epos i w określeniu tym kryje się cała prawda o tej książce. O jej zaletach i słabościach, i o tym, że mimo tych drugich jest to powieść doskonała, którą w pełni docenia się dopiero po przeczytaniu ostatniej strony. Krytycy mają z Richardem Powersem spory problem. Dostrzegając bowiem wybitność jego pióra i umysłu, nie są w stanie całkowicie zaakceptować nadmiernej ideowości jego prozy, swego rodzaju emocjonalnego chłodu spowodowanego przesłonięciem uczuć, które powinna wywoływać literatura, przez niemal pozytywistyczne przesłanie. Amerykańskiemu pisarzowi zarzuca się m.in. brak umiejętności tworzenia pełnokrwistych bohaterów, za którymi stoją interesujące motywacje i prawdziwe emocje. Te kwestie widoczne są także w Listowieści i momentami faktycznie nieco odbierają przyjemność z lektury. Nie tylko osoby ekosceptyczne mogą odebrać płynące z powieści przesłanie jako zbyt nachalne i łopatologicznie podane. Konstrukcja bohaterów, zwłaszcza płci żeńskiej, również pozostawia nieco do życzenia, co gorsza – momentami można odnieść wrażenie, że w trakcie pisania Powers stracił na niektóre postacie pomysł i nie bardzo wie, co z nimi zrobić. Popycha je w głąb fabuły jakby siłą rozpędu, niemal tracąc nimi zainteresowanie.

Co natomiast bezsprzecznie w powieści zachwyca? Koncepcja, styl, w jakim została napisana (nawet jeśli momentami nieco barokowy), rozmach narracyjny i sposób prowadzenia opowieści. Początkowo Listowieść wydaje się raczej zbiorem niepowiązanych ze sobą fabularnie opowiadań niż powieścią. Te relatywnie krótkie historie mają wprowadzić czytelnika w świat wykreowany przez autora i przybliżyć bohaterów. Wszystkie przykuwają uwagę, choć ze względu na nagły natłok wątków i postaci, chwilami przyprawiają o zawrót głowy. Z czasem Listowieść przybiera bardziej zwarty charakter, drogi życiowe bohaterów zaczynają się przecinać, a zamysł pisarza staje się coraz bardziej jasny. To intrygująca i dobrze spełniająca swoje zadanie koncepcja, budująca wielowątkową, złożoną opowieść o drzewach i ludziach, którzy je rozumieją. Jest w narracji Listowieści mnóstwo mało subtelnie podanego aktywizmu, ale też szczera, chwytająca za serce fascynacja naturą, obok której nie sposób chyba przejść obojętnie. Amerykański pisarz w zachwycający literacko sposób przypomina, jak bardzo, jako ludzkość pokpiliśmy sprawę, i daje do zrozumienia, że o człowieczeństwie świadczy nie tylko stosunek do innych ludzi, ale także do wszystkiego, co nas otacza. Tego, co ponoć dano nam we władanie, a co traktowaliśmy jako własność, a nie coś, co należy otoczyć opieką. Mało kto budzi sumienia w tak może mało subtelny, ale wspaniały artystycznie sposób.

To nie jest łatwa powieść, Richard Powers napisał ją bowiem z charakterystyczną dla siebie erudycją. Narrację snuje powoli, akcję rozwija z namysłem i brakiem sensacyjnego pośpiechu. Listowieść wymaga więc nie tylko całkowitego skupienia, ale też zaakceptowania konwencji i otwartości na przyznanie, że człowiek ponosi ogromną, chyba niemożliwą do odkupienia winę za degradację przyrody. Powieść Richarda Powersa należy do tych dzieł, które nie dają łatwo o sobie zapomnieć – chodzi za czytelnikiem jeszcze długo po przeczytaniu ostatniej strony. Chyba więc odnosi zamierzony efekt – przynajmniej jako powieść aktywistyczna.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s