.RECENZJE · Wyd. Książnica (Pulicat S.A.)

„Florentyna od kwiatów” Agnieszka Kuchmister

fot. Blanka Dżugaj

Autor: Agnieszka Kuchmister
Tytuł: Florentyna od kwiatów
Wydawca: Książnica
Liczba stron: 304

1918 rok. Florentyna przychodzi na świat w najgorętszy dzień lata, wśród polnych kwiatów. Niezwykłe narodziny determinują jej dalsze losy: dziewczyna obdarzona jest wyjątkowymi zdolnościami, których z początku nie potrafi zrozumieć. Dorastając, uczy się samej siebie i poznaje rzeczywistość rodzinnego Sokołowa – wsi całkiem zwyczajnej i totalnie niezwyczajnej zarazem.

O polskiej wsi pisano już na wszelkie możliwe sposoby: od sielanki egzystencji w zgodzie z rytmem natury, przez dramat chłopów pańszczyźnianych, do trudu mas pracujących. Tak, jak Agnieszka Kuchmister nie pisał chyba jednak nikt, a jeśli już to nieliczni. Realizm magiczny po polsku? Jak najbardziej, przy czym oba słowa w tym określeniu są w powieści Florentyna od kwiatów po równi reprezentowane. Autorka sięga bowiem zarówno gwiazd, jak i ziemi, ukazując z jednej strony tę magiczną, nieuchwytną część ludzkiego życia, z drugiej natomiast tę najbardziej przyziemną i namacalną. Chociaż nie, stwierdzenie „z jednej i drugiej strony” nie jest tu właściwe, w powieści Agnieszki Kuchmister nie ma bowiem żadnych stron, żadnych rozgraniczeń – jest jedno życie, w którym to, co zwyczajne sąsiaduje z ulotnym, przyziemność idzie pod rękę z cudownością, a natura i człowiek stanowią jeden organizm. Pro ekologiczna agitka? Nic z tych rzeczy, nawet jeśli autorka przypomina bowiem czytelnikowi, że świat, w którym ludzie i reszta przyrody harmonijnie współegzystują, jest światem ciut lepszym niż współczesna betonoza, to robi to subtelnie i elegancko.

Florentyna od kwiatów to także powieść o poczuciu przynależności. Nie przywiązaniu, słowo to ma bowiem pewne negatywne konotacje, lecz właśnie przynależności. Florentyna wie, że poza Sokołowem jest świat pełen piękna i niespodzianek, lecz choć ciekawa z natury nie chce go wcale poznawać. Jest szczęśliwa tu, gdzie jest, a owo poczucie przynależności, nawet jeśli podszyte swego rodzaju egzystencjalnym niepokojem, daje dziewczynie pewność, odwagę i wiarę w sens życia. I nie chodzi wyłącznie o ziemię – uczucie stale towarzyszące Florentynie to przynależność do rodziny, ukochanego mężczyzny, swojej drogi życiowej, wreszcie świata samego w sobie. Jest w opowieści Agnieszki Kuchmister pewna jakże kusząca sugestia, że odnalezienie w sobie tej magicznej przynależności zapewni każdemu człowiekowi kotwicę w rozedrganym, pędzącym świecie. Nie taką kotwicę jednak, która niczym balast uziemi i nie pozwoli odejść, lecz taką, która da poczucie, że gdzieś ma się korzenie i miejsce, do którego można wrócić.

Florentyna od kwiatów to opowieść niespieszna, rozwijająca się przed czytelnikiem we własnym tempie. Momentami oniryczna, momentami bolesna, stanowi rodzaj baśni dla dorosłych, ale baśni w klasycznym rozumieniu tego słowa – nieuciekającej w sielankę opowiastki, lecz mrocznej, alegorycznej przypowieści o życiu. Baśni, która pokazuje zło rodzące się w Sokołowie i zło przychodzące z zewnątrz – zawsze jednak wywodzące się od człowieka. Głęboko zakorzeniona w polskim folklorze i filozoficznej zadumie nad ludzkim życiem. Wydawca twierdzi, że Florentyna od kwiatów przypadnie do gustu miłośnikom prozy Olgi Tokarczuk, Neila Gaimana i Radka Raka. Niewykluczone, że tak, Agnieszka Kuchmister nie potrzebuje jednak takich porównań – ma własny, niepodrabialny styl i talent do dobrych opowieści. 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s