.RECENZJE · Wyd. Muza SA

„Miłość na później” Mhairi McFarlane

fot. Michalina Foremska

Autor: Mhairi McFarlane
Tytuł: Miłość na później
Tytuł oryginału: If I Never Met You
Wydawnictwo: Muza
Liczba stron: 544

Lubię od czasu do czasu sięgnąć po książkę odbiegającą od tych, które zwykle towarzyszą mi w pracy czy też po niej. Z tego też powodu zdecydowałam się na powieść obyczajową z wątkiem romantycznym autorstwa Mhairi McFarlane. “Miłość na później”, bo o niej mowa, to niezwykła historia, naszpikowana taką porcją emocjonalnych opisów, że co wrażliwsze osoby z pewnością przyprawi o zawrót głowy, a może nawet o chwilowy brak oddechu, ale nie uprzedzajmy faktów. O czym opowiada ta historia?

Laurie zostaje nagle porzucona przez swojego partnera po niemal osiemnastu latach wspólnie budowanego życia i zupełnie nie potrafi odnaleźć się w nowej, samotnej rzeczywistości. Zwłaszcza że jej były niemal natychmiast nie tylko znajduje sobie nową kobietę, ale też stosunkowo szybko ogłasza, iż oczekuje narodzin ich wspólnego dziecka. Na dodatek codziennie musi go widywać, pracują bowiem w jednej kancelarii prawniczej! Wszystko zmienia się, gdy kobieta zupełnie przypadkowo zostaje uwięziona w niesprawnej windzie z firmowym playboyem, który nagle oferuje pomoc w zemście na byłym. Oczywiście on też ma w tym wszystkim swój własny cel. Tylko czy tak łatwo jest udawać miłość i zbudować fasadę, na której będzie opierać się medialny wizerunek związku, w który powinni uwierzyć wszyscy postronni obserwatorzy?

Przyznaję, że przez ponad sto pierwszych stron tekst czytało mi się niezwykle ciężko. Rozwodzenie się nad stratą, przeogromne morze rozpaczy oraz rozważań z rodzaju: „Co?”, „Jak?”, „Po co?” i „Dlaczego?” po prostu mnie przytłoczyły. Do tego stopnia, że drobne żarty rzucone tu czy tam, nie były w stanie pozytywnie wpłynąć na odbiór całości. Być może po prostu zbytnio wczułam się w postać bohaterki, ale jej smutek udzielił się również mi. Dopiero z dynamicznym rozwojem akcji i pojawieniem się Jamiego zaczęłam spoglądać na całość bardziej przychylnym okiem. Jakie są moje wrażenia po poznaniu całej historii?

Styl autorki jest nacechowany emocjami, które potrafią przemówić do wspomnień czy doświadczeń czytelnika, przez co odbiera się go bardzo osobiście. Mimo narracji trzecioosobowej bardzo łatwo zidentyfikować się z bohaterką i przejść przez wszystkie etapy rozstania, przez szok, niedowierzanie, przez akceptację, aż po całkowite rozgrzeszenie się z przeszłością. To właśnie przez cudownie opisany proces samouzdrowienia złamanego serca warto przeczytać tę książkę. Ukazuje ona w mądry sposób jak poradzić sobie z bólem, obwinianiem siebie za pewne wydarzenia, ale też nieśmiałe próby odbudowania życia mimo braku tej drugiej osoby. Sama historia miłosna powiedziałabym, jest nieco oklepana i opiera się na schemacie dobrze znanym przynajmniej z tuzina komedii romantycznych, gdzie od udawania bohaterowie przeszli do… Zresztą przekonajcie się sami.

Podsumowując: niejednoznaczna obyczajówka, którą powinna przeczytać każda przedstawicielka płci pięknej borykająca się ze złamanym sercem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s