.RECENZJE

„Sekrety Florencji” Katarzyna Nowacka

fot. Michalina Foremska

Autor: Katarzyna Nowacka
Tytuł: Sekrety Florencji
Wydawnictwo: Pascal
Liczba stron: 318

Już nie raz i nie dwa mieliście okazję przeczytać na Papierowym słów kilka o różnych publikacjach podróżniczych, po które lubię od czasu do czasu sięgać, i odkrywać tym samym, może nie zawsze nowe miejsca, ale przeróżne historie z nimi związane. Tym właśnie kierowałam się przy wyborze Sekretów Florencji Katarzyny Nowackiej. Czy tym razem podróż po słonecznych zakątkach globu była ciekawa?

Skłamałabym, pisząc, że Włochy interesują mnie na równi z Hiszpanią, jednak kraj obejmujący swymi granicami Półwysep Apeniński, ma w sobie coś takiego, że z żalem byłoby przejść obok niego obojętnie. Obok książki, która może przybliżyć mieszkańcowi północnej Europy ten słoneczny zakątek na mapie świata. Toteż zabrałam się za lekturę i niestety poczułam się rozczarowana.

Być może to kwestia moich wyobrażeń na temat tego, co kryje się pod tą cudnej urody okładką, a może zwyczajny brak talentu gawędziarskiego autorki. Męczyłam się z tą podróżą dość mocno, co kilka stron właściwie robiąc sobie przerwy, bo zasadniczo zasypiałam nad tekstem. Czułam, jak powieki zaczynają mi ciążyć i zmuszona byłam skapitulować w chwili, w której miałam jeszcze szansę nie przywitać się z Morfeuszem, który, mam wrażenie, cały czas czekał, gdzieś za rogiem i zawadiacko się uśmiechał, oczekując, aż poddam się uczuciu senności.

Denerwowały mnie w tej książce wstawki z cyklu „z pamiętnika”, jakby nie wystarczyło samo to, że Katarzyna Nowacka „opowiada” o różnych zakątkach Florencji i historiach z nimi związanych. I powiem tak: te anegdoty i legendy, którymi raczy czytelników, były najciekawszą częścią książki, jednak opisywanie poszczególnych zabytków i wartych chociażby zerknięcia miejsc absolutnie do mnie nie przemawiały. Wydawały mi się takie ciężkie, toporne i nijakie jednocześnie. Myślę, że gdyby nie opowieści o Florencji, o jej pięknie, jakich wysłuchiwałam lata temu i, które rozbudziły we mnie ciekawość wielu miejsc – między innymi stolicy Toskanii, nie poczułabym się szczególnie zachęcona do tego, by Florencję odwiedzić lub zgłębiać jej tajemnice.
Nie bez znaczenia jest, jak wspomniałam, umiejętność snucia opowieści, która zaintryguje, przyciągnie słuchacza, czy czytelnika. Która go oczaruje i sprawi, że rzucony raz urok w przyszłości nie osłabnie.

Do przepisów, które autorka załączyła do książki, dodałabym zdjęcia do każdego z nich. Nie od dziś bowiem wiadomo, że człowiek je też oczami, więc takowe zobrazowanie, jak dana potrawa prezentuje się na talerzu, byłoby dobrym posunięciem.

Nie zabrakło jednak zdjęć Florencji, które nadrabiają to, co w treści mnie nie urzekło. Jest na czym oko zawiesić. Miłośniczy architektury i malarstwa, głównie sakralnego, z pewnością znajdą coś dla siebie.

Czy więc warto wybrać się na spacer po uliczkach tego założonego przez Etrusków miasta wraz z Katarzyną Nowacką? Jeśli macie w planach poznać legendy i anegdoty, to tak, tutaj z pewnością nasycicie swój głód takich informacji. W innym wypadku? Chyba musicie ocenić sami.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s