.RECENZJE · Wyd. Kobiece

„Czas huraganów” Fernanda Melchor

fot. Blanka Dżugaj

Autor: Fernanda Melchor
Tytuł: Czas huraganów
Tytuł oryginału: Temporada de huracanes
Wydawca: Mova
Liczba stron: 256

W niewielkiej meksykańskiej miejscowości, w mętnych wodach kanału, grupka dzieci odkrywa rozkładające się ciało Wiedźmy. Szybko wychodzi na jaw, że kobieta została zamordowana, równie szybko policja zatrzymuje podejrzanych. Funkcjonariuszom nie chodzi jednak o sprawne wymierzenie sprawiedliwości, lecz odnalezienie skarbu, ponoć ukrytego w domu Wiedźmy.

Nie sądź książki po okładce? Jak najbardziej, choć w przypadku Czasu huraganów nie ma to najmniejszego znaczenia, okładka kryje bowiem treść równie drapieżną, mroczną i hipnotyzującą. Bynajmniej nie opowiadającą kryminalnej historii, choć na to wskazuje początek. Zabójstwo Wiedźmy i skąpo zarysowane śledztwo Fernanda Melchor wykorzystała do sportretowania Meksyku czasów przełomu – jedną nogą tkwiącego w przeszłości, jedną natomiast wchodzącego w przyszłość. To wejście jest niepewne, pozbawione przekonania, że „jutro” będzie lepsze niż „teraz” i „dawniej”. Tylko nieliczni mieszkańcy La Matosy chcą realnie coś zmienić, wyjść z utartych przez przodków schematów, przetrzeć nowe szlaki. Większość godzi się z beznadzieją życia na meksykańskiej prowincji, w miasteczku tak, małym, że utrzymanie jakichkolwiek sekretów jest w nim absolutnie niemożliwe. Życie w La Matosie jest równie mętne, jak woda w kanale, w którym zakończyła życie Wiedźma – dziewczęta wcześnie zachodzą w ciążę lub porzucają szkołę, by pomagać rodzicom, chłopcy sprzedają swe ciała zamożnym biznesmenom, by mieć pieniądze na alkohol, narkotyki i prostytutki.

Na pierwszy plan wybija się w Czasie huraganów kwestia opresji meksykańskich kobiet, wciąż żyjących tak, jak dyktuje im patriarchalne społeczeństwo. Fernanda Melchor pokazuje więc wciąż żywy maczyzm, mizoginię, przedmiotowe traktowanie i przemoc fizyczną. Kobieta na meksykańskiej prowincji ma praktycznie tylko dwie opcje: albo zostać młodocianą matką, albo pracować w burdelu. Są bite, gwałcone, siłą zabierane ze szkoły – zawsze podlegają władzy: albo ojca, albo brata, albo męża. Ów maczyzm wymierzony jest jednak nie tylko kobiety. Na jego celowniku znajduje się wszystko, co odbiega od ideału hipermęskości. Jeśli ktoś ma w La Matosie gorzej niż kobiety, to z pewnością homoseksualiści i osoby transpłciowe – wyśmiewane, poniżane, wykorzystywane. Gejowski seks jest dopuszczalny tylko w jednej sytuacji – gdy jest to sposób na zarobienie pieniędzy. Jeśli jednak nie przynosi zysku finansowego i jest źródłem przyjemności, a co gorsza przejawem miłości, wyrzuca mężczyzn na społeczny margines. Z utartego przez wieki schematu wybija się tylko Wiedźma (podobnie jak wcześniej jej matka) – żyjąca na własnych zasadach, nieoglądająca się na innych ludzi i za nic mająca konwenanse i zasady społeczne.

Wszystko to Fernanda Melchor opisuje w wyjątkowy sposób, niemal pozbawiony emocji – momentami reporterski, choć przecież poetycki. Meksykańska pisarka fantastycznie unika patosu i emocjonalnego szantażu wobec czytelnika – przybiera postawę bezstronnego obserwatora, który bez zaangażowania uczuciowego zdaje relację z życia w La Matosie. I tu niespodzianka – ta pozornie chłodna opowieść aż kipi od emocji, które błyskawicznie udzielają się czytelnikowi. Jest niczym garnek z gotującą się wodą – na pierwszy rzut oka spokojny, wystarczy jednak zdjąć pokrywkę, by uwolnić buzującą i piekielnie gorącą zawartość. Jest w Czasie huraganów cały wachlarz skrajnych emocji: gniewu, namiętności, pożądania, nienawiści, zazdrości – nic, co ludzkie nie wydaje się Fernandzie Melchor obce. Z hipnotyzującą wręcz pasją opisuje prostytutki, młodociane matki, narcos – nad jej narracją unosi się atmosfera beznadziei, nieprzytłaczającej jednak czytelnika, lecz dającej do myślenia.

Czyta się Czas huraganów ze stale rosnącą fascynacją i zaskoczeniem, z każdą stroną coraz mocniej poddając się specyficznej narracji Melchor. Nie jest to lektura łatwa ani szybka – Meksykanka posługuje się długimi (niekiedy na pół strony), rozbudowanymi zdaniami, wymagającymi koncentracji i czasu. Nie trzyma się chronologii zdarzeń – często przeskakuje z jednego planu czasowego do drugiego, ufając, że czytelnik za nią nadąży. Warto jednak podjąć wysiłek, jest to bowiem doskonała, gęsta i odurzająca proza, mieszająca piękno z wulgarnością, subtelność z brutalnością, zbrodnię z miłością.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s