.RECENZJE · Wyd. Otwarte

„Na samą myśl o tobie” Robinne Lee

fot. Michalina Foremska

Autor: Robinne Lee
Tytuł: Na samą myśl o tobie
Tytuł oryginału: The Idea of You
Wydawnictwo: Otwarte
Liczba stron: 440

Solène Marchand jest trzydziestodziewięcioletnią właścicielką galerii sztuki, rozwódką i matką nastoletniej Isabelle. Gdy Isabelle spełnia swoje największe marzenie – idzie na koncert ukochanego zespołu i spotyka się z muzykami – Solène nie spodziewa się, że ta noc odmieni również jej życie. Za kulisami poznaje sławnego Hayesa Campbella, który oszałamia urodą, pewnością siebie i talentem. Jest wszystkim, o czym Solène marzy w najskrytszych fantazjach i… jest od niej dziewiętnaście lat młodszy. Kobieta próbuje mu się oprzeć, ale zwycięża elektryzujące przyciąganie. To szaleństwo, a Hayes sprawia, że warto dać mu się ponieść.
W Nowym Jorku, Buenos Aires, Paryżu, na Lazurowym Wybrzeżu… w świecie blichtru rozwija się ich płomienny romans, a Solène na nowo odkrywa swoją seksualność i zmysłowość. Gdy romans zostaje ujawniony i staje się medialną sensacją, Solène musi zdecydować, czy związek, w którym odnalazła siebie, jest wart tego, by zupełnie się w nim zatracić – choć serce podpowiada jej, że już bezpowrotnie zatraciła się w Hayesie… I ty również to zrobisz.

Wow – to pierwsza myśl/reakcja w mojej głowie po lekturze Na samą myśl o tobie. Nie spodziewałam się czegoś takiego, czegoś tak fantastycznie dobrego. Powieść Robinne Lee to z całą pewnością jeden z najlepszych romansów tego roku i nie ma, co z tym dyskutować.

Książka wciąga od pierwszej strony i do samego końca nie można się od niej oderwać. Autorka tak cudownie stopniuje napięcie i prowadzi fabułę, że z każdą kolejną przewróconą stroną puls wzrasta, aż osiąga taki wynik, iż naprawdę robi się gorąco. A najlepsze w tym wszystkim jest to, że Robinne Lee nie potrzebowała do tego soczystych opisów scen łóżkowych, naszpikowanych niewybrednym słownictwem i dziesiątkami szczegółów, co to, to nie. Postawiła na krótkie, acz przemawiające do wyobraźni zdania, które rozgrzewają ją do czerwoności, a układ nerwowy do działania.
Kolejną rzeczą, która działa, są dialogi, które są flirtem w najczystszej postaci, a do tego bardzo często są zabawne, choć czasem może nieco ordynarne, ale z całą pewnością oddające charaktery bohaterów, więc nie razi to jakość szczególnie.

Robinne Lee ma rewelacyjnie pióro, a to debiut! Aż strach się bać, co pokaże w kolejnych powieściach, bo albo będzie równie fantastycznie, jeśli nie lepiej albo zupełnie odwrotnie. Liczę jednak, że będzie to pierwsza opcja i autorka jeszcze nie raz i nie dwa nas zaskoczy.
Szczególnie że w Na samą myśl o tobie można nacieszyć oko na wielu frontach.

A teraz zdradzę Wam, dlaczego sięgnęłam po ten tytuł. Otóż chyba jeszcze nigdy nie trafiłam na romans, czy też powieść obyczajową z jego elementami, gdzie bohaterka byłaby dużo starsza od głównego bohatera. Nurtowało mnie to, jak ta relacja zostanie pokazana w książce, bo w życiu codziennym bezustannie takie związki wzbudzają dużo emocji i pytań, co młody facet widzi w dojrzałej kobiecie. Bo przecież gdy układ się odwrotny i to facet starszy jest o dwadzieścia lat, nie wzbudza to aż takich emocji. I myślę, że Robinne Lee udało się ukazać tę relację z każdej możliwej strony i ubrać w każde możliwe barwy i emocje. Ta książka jest niczym obraz, który pełny jest całej feerii kolorów, odcieni i stylów. Taki życiowo-emocjonalny kolaż.

A to, co ten kolaż ubarwia dodatkowo, to poza relacją damsko-męską pomiędzy Soléne i Haysem, to więź emocjonalna między główną bohaterką i jej nastoletnią córką. Właściwie można rzec, że w tej książce tych obrazów więzi między różnymi bohaterami, które dotykają różnych aspektów i tematów, jest sporo, a to, co je łączy to ukazanie ich w jak najbardziej realny sposób, unikając sztucznych wypełniaczy w całej historii. Wszystko łączy się w idealną całość.

Sami bohaterowie zaś są charyzmatyczni. Nie sposób ich nie lubić. No może z małymi wyjątkami, ale przecież nie mogliby wszyscy być fantastyczni i pozytywni. Jakiś jeden ciemniejszy charakterek i kilka skaz na kryształowych licach to nie koniec świata. 😉 Najważniejsze, że mimo to, mimo wad, wszyscy są autentyczni.

Jeśli szukacie dobrze skrojonego romansu i obyczajówki w jednym, to jest to strzał w dziesiątkę.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s