.RECENZJE · Wyd. Novae Res

„Krzyk księżyca. Część I: Wskrzeszenie” Oliwia Stój

fot. Michalina Foremska

Autor: Oliwia Stój
Tytuł: Krzyk księżyca. Część I: Wskrzeszenie
Cykl: Krzyk księżyca #1
Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 428

Jako nastolatka zaczytywałam się w „Pamiętnikach wampirów”, a i „Saga Zmierzch” nie jest mi obca, tak samo, jak historie, w których pojawiają się wilkołaki, z rodzimego podwórka, jak chociażby książki Katarzyny Bereniki Miszczuk. I choć teoretycznie powinnam już z tego wyrosnąć, mam tu na myśli uwielbienie do wilkołaków (sami rozumiecie – team Jacob i te sprawy), to z wiekiem mam wrażenie, coraz bardziej tęskno mi za takimi historiami, bo przypominają mi o czasach, które bez wątpienia już minęły i nie wrócą więcej, ale tak miło je wspominam, że nie mogę sobie odmówić powrotu do nich, choćby na kilka godzin. Nie widzi Was więc to, że sięgnęłam po powieść Oliwii Stój, prawda?

„Wskrzeszenie” to ciekawy miks. Sugerując się opisem, liczyłam się z dużą ilością wilkołaków, bo przecież już na samym początku główna bohaterka zostaje ugryziona przez jednego z ich przedstawicieli i wiadomo, sama staje się takim stworzeniem. We „Wskrzeszeniu” miałam jednak do czynienia także z magią i problemami z czasem. Czekałam tylko na wampiry, które się nie pojawiły, bo jak wierzyć bohaterom – nie istnieją. Z drugiej strony może to dobrze, że ich nie było, bo taka dawka fantastycznych elementów, to aż nadto, by ułożyć z tego ciekawą i sensowną fabułę.

Wilkołaki, czarodzieje i zegar, którym można majstrować w czasoprzestrzeni, jak można nie dać się porwać tak wartkiej i różnorodnej fabule? Jak nie pozwolić sobie na kluczenie wraz z bohaterami i bać się równie mocno, co oni, gdy przemyka się ciemnym lasem lub jest się na dywaniku u dyrektora? Aż przypomniały mi się czasy szkoły i ten szalony pęd za dobrą zabawą.
Widzicie sami, że Oliwia Stój łączy tutaj elementy fantastyczne z odrobiną obyczaju i nutą romansy, i wychodzi jej to świetnie.
Tym bardziej że fabuła dosłownie porywa od pierwszej strony i bardzo trudno odłożyć książkę na bok, nim nie pozna się jej zakończenia.

Niezaprzeczalnym faktem jest też to, że młodzi bohaterowie bardziej przemówią do rówieśników, którzy zechcą poznać tę książkę, bo z całą pewnością odnajdą w nich jakieś cechy wspólne i będą się z nimi utożsamiać na wielu płaszczyznach. Nie oznacza to jednak, że dorosły czytelnik nie może bawić się równie dobrze – jestem tego świetnym przykładem. Młodzi, nieodpowiedzialni, trochę brawurowi, a mimo to honorowi i pełni empatii do drugiego człowieka, do tego cudowni przyjaciele. Oczywiście, jeśli mowa o Charlotte i jej znajomych. Bo jak przystało na dobrą młodzieżówkę pełno tu typów spod ciemnej gwiazdy i postaci, które są niejednoznaczne, a to całkiem dobry dowód na to, że nuda nie ima się tej książki.

Myślę sobie, że pierwsza część „Krzyku księżyca” ma całą masę predyspozycji do tego, by być otwarciem fantastycznego cyklu, który mam nadzieję, niebawem doczeka się kontynuacji.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s