.RECENZJE · Wyd. Zysk i S-ka

„1634: Wojna bałtycka” David Weber, Eric Flint

fot. Blanka Dżugaj

Autor: David Weber, Eric Flint
Tytuł: 1634: Wojna bałtycka
Tytuł oryginału: 1634. The Baltic War
Wydawca: Zysk i S-ka
Liczba stron: 925

Jest rok 1634, a Grantville wciąż tkwi w alternatywnej rzeczywistości. Admirał Simpson robi wszystko, by ukończyć pancerniki, dzięki którym ma nadzieję przełamać ostendzką blokadę. Grupa Amerykanów wciąż jest przetrzymywana w twierdzy Tower w Londynie, a komandosi wysłani przez Mike’a Stearnsa szykują się do ich odbicia. W Kopenhadze schwytany młody oficer marynarki wojennej Eddie Cantrell próbuje przekonać króla Danii do zerwania sojuszu z Ostenderą. Tymczasem w Amsterdamie przebywa Rebecca Stearns, zajęta negocjacjami z wojowniczym hiszpańskim kardynałem oraz księciem Oranu.

„Co by było, gdyby…” nie jest najlepszą metodą zastanawiania się nad własnym życiem, może bowiem prowadzić do rozczarowań i frustracji. Co innego jednak, gdy takie gdybanie dotyczy historii, zwłaszcza niedotykającej nas bezpośrednio – wtedy staje się ono intelektualnym wyzwaniem lub po prostu dobrą rozrywką. A jeśli za opowiedzenie tej nowej wersji dziejów bierze się ekspert od wojskowości David Weber i mający doświadczenie w kreowaniu historii alternatywnej Eric Flint, to można mieć pewność, że czas spędzony na jej poznawaniu nie będzie stracony.

Utrzymanie wysokiego poziomu w trzecim tomie serii, zwłaszcza tak opasłej objętościowo, jak Wojna bałtycka, nie jest łatwe, Weberowi i Flintowi sztuka ta się jednak udała. 1634 czyta się tak samo dobrze, jak dwa poprzednie tomy, choć ma on zdecydowanie inny, bardziej hermetyczny charakter. Powieść ta znacznie bardziej niż poprzednie skupiona jest bowiem na wojskowości i polityce – autorzy stawiają tym razem na polityczne intrygi i zakulisowe rozgrywki. Ja jestem na „tak”, motywy te przydały bowiem cyklowi dojrzałości i finezji, a opisy bitew przykuwają uwagę nawet tak niezainteresowanego wojskowością czytelnika, jak ja. Zdaję sobie jednak sprawę, że nie każdemu taki fabularny skręt przypadnie do gustu, zwłaszcza gdy w cyklu fascynują go przede wszystkim motywy związane z technologią. 1634 momentami przypomina thriller polityczny, tyle że osadzony w alternatywnej rzeczywistości. Wizja stworzona przez autorów i plastyczne opisy politycznych szachów rozgrywanych przez poszczególne frakcje są tak realistyczne, że łatwo zapomnieć, iż czyta się fikcję, a nie książkę historyczną.

Większy problem niż w zmianie fabularnego kursu widzę w nadmiarze wątków – nie głównych, bo tu Weber i Flint trzymają się trzech najważniejszych, które opisałam na początku. Nieco bez opamiętania mnożą jednak wątki poboczne, w dodatku dość chaotycznie je wikłają, co sprawia, że czytelnik łatwo może się zgubić w narracji. Warto byłoby uporządkować je i zrezygnować z tych naprawdę zbędnych (a jest ich co najmniej kilka). Nie polecam więc 1634 jako lekkiej lektury, przy której śmiało można wyłączyć myślenie. Tradycyjnie już kuleją relacje między bohaterami – Weber i Flint doskonale sprawdzają się w swoich „branżach”, do tworzenia warstwy psychologicznej powinni jednak zaprosić trzeciego autora.

Jest więc w trzecim tomie cyklu Ognisty krąg kilka rzeczy do poprawienia – rzeczy zmniejszających przyjemność płynącą z jego lektury, z pewnością jednak nie całkowicie ją niszczących. Ta jest bowiem wciąż na tyle duża, by z zainteresowaniem czekać na kontynuację wydarzeń w Grantville. Poza tym 1634 to powieść napisana pięknym językiem, z którego przebija erudycja i wiedza autorów, co w dziedzinie fantastyki nie jest, niestety, tak często spotykane.  

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s