.RECENZJE

„On jest dla mnie” Corinne Michaels

fot. Michalina Foremska

Autor: Corinne Michaels
Tytuł: On jest dla mnie
Tytuł oryginału: The One for Me
Cykl: The Arrowood Brothers #3
Wydawnictwo: MUZA SA
Liczba stron: 448

Wydawnictwo Muza jakiś czas temu wydało trzecią część cyklu „The Arrowood Brothers” napisanego przez Corinne Michaels. (Recenzję pierwszego tomu – „Wróć do mnie” znajdziecie TUTAJ, drugiego tomu „Zawalcz o mnie” – przeczytacie TUTAJ). Na powieść „On jest dla mnie” czekałam od chwili, gdy skończyłam czytać o miłosnych perypetiach Declana i Sydney.

Tym razem na farmę pozostawioną przez ojca przybywa Sean – słynny basebollista. Mężczyzna najchętniej wróciłby na Florydę, gdzie mieszka i gra, zamiast siedzieć w miejscu kojarzącym mu się jedynie z bólem i stratą ukochanej matki, ale również swojej dziecięcej niewinności. A jednak jest ktoś, kto umila mu pobyt w Sugarloaf, a tą osobą jest przyjaciółka z dzieciństwa – Devney. Jeden pocałunek oraz wiadomość o rychłym ślubie dziewczyny zmieniają wszystko, a raczej odsłaniają przed mężczyzną prawdziwą istotę uczuć, jakie skrywał od lat w swoim sercu. Ale czy to wystarczy, by zdobyć miłość wyjątkowej kobiety? A może wielka tragedia, która zmieni całkowicie jej życie, stanie dwójce przyjaciół na drodze do wspólnego szczęścia?

Po raz kolejny Corinne Michaels stworzyła niezwykłą historię. Przemyciła w niej wiele życiowych prawd, jak również gotowych rozwiązań, które zastosować można również w obliczu codziennych problemów. Pokazała, że coś, co może wydawać się tragedią, ma szansę okazać się wybawieniem, a to, co wydaje się hańbą i klęską, przy odrobinie dobrej woli stanie się z biegiem czasu błogosławieństwem oraz źródłem wielkiej miłości.
Bardzo podoba mi się, w jaki sposób bohaterowie znani z poprzednich części ewoluują, dorastają, uczą się wybaczać sobie, jak i innym. Autorka obdarzyła swoje postacie trudną przeszłością, ale też dała im nadzieję na szczęśliwe zakończenie. Jednocześnie udowodniła czytelnikom potęgę wiary, rodziny, przyjaźni i tego wszystkiego, co w dobie konsumpcjonizmu zostało zepchnięte na dalszy plan.

Wielkie brawa należą się Barbarze Góreckiej, która przetłumaczyła „On jest dla mnie”. Niewątpliwie oddała subtelną strukturę uczuć, jakie przywołała Corinne Michaels, jednocześnie doskonale przenosząc je w realia językowe mowy znad Wisły. Była w tym pewna melodia, na tyle poruszająca, że w pewnym momencie tej historii po prostu płakałam! Dlaczego o tym piszę? Ponieważ zbyt rzadko mówi się o trudnej pracy tłumacza, który może uczynić powieść wspaniałą, bądź też położyć nawet najlepszą historię.

Podsumowując: doskonała trzeci tom niezwykle ciepłej i chwytającej za serce serii. Serdecznie polecam wszystkim spragnionym pozytywnych uczuć oraz promyczka nadziei na miłość i szczęście! A ja z niecierpliwością czekam na czwarty i ostatni tom!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s