.WYWIAD

Wywiad: Karolina Głowska

Karolina Głowska debiutowała 30 kwietnai br powieścią Nieidealni. Collin, otwierając przed czytelnikami drzwi do świata, w którym muzyka i miłość grają pierwsze skrzypce. Jednak historia jej autorstwa skrywa w sobie coś więcej, bo miłość, która skrywa się pośród stron książki jest niecodzienna. A może codzienna, tylko część społeczeństwa czyni z jej coś niepojętego?

Zapraszamy na wywiad!

Wysłuchanie playlisty zawartej na końcu książki, a szczególnie utwory Tokio Hotel, przypomniały mi czasy, w których byłam zagorzałą fanką zespołu, a ich muzyka była mi przyjacielem. Czy te konkretne piosenki, mają dla Pani jakieś szczególne znaczenie?
Przede wszystkim mają znaczenie dla samej książki. Nie są tylko przypadkowymi piosenkami, lecz takimi, których słowa natchnęły mnie do powstawania niektórych z rozdziałów.
,,What If’’, ,,Stop,Babe’’, ,,Love Don’t Break Me’’, każda z nich była poniekąd podstawową do zbudowania relacji pomiędzy Collinem i Gabrielem. Największe znaczenie dla mnie jako autora ma jednak ,,Chateau’’. Cytat, który możemy znaleźć na początku książki pochodzi właśnie z teledysku do tej piosenki.


Na samym początku Nieidealnych cytuje Pani Billa Kaulitza, czy to on był inspiracją dla postaci Collina? Jak dużo ma on w sobie Billa, jeśli w ogóle coś z niego ma?
Uważam, że każdy autor czerpie natchnienie z osób bliskich jego otoczeniu. Nigdy nie miałam przyjemności zamienić chociaż dwóch słów z Billem, ale jako jego fanka od ponad 12 lat, mogę śmiało powiedzieć, że podziwiam go z różnych względów. Czy Collin ma coś z Billa? Ma złamane serce. Bill Kaulitz zawsze powtarza, że najlepiej tworzy, kiedy jest nieszczęśliwy i smutny. Jego solowa płyta to zbiór piosenek, które skierował do osoby, która złamała mu serce. Jak bardzo trzeba kochać, żeby napisać całą płytę o swoim uczucia, złamanym sercu i o tym, że trudno jest się nam podnieść po takim ciosie, jednocześnie nie mogąc zapomnieć o tym, który to serce nam złamał? Collin jest również niesamowicie utalentowany, podobnie jak Bill, który jest wokalistą, projektantem, prowadził program ,,Queen Of Draq’’ wspólnie z Heidi Klum i Conchitą Wurst. Taką postać chciałam stworzyć, wyjątkową. Być może fani z początku pomyślą, że Collin to właśnie Bill, jednak to podobieństwo z czasem się zaciera, jeśli oczywiście mamy otwarty umysł i chcemy zobaczyć tam kogoś więcej, niż odbicie znanego wokalisty.

I czy sam zespół Tokio Hotel był inspiracją bandu Collina?
Są oryginalni. To trzeba im przyznać. Zainspirowałam się tym, że są przyjaciółmi od tak wielu lat, a różnice między nimi są ogromne i uważam, że to piękne. Niełatwo jest znaleźć wspólny język i pracować z osobami, które różnią się od nas jak ogień i woda. Dla Collina takie zespołu potrzebowałam. On się zmienił w kogoś zupełnie obcego i mimo to oni nie odpuścili. Byli przy nim, walczyli, mniej lub bardziej. Zainspirowałam się relacją, która ich łączy, na podstawie mojej prywatnej opinii. Możliwe, że inni fani by temu zaprzeczyli.


Homoseksualizm to nadal temat tabu, usilnie zamiatany pod dywan, choć zdaje się, że rośnie świadomość społeczna, że miłość między osobami tej samej płci to nic nienaturalnego. Nie obawiała się Pani, że uczynienie głównego bohatera gejem, sprawi, że potencjalny czytelnik może zrezygnować z lektury?
Przeciwnie! Wydając książkę miałam nadzieję, że z ciekawości ktoś po nią sięgnie i otworzy oczy! Tak jak powiedziałam zarówno w jednym z pierwszych wywiadów oraz moim story na Instagramie, czas się obudzić. Ludzie mają PRAWDZIWE problem i nie bez powodu zaznaczam to słowo. Ludzie mają raka, dzieci rodzą się chore, tkwimy w toksycznych związkach, walczymy z depresją i nałogami, nie mamy za co żyć, dzieci w domach dziecka czekają na kochającą rodzinę, a inni dokładają dodatkowo etykietę pod tytułem:,,Ideologia LGBT’’ i mówią, że to złe, bo mówi tak kościół i prezydent. Nie rozumiem jak nie wstyd jest komuś pokazywać palcem i mówić, że jest gorysz, bo kocha nie tak jak powinien. Kto daje nam prawo mówić jak powinno się kochać? Powinno się zrozumieć, że człowieka nie ocenia się po orientacji, a słowach i czynach. Nikt nie musi rozumieć, dlaczego mężczyzna kocha mężczyznę. Musi zrozumieć, że tak jest i koniec. Nie mamy prawa mówić, że nie ma czegoś takiego jak transseksualizm, ponieważ tego nie doznaliśmy. Jeden z polityków wciąż powtarza, że o naszej płci decyduje akt urodzenia i dowód osobisty. Nie. To człowiek decyduje czy jest kobietą, czy mężczyzną, a nie papierek. I nie obcy nam człowiek, który nie wie co taka osoba przeżywa. Kiedy, o tym myślę, gotują się we mnie emocje. Zwłaszcza myśląc o rodzicach, którzy odpychają swoje zdrowe, wykształcone, zaradne, szczęśliwe w związkach dzieci, dlatego tylko, że jest to związek jednopłciowy. Zwyczajnie nie doceniają tego co mają.

Jeden z bohaterów Nieidealnych uwikłany był w toksyczny związek, który ciężko odchorował, jeśli można to tak nazwać. Z czasem jednak role się odwróciły i wszedł on w buty kata. Czy według Pani często się tak zdarza, że osoba, która doświadczyła przemocy, sama staje się jej źródłem?
Tak. Wynika to jednak moim zdaniem ze strachu przed ponownym cierpieniem. Collin tak bardzo nie chciał być słaby jak wcześniej, nie chciał ulec Gabrielowi, że intuicyjnie stawał się gorszy, żeby go od siebie odepchnąć, żeby stłumić w nim zapał i sprawić, żeby go znienawidził. Tak byłoby mu łatwiej. Jemu i zdaniem Collina, również Gabrielowi, który jest niewiarygodnie uparty.

Powiadają, że miłość wszystko wybaczy i jest w stanie znieść wszystko. Czy uważa Pani, że faktycznie tak jest? A może jest jakaś granica, której przekroczenie jest drogą bez powrotu?
Wszystko ma swoje granice, jednak jakie są to granice i ile ktoś jest w stanie znieść, to indywidualna sprawa każdego człowieka. Zależy to od siły uczucia, ale przede wszystkim od poczucia własnej wartości i naszej osobowości. Nigdy nie miałam szczęścia się zakochać, ciężko mi zatem powiedzieć co byłoby moją granicą. Pierwsze jednak co przychodzi mi na myśl to kłamstwo.


Ile może znieść kochający człowiek poniewierany i odtrącany przez osobę, na której mu zależy?
Należałoby o to zapytać kobiet, które tkwią w takich właśnie związkach. Bite, zdradzane, wykorzystywane, doświadczających przemocy psychicznej. One są idealnym przykładem na to, że wszystko zależy od człowieka. Jedna kobieta pozwoli raz, inna będzie pozwalała do chwili, aż będzie za późno. Gabriel nie miał łatwo z Collinem, przyznaję, jednak nie odważyłabym się nazwać Collina potworem, wiedząc, że na świecie istnieją prawdziwe.

W powieści Michela Bussiego „Mama kłamie” jest taki fragment: Kiedy kogoś się kocha, kiedy się naprawdę kocha, trzeba czasem mieć odwagę pozwolić mu odejść. Albo umieć naprawdę długo na niego czekać. To prawdziwy dowód miłości, być może jedyny . Druga część tego cytatu idealnie opisuje postać Gabriela, zgodzi się Pani ze mną? A co gdyby zrezygnował? Rozważała Pani zupełnie inne „rozwiązanie” w relacji Gabriela i Collina?
Zgadzam się w stu procentach. To cały Gabriel. Innego rozwiązania jednak nie rozważałam. Dlatego też ten rudzielec jest uparty i zawzięty! Ta książka i jej historia poniekąd jest obietnicą. Obietnicą dla mnie samej, obietnicą dla Billa Kaulitza, dla każdego kto czeka cierpliwie na swoją prawdziwą miłość, kto jej wytrwale szuka, że na każdego z nas ta miłość, ten człowiek nam przeznaczony, czeka. Gdzieś tam, kiedyś stanie na naszej drodze i uczyni nasze życie lepszym, piękniejszym, a także i my staniemy się lepszą wersją siebie.

A gdyby tak przenieść Nieidealnych na duży ekran… Kogo widziałaby Pani w głównych rolach?
Świetne pytanie. I bardzo trudne, ponieważ jest to cudowna wizja, jednak wydaje się wręcz niemożliwa do zrealizowania. Nie zastanawiałam się zatem, czy miałaby to być produkcja polska, czy zagraniczna. Na myśl przychodzą mi Bartosz Gelner w roli Collina i Brennan Clost wcielający się w Gabriela.

Nie zapytałam jeszcze o to jakie emocje towarzyszyły Pani w dniu premiery? Czuła Pani podekscytowanie? Czy może obawiała się Pani tego dnia i tego, jak książka zostanie przyjęta?
To był istnie szalony dzień. Byłam bardzo podekscytowana, a cały dzień spędziłam w kuchni przygotowując małą imprezę dla najbliższych znajomych oraz rodziny. To najlepszy sposób na stres. Pół dnia w kuchni, wspaniali ludzie, dużo śmiechu i klimatyczna muzyka. Nie zabrakło pokazu zwiastuna, który został przygotowany do książki.

Czy wydanie Nieidealnych zmieniło coś w Pani życiu?
Siostra nazywa mnie influenserką, chociaż ja nią nie jestem. W związku z wydaniem książki i jej promocją musiałam odnaleźć się w mediach społecznościowych. Założyć oficjalne konta na Facebooku, Instagramie, a nawet TikToku! Dla mnie to zupełnie nowy świat, który pomagają mi odkrywać i tworzyć przyjaciele, którzy znają się na tym o niebo lepiej, niż ja. Najgorsze było przełamanie swoich barier i nagrywanie story, w których muszę się pokazać i coś powiedzieć. Nowością są wywiady, organizacja konkursów, czy BookTour, zdobywanie patronów i recenzentów. Poznałam wielu cudownych ludzi, którzy pomogli mi się w tym odnaleźć i udzielili cennych wskazówek.

Gdyby miała Pani określić, co jest największą wartością w życiu, co by to było?
Szczerze? Jest to zdrowie. Nie mówię tego w nawiązaniu do obecnej sytuacji w kraju i na świecie. Niedawno jednak dotarło do mnie, że zawsze mamy problemy z pieniędzmi, z pracą, mamy konflikty. Pieniądze można zawsze zarobić, w pracy zawsze są lepsze i gorsze dni, konflikty można załagodzić, ale jeśli nie mamy zdrowia, to jak mamy tym wszystkim problemom stawić czoła?

Dowiaduje się Pani, że jest ktoś kto może spełnić jedno marzenie. O spełnienie czego, by Pani poprosiła?
Zostać mamą. Powinnam powiedzieć spotkać księcia z bajki i się zakochać, ale nie. Ja ponad wszystko na świecie chcę być mamą. Mamą dziecka, które nie będzie wychowywane, żeby nienawidzić. Mamą dziecka, które nie będzie musiało się przyznawać przerażone do swojej orientacji seksualnej. Nie będzie tym kim ja chcę. Będzie tym, kim chce być i będzie żyło tak, żeby być w tym życiu szczęśliwym, a ja będę go w tym wspierać.

Co jest fajnego w pisaniu? Czym jest ono dla Pani – hobby, czy życiową drogą?
Terapią. Piszę, kiedy przytłaczają mnie dobre lub złe emocje. Piszę, kiedy potrzebuję z kimś porozmawiać, ale wszyscy w koło są zajęci. Piszę wtedy, kiedy potrzebuję partnera, którego nie mam, żeby powiedział, że jest przy mnie i wszystko będzie dobrze. Z zawodu jestem nauczycielem języka niemieckiego. Kocham swoją pracę, jednak gdybym miała szansę być pisarką na pełen etat, bez wahania przyjęłabym taką propozycję.

I na koniec: Gdyby ktoś zapytał Panią dlaczego warto sięgnąć, po Nieidealnych, jak zachęciłaby go Pani do przeczytania książki, nie zdradzając za dużo z fabuły?
Powiedziałabym, że takiej książki jeszcze nie przeczytali. Odłóżcie na bok normy społeczne i oczekiwania społeczeństwa. To nie jest książka o dwóch mężczyznach, którzy, że sobą sypiają. To pełna emocji opowieść o miłości, prawdziwych problemach, które dotykają wielu z nas i walce. Nie o siebie, ale drugiego człowieka.

Zdaje się również, że historia Collina to nie koniec losów Nieidealnych. Planuje Pani wydanie kontynuacji? O kim byłaby kolejna część?
Obecnie jestem w trakcie pisania drugiego tomu. Z założenia seria ma mieć cztery części. Każda z nich to nowi nieidealni bohaterowie, a także ich walka o miłość i szczęście.

Jeśli czytacie ten akapit, oznacza to, że cały wywiad za Wami! Mamy nadzieję, że była to ciekawa lektura i jeszcze bardziej chcecie poznać Collina i innych bohaterów Nieidealnych.

Autorce dziękujemy za czas poświęcony na udzielenie odpowiedzi. ❤

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s