.WYWIAD

Wywiad: Anna Wrzesińska

Anna Wrzesińska debiutowała 29 kwietnia br powieścią Skrzydła życia, która jest połączeniem litery obyczajowej i romansu, co przypadnie do gustu miłośniczkom (i miłośnikom) literatury kobiecej. Jeśli chcielibyście prze lekturą wywiadu lub tuż po niej zapoznać się z recenzją, kliknijcie tutaj.

Skrzydła życia to Pani debiutancka powieść, która zbiera coraz więcej pozytywnych recenzji. Czy nim pojawiły się pierwsze zachwalające opinie o Pani powieści, czuła Pani zdenerwowanie? Obawiała się tego, jak książka zostanie przyjęta? Czy może podeszła do tego z dystansem?
Oczywiście, że się denerwowałam i tak naprawdę nadal te emocje mnie nie opuściły. Cały czas wyczekuję kolejnych recenzji i opinii czytelników. Bezustannie zastanawiam się, czy udało mi się przekazać czytelnikowi to, co chciałam, czy 650 stron moje powieści nie okaże się drogą przez mękę, czy czytelnik odnajdzie się w tej historii i będzie chciał ją zgłębiać.
Pomimo tych wszystkich obaw, staram się trzymać emocje na wodzy i nawet z krytycznych opinii wyciągać wnioski i nauki do dalszej pracy. Bo to właśnie konstruktywna krytyka może mnie bardzo dużo nauczyć. Zdaję sobie sprawę, że mój skromny warsztat pisarski nadal wymaga udoskonaleń, że nadal wielu rzeczy muszę się nauczyć, dlatego właśnie tak ważne są te szczere recenzje.


A jakie emocje towarzyszyły Pani, gdy dowiedziała się o tym, że Pani historia nabierze fizycznej formy i pojawi się na księgarnianych półkach? Czy w dniu premiery były one podobne?
Na początku była ogromna euforia, jednak, kiedy ochłonęłam uświadomiłam sobie, że to, co było tylko moje – stanie się ogólnodostępne, stanie się produktem do oceny, krytyki i wtedy poczułam pewien lęk. Nie tak łatwo wpuścić ludzi z krwi i kości do świata, w którym wcześniej nie widziało się miejsca dla nikogo poza sobą. Pisanie do szuflady jest znacznie łatwiejsze, niż pisanie dla czytelników, które wymaga dużej odwagi, uodpornienia na krytykę i niepochlebne opinie. W dniu premiery emocje były już inne, byłam bardzo szczęśliwa, ale też świadoma tego, jaka trudna droga przede mną. Zdobycie serc czytelników to wcale niełatwe zadanie.

Skrzydła życia to historia o miłości. I to nie tylko takiej między kobietą a mężczyzną. Zawarła w Pani w tej książce wiele jej oblicz. Dlaczego nie skupiła się Pani w tej historii tylko na relacji między głównymi bohaterami?
Zależało mi na tym, aby ,,Skrzydła życia” nie stały się odrealnioną historią, chciałam, aby czytelnik mógł odnaleźć w niej namiastkę znanego mu życia. Miłość wraz z wiekiem ewaluuje i choć miłość między Natalią, a Miłoszem chwilami była jak ta pierwsza – nastoletnia, to tak na prawdę składały się na nią różne jej oblicza. Chociażby miłość do zmarłego współmałżonka, czy też miłość do własnego dziecka.
Życie każdego człowieka utkane jest z różnych miłości, które muszą ze sobą współgrać, a niekoniecznie rywalizować. Tu nie ma miejsca na hierarchię, każda miłość jest inna i ważna, każda z nich wpływa na świat moich bohaterów.

W Pani debiucie pojawia się także wątek utraty ukochanej osoby i, co z tym związane, próba podniesienia się z rozpaczy. Czy według Pani jest jakaś uniwersalna ścieżka, by odzyskać radość z życia i móc na nowo oddychać pełną piersią?
Myślę, że nie istnieje żadna uniwersalna ścieżka, a szkoda, wtedy życie wielu ludzi byłoby łatwiejsze. Uważam, że wychodzenie z żałoby to proces bardzo indywidualny. Jedni potrzebują samotności, inni bliskości. Niektórzy milczą, inni krzyczą z rozpaczy. Jedni potrzebują kilku miesięcy, aby powrócić do życia, a inni kilku lat. Myślę jednak, że każdy człowiek, który zmierzył się ze śmiercią bliskiej osoby, zasługuje na to, aby po raz kolejny zacząć żyć. To życie na pewno będzie inne, w sercu na pewno na zawsze pozostanie zadra, ale możliwe jest ponowne odczucie szczęścia, a nawet pokochanie kogoś innego. Kogoś, kto uszanuje pamięć po tej utraconej miłości. Tu również nie ma miejsca na rywalizację. Miłosz mówi do Natalii pewne słowa, które dobrze obrazują to, co mam na myśli: ,,On będzie w twoim sercu już na zawsze – wychrypiał. – A ja postaram się zająć miejsce tuż za nim. Mogę ci obiecać, że go nie tknę”.

Natalia na pierwszym miejscu zawsze stawia swojego syna. Czy według Pani kobieta wchodząca w nowy związek, powinna postępować, jak główna bohaterka Pani powieści?
Uważam, że dziecko zawsze powinno być najważniejsze, ale to nie znaczy, że matka nie zasługuje na szczęście. Jak najbardziej samotna matka ma prawo do szczęścia i miłości. Tu ponownie pojawia się zagadnienia wielu wymiarów miłości, chodzi o to, aby nie rywalizować, nie dokonywać hierarchii wartości. Kolejny raz przytoczę fragment ,,Skrzydeł życia”, są to słowa Miłosza: ,,Nigdy nie będę kazał ci wybierać między nim a mną. Ignacy jest na pierwszym miejscu, nie zamierzam z nim konkurować”. Myślę, że podstawą do stworzenia rodziny patchworkowej jest rozsądek dorosłych osób, zapewnienie dzieci, że ich pozycja nie jest zagrożona, że nikt nie chce odebrać im matki, czy ojca. Wydaje mi się, że wtedy takie związki mają ogromne szanse na przetrwanie.

Natalia kochała Miłosza miłością szaleńczą, głęboką, jednak był w jej życiu, poza mężem, inny mężczyzna – Wiktor, którego również darzyła ciepłymi uczuciami. Czy według Pani istnieje przyjaźń między kobietą a mężczyzną niepodszyta erotyczną nutą?
Myślę, że taka przyjaźń jest możliwa, niestety niezwykle często staje się ona powodem konfliktów w związkach. Tu często punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

W jakim stopniu utożsamia się Pani z główną bohaterką Skrzydeł życia?
W pewnym stopniu na pewno, ja również jestem nauczycielką, tak jak Natalia lubię aktywność fizyczną i tak jak bohaterka mam syna, co prawda dwanaście lat młodszego, ale jednak syna . Czy łączy mnie z nią coś więcej? Możliwe, lubię też gotować i znam przepis na ekspresowe muffinki o których jest mowa w powieści. Tak jak Natalia nie mogę pochwalić się wysokim wzrostem i tak jak ona jestem wegetarianką. I to tyle, albo aż tyle wspólnych cech 

Powiadają, że ludzie się zmieniają i, że czasem, lepiej późno niż wcale – to całkiem dobrze opisuje Miłosza. Skąd czerpała Pani inspirację do stworzenia tej postaci?
Inspirację czerpałam ze zwykłego życia, chciałam zwrócić uwagę czytelnika na to jak ogromny wpływ mają doświadczenia dzieciństwa na dalsze życie. Zanim zaczęłam pisać dużo czasu poświęciłam na przygotowanie portretów psychologicznych postaci, zwłaszcza Miłosza. Ma on w sobie bardzo dużo sprzeczności, ale tak naprawdę jest mężczyzną, który pod pozą aroganckiego i bezdusznego człowieka, skrywa swoje prawdziwe oblicze. Wiem, że wielu czytelnikom jego postać nie przypadła do gustu, jednak w moich oczach ten człowiek jest skrzywdzonym małym chłopcem, który nie zaznał w życiu miłości, na którą bezwzględnie zasługuje każde dziecko.

Przeszłość – stanowi o życiu i przyszłości każdego z nas. Jedni mają ją bardzo dramatyczną, inni mają to szczęście, by iść przez życie właściwie bezproblemowo. W Skrzydłach życia obarczyła Pani swoich bohaterów „bogatą” przeszłością. Jak się Pani wydaje, czy ci, którzy mieli w życiu pod górkę, potrafią bardziej docenić życie?
Wydaje mi się, że osoby z trudną przeszłością, często patrzą na świat przez pryzmat krzywego zwierciadła, każdego dnia walczą o szczęście i normalność, walczą o to, czego wcześniej nie doświadczyli. Jednak nieprzerwanie zastawiają się nad tym, czy na pewno na nie zasługują. To taki dziwny paradoks życia.
Czy bardziej doceniają życie? Ciężko mi odpowiedzieć na to pytanie, myślę, że bardzo się starają, ale demony przeszłości zbyt często ingerują w ich codzienny świat.

W literaturze kobiecej często pojawiają się sceny erotyczne, okraszone dużą ilością szczegółów. Tymczasem w Skrzydłach życia jest zupełnie inaczej. Akcentuje Pani takie sceny dość subtelnie i, chciałoby się rzec, zwięźle. Czy chciała Pani w ten sposób zostawić pola wyobraźni swoim czytelniczkom, czy może nie czuje się Pani pewnie w tego typu opisach?
,,Skrzydła życia” nie są klasycznym erotykiem, obawiałam się, że rozwinięcie scen miłosnych mogłoby bezwzględnie zakwalifikować je do tej kategorii, a nie na tym mi zależało. Moim zamiarem było stworzenie połączenia powieści obyczajowej z romansem i właśnie z nutą erotyzmu. Poza tym lubię, kiedy książka zmusza odbiorcę do uruchomienia wyobraźni, kiedy każdy może zobaczyć daną scenę w innej odsłonie.

Kiedy pisała Pani Skrzydła życia, wystukiwała Pani kolejne słowa w absolutnej ciszy, czy może towarzyszyły tej czynności dźwięki ulubionych utworów?
To wszystko zależało od scen jakie pisałam, od emocji jakie kreowałam i przelewałam na papier. Nie miałam stałej play listy, po prostu słucham tego, czego aktualnie potrzebowałam. Wszystkie gatunki były dozwolone, może z wyjątkiem muzyki klasycznej, z którą nigdy się nie zaprzyjaźniłam, ooo to kolejna wspólna cecha z Natalią 

Teraz pytanie czysto teoretyczne. Zgłasza się do Pani osoba, która chciałaby zekranizować Skrzydła życia i powierza Pani dobór obsady. Kogo widziałaby Pani w rolach głównych bohaterów?
Natalia – Edyta Herbuś, Miłosz – Mikołaj Roznerski.

Co według Pani jest największa wartością w życiu?
Zdrowie, nie ma nic ważniejszego. Tylko ono daje nam przepustkę do życia.

A czym jest dla Pani szczęście? Jakby je Pani zdefiniowała?
Szczęście jest dla mnie pojęciem względnym i subiektywnym. Dla każdego oznacza co innego, na każdym etapie naszego życia przybiera inną formą. Na pewno jest czymś, za czym każdy goni, czego każdy szuka w życiu. Wydaje mi się, że mimo tego, że tak często wszyscy mówimy o szczęściu, to nieliczni z nas potrafią je dostrzec. A może o to chodzi? O to, żeby stale za nim gonić, może ta droga jest już szczęściem?

Gdyby spotkała Pani Dobrą Wróżkę o spełnienie jakich trzech życzeń, by ją Pani poprosiła?
Trudne pytanie, zwłaszcza w kontekście poprzedniego. Gonię za szczęściem, ale nie umiem powiedzieć dokładnie za czym. Jest wiele rzeczy o których marzę, ale teraz, kiedy staram się ułożyć je w hierarchii, to już sama nie wiem, co powinno znaleźć się na tej liście. Może niech to pozostanie moją tajemnicą.

Jakiej rady udzieliłaby Pani komuś, kto marzy o wydaniu własnej książki?
Na pewno należy przygotować się na krytykę, nauczyć się wyciągać z niej nauki na przyszłość. Zaprzyjaźnić się z pokorą, zawzięcie dążyć do celu i nigdy nie zapomnieć o tym, że marzenia są po to, aby je spełniać. Przyodziać zbroję i wiedzieć, kiedy głośno krzyknąć, a kiedy zamilknąć.

I na koniec, czy i kiedy ma Pani w planach kolejną powieść?
Kocham pisać i nie zamierzam tego porzucić, w mojej głowie jest mnóstwo nowych pomysłów, a w laptopie gotowe historie, ale to czas pokaże, czy trafią do bezpiecznej szuflady, czy może polecą w nieznany świat.

Jeśli czytacie ten akapit, to znaczy, że dotarliście do końca wywiadu. Mamy nadzieję, że byłą to ciekawa lektura. 🙂
A Annie Wrzesińskiej dziękujemy za chęć i czas poświęcony na udzielenie odpowiedzi. ❤

Jedna myśl na temat “Wywiad: Anna Wrzesińska

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s