.RECENZJE · Wyd. Novae Res

„Nieidealni. Collin” Karolina Głowska | Patronat

fot. Michalina Foremska

Autor: Karolina Głowska
Tytuł: Nieidealni. Collin
Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 378
Premiera: 30.04.2021

Tragedia, która wydarzyła się 5 lat temu, całkowicie odmieniła życie Collina, wokalisty znanego zespołu rockowego. O przeżytej traumie już zawsze będzie mu przypominać szpecąca twarz blizna, jednak najgłębsza rana to ta w jego sercu. Sercu, które bezgranicznie oddał ukochanemu mężczyźnie. Czy można podnieść się i zaufać komukolwiek po przejściu takiego koszmaru? By ratować przyszłość swojego zespołu, Collin na prośbę brata i przyjaciół zgadza się na sfingowane małżeństwo z młodym i zakochanym w nim Gabrielem. Beztroski student, wychowywany przez siostrę, wnosi do życia zgorzkniałego Collina promyk nadziei. Jak rodzące się między nimi uczucie wpłynie na życie obu mężczyzn i czego nauczą się od siebie?

Zdarzyło się Wam kiedyś przeczytać książkę, która przypomniałaby Wam lata szkolne? Ale nie dlatego, że akcja rozgrywa się w szkole, a bohaterowie mają po naście lat. Wręcz przeciwnie, nastoletniość już od jakiegoś czasu za nimi, a przed – wyboista dorosłość.
Nie sądziłam, że kiedykolwiek będę wspominała wynalazek, jakim było gimnazjum, a właściwie ówczesne czasy, zgłębiając jakąkolwiek książkę. A tu psikus. Karolina Głowska przypomniała mi zespół, którego muzykę wówczas kochałam nad życie i nadal darzę ich sporym sentymentem. Ale, ale, to nie o Tokio Hotel ta książka. 🙂

Nieidealni urzekli mnie swoją historią. Pokręconą, chciałoby się rzec, jak lato z radiem, ale mającą w sobie jakiś taki magnetyzm, który zapierał dech w piersiach, nawet jeśli czasem miałam ochotę potrząsnąć niektórymi bohaterami. Autorka wykonała kawał dobrej roboty, kreując takie, a nie inne postaci, dając im wyraźne charaktery, choć niekoniecznie mocne. I w tym chyba tkwi ich największy urok. Są po prostu ludźmi, z krwi i kości (choć tutaj akurat z papieru i tuszu), niestroniący od ułomności, które mniej lub bardziej udaje im się okiełznać. Wszak ludzką rzeczą jest błądzić, a swojej ścieżki niejeden z nasz szuka całe życie. Grunt to wyciągać z tych podróży wnioski i omijać później pokręcone szlaki, a przynajmniej starać się to czynić.

Karolina Głowska zachwyciła mnie swoim piórem, jest tak nieopisanie lekkie, że lektura zajęła mi (nie licząc przerw) nieco ponad trzy godziny, w których czasie przewracałam strony z jakimś nieziemskim przyspieszeniem, byleby poznać ciąg dalszy, a najlepiej zakończenie. Gdy jednak dotarłam do końca, poczułam rozczarowanie. Rozczarowanie tym, że to już koniec i muszę się pożegnać z Collinem, Gabrielem i całą paczką. Zdecydowanie za szybko minęła mi ta lektura.

Poznając historię Collina i pozostałych bohaterów, niejednokrotnie łapałam się na tym, że przeżywam je równie intensywnie, co oni. Być może miały na to wpływ moje przeżycia z czasów szkolnych, które dalekie było od beztroski, ale nie zmienia to faktu, że Karolina Głowska potrafi trafić słowami i przekazem prosto w serce, ba!, duszę i zrobić tam totalny poligon. Trudny i ciężki, ale w jakim sensie oczyszczający i pozwalający zmierzyć się ze skrywanymi głęboko w podświadomości demonami.

Tematy poruszone w książce nie należą do łatwych, lekkich i przyjemnych, może poza muzyką, która ponoć łagodzi obyczaje. Głównie mam tu na myśli homoseksualizm głównych postaci. Książki z gatunku (tudzież kategorii) LBGT to nie jest coś, po co sięgają tłumy, jednak z roku na rok, z tego, co obserwuję, zainteresowanie tą literaturą rośnie tak jak świadomość, że normalna „rzecz”.
Kolejna sprawa to toksyczne relacje i uzależnienia, które autorka w wyraźny i mocny sposób zaznacza, dając tym samym punkt odniesienia do rozmów o takich sprawach.

Oczywiście w takiej książce nie mogłoby zabraknąć seksu. Ale nie obawiajcie się, nie są to wyuzdane opisy, ociekające buk jeden wie jakim słownictwem. Co to, to nie. Jeśli już pojawiają się tego typu rzeczy to w sposób dość pobieżny, bez wchodzenia w szczegóły. Natomiast same wulgaryzmy się zdarzają, wszak taka już natura mężczyzn. 🙂

Powiedziałabym, że Nieidealni. Collin to świetny romans dla homoseksualistów, choć i niejeden heteryk odnajdzie przyjemność z lektury, bo historia opisana na kartach tej książki jest zwyczajnie ciekawa, a sama autorka tak fantastycznie lawiruje i kluczy między rozdziałami, że nie sposób się od książki oderwać. Czy więc warto sięgnąć po ten tytuł? Owszem! Książka jest grzechu warta!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s