.RECENZJE · Wyd. Uroboros

„Wszystko pochłonie morze” Magdalena Kubasiewicz

fot. Blanka Dżugaj

Autor: Magdalena Kubasiewicz
Tytuł: Wszystko pochłonie morze
Wydawca: Uroboros
Liczba stron: 412

Przyszłość Sieldige staje pod znakiem zapytania, gdy jego władca, otruty Pocałunkiem Syreny, zapada w śpiączkę. W tym samym czasie ginie jeden z najbardziej zaufanych książęcych rycerzy, drugi zaś zostaje napadnięty i poważnie raniony. By zapobiec otwartemu buntowi arystokrata Leto łączy siły z alchemiczką Alethą, tymczasem w mieście narasta chaos.

Moje pierwsze spotkanie z prozą Magdaleny Kubasiewicz, przy okazji premiery Gdzie śpiewają diabły, nie należało do udanych, nie na tyle jednak, by nie dać szansy kolejnej książce autorki. I co? Strzał w dziesiątkę. Nowa powieść zapewniła mi kilka wieczorów świetnej zabawy i całkowitego oderwania od niezbyt przyjemnej pandemicznej rzeczywistości. Wszystko pochłonie morze to klasyczna powieść fantasy, bazująca na sprawdzonych motywach, garściami czerpiąca z legend i baśni. Absolutnie jednak niewtórna – Magdalena Kubasiewicz korzysta bowiem z dobrze znanych w literaturze fantastycznej chwytów z dużym wdziękiem i pomysłowością.

Największą zaletą powieści jest wykreowane przez pisarkę uniwersum – spójne, doskonale przemyślane i oryginalne, mimo że (jak już wspomniałam) zbudowane na dobrze znanych motywach. Świat przedstawiony otrzymał nie tylko świetnie opracowaną geografię, ale też historię – choć zamieszkują go istoty mniej lub bardziej magiczne, przypomina całkiem realne państwo średniowieczne lub renesansowe. Kolejny plus to wielowymiarowe, nieoczywiste postacie – niekoniecznie łatwe do polubienia, z pewnością jednak przyciągające uwagę. I wreszcie: fabuła. Intrygująca, z dobrze poprowadzoną narracją i umiejętnie dawkowanym napięciem – akcja jest wystarczająco dynamiczna, by utrzymać zainteresowanie odbiorcy lubiącego szybkie tempo narracji, nie pędzi jednak na łeb na szyję. Czytelnik wpada w sam środek wiarygodnie opisanych politycznych i ekonomicznych układów i intryg, które pisarka odsłania przed nim krok po kroku. Magdalena Kubasiewicz zgrabnie połączyła wątki baśniowe z elementami realizmu, ciekawie zarysowała też relacje między bohaterami – równie zaskakujące i niejasne, jak oni sami.

Dlaczego więc lektura zajmuje aż kilka wieczorów? Ponieważ Wszystko pochłonie morze, mimo baśniowego charakteru, nie jest powieścią tak łatwą w odbiorze, jak większość współczesnych książek z gatunku fantastyki. Nie da się jej czytać na pół gwizdka – bez skupienia i z myślami co chwilę odpływającymi w innym kierunku. Dla mnie to zaleta nawet w literaturze rozrywkowej szukam bowiem jakości – tak pod względem pomysłu na fabułę, jak i stylu, w jakim została ona zaprezentowana czytelnikowi. Trzeba bowiem zaznaczyć, że choć niezbyt udana okładka sugeruje lekką, niezobowiązującą treść, Wszystko pochłonie morze nie jest kolejną bajką o syrence i księciu. Owszem, jest w powieści syrena (w dodatku niejedna), jest i książę, relację między nimi autorka potraktowała jednak dość przewrotnie. To książka znacznie bardziej mroczna i dojrzała, windująca literaturę fantastyczną na bardzo wysoki poziom. A jednocześnie dostarczająca pierwszorzędnej rozrywki – rzadko mi się to zdarza, ale tym razem naprawdę żałuję, że nie mogę jej „odczytać” i poznać od nowa jeszcze raz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s