.RECENZJE · Wyd. Novae Res

„Jej słowa, jego czyny” Agnieszka Malinowska

fot. Michalina Foremska

Autor: Agnieszka Malinowska
Tytuł: Jej słowa, jego czyny
Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 258
Premiera: 19.04.2021

Czym jest moralne morderstwo? Zuzanna całe studia poświęciła pracy naukowej nad etyką zabijania. Teraz, kiedy została autorką kryminałów, próbuje udowodnić swoje tezy o moralnym zabójcy. Nagle w jej życiu pojawia się mężczyzna, który ma wobec niej niebezpieczne zamiary: otrzymał zlecenie, by za wszelką cenę doprowadzić kobietę do swojego szefa. Czy Robert okaże się jednym z tych zabójców, o których nieustannie rozmyśla Zuzanna? Dlaczego zabija? Czy będzie potrafił przestać, kiedy w tej precyzyjnie zaplanowanej rozgrywce pojawi się miłość?

Gdy zobaczyłam tę okładkę, na której tuż pod tytułem widnieje zdanie „ona pisze o morderstwa, on je popełnia” oraz po rzuceniu okiem na kategorię, do jakiej przypisano to dzieło, pomyślałam, że tym razem trafiłam na dobry kryminał. Jednak opis na tylnej okładce przeczytałam, dopiero gdy książka trafiła w moje ręce i wówczas naszło mnie zwątpienie, że chyba tak uroczo mrocznie nie będzie…

… i nie było. Bardzo szybko okazało się, że Jej słowa, jego czyny to najzwyklejszy w świecie romans mafijny. W dodatku balansujący na granicy przeciętności. Nie ma zatem mowy, by nazwać ten twór literacki kryminałem, nie mówiąc już o sensacji (bo i takie sategoryzowanie widziałam). I bez polotu. Początek, co prawda był przyzwoicie intrygujący, jednak im więcej stron miałam za sobą, tym bardziej byłam znudzona fabułą. A kolejne sceny, zamiast budować jakiekolwiek napięcie i zainteresowanie, były odhaczaniem tego, co można zwyczajnie przewidzieć.

Więc tak, książka jest na wskroś przewidywalna, sztampowa i właściwie ginie w wirze innych powieści. Co do samego grona romansów mafijnych mogę się tylko domyślać, że również nie zdobędzie podium, ale że akurat to nie moja bajka, więc się w nią specjalnie nie zagłębiam…

Bohaterowie to klasyka. Piękna i mądra ona. Bad boy z giwerą uwieszoną u pasa, który w końcu waha się, czy jego dotychczasowy żywot ma sens, bo przecież tuż-tuż za rogiem czeka na niego wielka miłość i warto byłoby wyjść z mroku i podążać ku ścieżce światłości. A przyjaciółka głównej bohaterki? Damska wersja erotomana gawędziarza. Ot cała plejada gwiazd.
No nie cała, bo tu jeszcze cała masa, mniej i bardziej istotnych postaci.
Jednak! Pani Małgorzata – gosposia – kobieta do rany przyłóż.

Pomijając fakt, że książka ta nie wzbudziła we mnie kompletnie żadnych emocji. Kompletnie żadnych. To paradoksalnie czytało mi się ją… dobrze. A to dlatego, że szło mi szybko. Trochę ponad trzy godziny i mogłam uznać powieść za ukończoną. Na moment po masakrycznie złej książce – ideał. Ot, szybkie czytadło niewymagające specjalnego zaangażowania, za to dużych ilości płynów w postaci herbaty.

Ciężko mówić więc o tym, czy pióro Agnieszki Malinowskiej jest dobre, czy złe, bo książka ta jest transparentna. Pomysł był przedni, przynajmniej tak zdawało mi się na początku… Wykonanie. Takie, a nie inne. Jednak zważywszy na to, że mimo wszystko czytało mi się Jej słowa, jego czyny dość żwawo, to sądzę, że autorka ma potencjał, by rozwinąć skrzydła i w przyszłości oddać w ręce czytelników coś, co wbije ich w fotele albo sprawi, że nie zasną wieczorem z powodu rozgrzanej do czerwoności… skóry i chaosu emocjonalnego w głowie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s