.RECENZJE · Wyd. Znak

„Botaniczne eliksiry” Amy Blackthorn

fot. Michalina Foremska

Autor: Amy Blackthorn
Tytuł: Botaniczne eliksiry
Tytuł oryginału: Blackthorn’s Botanical Brews: Herbal Potions, Magical Teas, and Spirited Libations
Wydawnictwo: Znak Koncept
Liczba stron: 288

Od zarania gatunek ludzki obcował z różnymi roślinami i wykorzystywał je w różnych celach. Najczęściej leczniczych. Jednak tylko ci, którzy zgłębiali wiedzę o właściwościach wszelakich ziół, chwastów, kwiatów i tak dalej, byli w stanie poznać się na ich dobroczynnych (lub zabójczych) właściwościach, by czynić dobro. Magia? Być może. Kiedyś na pewno tak postrzegano zielarki parające się ziołolecznictwem, doszukując się w tym nieomal konszachtów z diabłem.
Jednak sporządzanie tajemnych wywarów bulgoczących w kociołkach jak to sobie wyobrażano całe wieki temu to jedno, a Botaniczne eliksiry to drugie, niemające ze sobą za wiele wspólnego… Chociaż może nie do końca nic… 😉

Zapewne też tak macie, że herbata przygotowana przez mamę, czy babcię, czy innego członka rodziny, którego darzycie ogromem ciepłych uczuć, smakuje Wam dużo bardziej niż taka sama, dokładnie taka sama, przygotowana przez Was własnoręcznie. Dla przykładu napiszę, że swego czasu, gdy lubowałam się w czarnej herbacie (obecnie pijam tylko ziołowe i ziołowo-owocowe mieszkanki), pewnej marki nie byłam w stanie pić, bo moje kubki smakowe w niej nie gustowały, ba!, powiedziałabym, że można było mówić o nietolerancji. Za to moja teściowa parzyła właśnie tę markę w taki sposób, że będąc u niej, mogłam wypić kilka kubków, bo była tak obłędnie smaczna. I tylko u niej. U nikogo innego nie jestem w stanie jej wypić. Dlaczego? Nie mam zielonego pojęcia, choć od lat tłumaczę to tym, że parząc ją, wkłada w to ogrom uczuć (a miłości przede wszystkim) i dlatego tak mi smakuje. 🙂

Dlaczego o tym piszę? Bo mniej więcej na tym opierają się przepisy zawarte w książce Amy Blackthorn. By dany eliksir, herbata, czy napar spełnił w stu procentach swoje zadanie, wymaga odpowiedniej oprawy. Uziemienie, ześrodkowanie, medytacja – to cały rytuał, który, choć może wydawać się długi i skomplikowany, wcale taki nie jest: nie licząc czasu na przygotowanie danej mikstury. 🙂
I to właśnie w Botanicznych eliksirach jest wyniesione do rangi czegoś magicznego. Dla tych, którzy mają jako takie pojęcie o magii lub się tym tematem interesują wspomniane etapy jak uziemienie, nie będzie niczym dziwnym i abstrakcyjnym. Dla innych może to być śmieszne, tudzież całkowicie infantylne, no bo kto dorosły wierzy w magię? Helloł. Nikt twardo stąpający po ziemi nie wierzy w czarownice i te ich dziwne mikstury. A jednak…
Przecież jakby nie patrzeć, czy to herbata, czy drink, to wszystko mikstury – wszak ich składową jest kilka różnych składników, nieprawdaż? A czy uwierzycie, że takie, a nie inne ich połączenie ma taką, czy inną moc? Wasza sprawa.

Jednak to, co nie podlega dyskusji to fakt, iż każda z roślin, jaką wykorzystują „współczesne czarownice” do tworzenia „współczesnych mikstur”, ma różne właściwości i w wielu kulturach różne znaczenia oraz „moce”. Tak, jak oczywiste jest to, że mięta ma pozytywne działanie na układ trawienny, orzeźwia i daje poczucie chłodu.
I Amy Blackthorn wspomina o tym w swojej książce. Dowiecie się z niej bowiem o niezwykłych właściwościach ziół i owoców, ale nie tylko ich. Bo i alkohole w magii mają swoje właściwości, jednak więcej o nich dowiecie się, gdy sięgniecie po Botaniczne eliksiry.

Jak przystało na tego typu książki, nie mogło w nich zabraknąć magicznych, iście czarodziejskich, receptur. I tak poznacie tajniki przyrządzania naturalnego energetyka, syropu imbirowego, czy wódki herbacianej Tarot Time. I to jeszcze nie wszystko. Bo przecież po tych magicznych eksperymentach zawsze zostają jakieś resztki. I miast wyrzucać je do kosza, można wykorzystać je do różnych ciekawych i smacznych przepisów w imię zero waste.

No dobra, ale co z osobami, które nie spożywają alkoholu (z różnych przyczyn)? Spokojne. I dla Was coś się znajdzie. A właściwie całkiem sporo, bo na kartach Botanicznych eliksirów pełno bezalkoholowych receptur na mniej i bardziej znane drinki.

Ach i jeszcze jedna bardzo ważna rzecz… by móc sporządzać ów ogniste trunki (lub te bez prądu) należy przygotować (lub zaopatrzyć się) w odpowiednie instrumenty, a później można brylować na rodzinnych i przyjacielskich spotkaniach serwując przepyszne drinki (w obecnej chwili owe spotkania są raczej niewskazane, ale gdy tylko lockdowny i inne zakazy znikną…).

Na sam koniec dodam, że równie mocno, jak treść, zachwyca szata graficzna Botanicznych eliksirów. Począwszy na okładce, przez zdjęcia drinków i innych mikstur, po graficzne elementy, którymi poprzetykane są kartki. ❤

Niezależnie, czy wierzycie w czary, możecie sięgnąć po Botaniczne eliksiry. Pomijając różne „ciekawe ciekawostki”, to fajny zbiór przepisów, które uświetnią niejedną imprezę, czy rodzinne spotkanie. A jeśli wierzycie w magię… kto wie, co wniosą w wasze życie…
Ja jestem zdecydowanie na tak dla tego tytułu!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s