.RECENZJE · Wyd. Novae Res

„Śmierć jest tylko początkiem” Mike Okon

grafika Michalina Foremska

Autor: Mike Okon
Tytuł: Śmierć jest tylko początkiem
Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 516
Premiera: 14.04.2021

Ostatnio czytałam dużo szeroko pojętej literatury kobiecej, dlatego z przyjemnością oraz ogromnymi oczekiwaniami sięgnęłam po kryminał „Śmierć jest tylko początkiem” Mike’a Okona.

Okładka będąca połączeniem fotografii i grafiki, swoim założeniem miała obiecywać mocną, męską powieść. I przyznam, że byłam nią niemal przekonana. Przystojniak w garniturze, z pistoletem oraz tłumikiem, na tle zarysu katedry w moim mniemaniu musiał w jakiś sposób nawiązywać do treści ponad pięciusetstronicowej powieści!

Jaki jest zarys tej historii? Przyznaję, bardzo intrygujący! Dyrektor finansowy jednej ze spółek giełdowych umiera nagle na zawał. Komisarz, który przejmuje od kolegi, standardowe z pozoru śledztwo, odkrywa, że w śmierci mężczyzny miały swój udział osoby trzecie. Dodatkowo mieszkanie ofiary oraz jego córki zostaje dokładnie przeszukane. Spadkobierczyni zaś zostaje uwikłana w dziwną sprawę, związaną z wypełnieniem ostatniej woli ojca, a wszędzie, gdzie się pojawi, zaczynają ginąć kolejne osoby.

Książka ma sporą ilość bohaterów, z których praktycznie każdy coś ukrywa. Część z nich potraktowana jest dość powierzchownie, inni przedstawieni z odrobiną głębi (nawet jakimś życiem poza ramami fabuły). Co mnie męczyło w tej książce, to to, że jest ona napisana z perspektywy narratora towarzyszącego raz jednej, raz drugiej, innym razem piątej osobie. Przez to przeskakiwanie z bohatera na bohatera czytanie było dla mnie po prostu męczące.

Dopiero w okolicach połowy powieści (około 250 strony!) przyzwyczaiłam się do rytmu tej historii, która sama w sobie jest naprawdę ciekawa i w innej formie na pewno wciągnęłaby mnie od pierwszych zdań.

Akcja rozgrywa się w kilku różnych lokalizacjach (nie zdradzę jakich, aby nie spojlerować), ale przyznam szczerze, że tak naprawdę przykładowy Berlin mógłby być równie dobrze naszym Wąchockiem. Miasto wymienione jest tylko z nazwy; na próżno szukać w powieści opisu tego miejsca czy jego specyficznej atmosfery.

Powieść jest, bądź debiutem, bądź też drugą książką w dorobku autora (zbieżność imion jest rzeczą możliwą, a sam pisarz jest bliżej nieznany wujkowi Google). Postrzegana z tej perspektywy na pewno nie jest zła. W końcu każdy (nawet Stephen King) od czegoś musi zacząć i dopiero rozwijać swój warsztat.

Czy warto sięgnąć po ten kryminał? Napiszę szczerze: i tak, i nie. Intryga jest obmyślona całkiem nieźle, może w kilku momentach zaskoczyć, w innych zaś nieco znudzić przewidywalnością. Na pewno lepiej się tę książkę czyta „na raty”. Rozdział, dwa wieczorem, przed snem może stanowić niezłą rozrywkę, więc jest to historia dla „leniwych” czytelników. Przeczytanie dłuższej partii tekstu może zmęczyć, przynajmniej tak było w moim przypadku.

Podsumowując: kryminał z zadatkami na niezłą historię, ale może wymagać od czytelnika samozaparcia w dobrnięciu do zakończenia.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s