.RECENZJE · Wyd. Zielona Sowa

„Elf do zadań specjalnych. 24 opowiadania” Katarzyna Wierzbicka | BookTour

fot. Michalina Foremska

Autor: Katarzyna Wierzbicka
Ilustracje: Ulyana Nikitina
Tytuł: Elf do do zadań specjalnych. 24 opowiadania
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Liczba stron: 192

Zapisując się na BookTour z książką Katarzyny Wierzbickiej, liczyłam na zupełnie inne okoliczności przyrody. Fakt, że byłam świadoma, iż lektura nie przypadnie mojej osobie w czasie świat, był oczywisty, jednak… cały czas miałam nadzieję, że uda mi się zgłębić jej treść, gdy ziemia będzie jeszcze okryta warstwą białego puchu, a termometry za oknem będą wskazywały temperatury poniżej zera. Wyobrażenia to jedno, rzeczywistość to drugie, ale mimo wszystko nie mogę narzekać, bo kocham zimę całym moim zimowym serduszkiem, więc przyjemnie było pomimo wiosennej aury za oknem, na powrót poczuć zimowe powietrze.

Zacznę od jednej rzeczy, która nie pasowała mi do tej książki. A mianowicie podtytuł w mojej ocenie jest mylący. Dwadzieścia cztery opowiadania? Nic bardziej mylnego. To po prostu historia podzielona na dwadzieścia cztery rozdziały.

Nie ujmuje jej to jednak uroku, bo to fantastyczna opowieść o Świętym Mikołaju, Mikołajowej, elfach, reniferach i niespodziewanych gościach w mikołajowej krainie. A czyta się tę bajkę szybciutko, na tyle, że żal opuszczać bohaterów i fabrykę zabawek, i pozbawiać się możliwości zaciągania się zapachem gorącej czekolady z posypką i piankami. Mmm pychota! Jak to dobrze, że autorka postanowiła sprawić małą, ale jakże smaczną, niespodziankę na samiuśkim końcu Elfa do zadań specjalnych.

Czytając tę książkę, poczułam się tak, jakbym cofnęła się w czasie. Jakbym znów miała osiem lat i siedziała w bujanym fotelu u dziadków na wsi w towarzystwie mieniącej się feerią barw choince przyodzianej w kolorowe lampki i bombki oraz równie barwne słodycze liczne zwisające z gałązek sztucznego drzewka. Nie mniej zafascynowani historią byli moi łobuzerscy chłopcy, którzy tuż przed snem z przyjemnością i uwagą wysłuchiwali kolejnych rozdziałów o pomocnikach Mikołaja i nim samym.

A wpływ na to bez wątpienia miało to, jak napisany jest Elf od zadań specjalnych. Katarzyna Wierzbicka bowiem ma niezaprzeczalny dar tworzenia ujmujących historii, które skupiają na sobie uwagę dzieci tym, iż są dynamiczne i takie… dziecięce. Nie mylić z infantylizmem. Język i wydarzenia dostosowane są do wieku odbiorcy, dzięki czemu nie ma mowy o tym, by młody słuchacz, czy czytelnik pogardził tak barwną opowieścią.
W przypadku młodych czytelników nie bez znaczenia będzie również wielkość czcionki i interlinia, które sprzyjają odkrywaniu tego, co dzieje się z listem do Świętego Mikołaja. 😉

No i ilustracje! Ach, jakież one są cudowne! Wręcz bajeczne! Pełne kolorów i idealnie oddające treść. Jest na czym oko zawiesić i czym się zachwycać.
Ogólnie cała szata graficzna tej publikacji jest grzechu warta – istny majstersztyk!

Śmiało mogę napisać, że niekoniecznie trzeba Elfa od zadań specjalnych czytać zimą, ale że ta pora roku jest najbliższa mojemu sercu to… wydaje mi się, że zimą magia tej opowiastki byłaby jednak największa. Niemniej zawsze jest dobry czas na przeczytanie dziecku bajki o tym, że niezgoda rujnuje, a zgoda buduje i, że każde marzenie jest ważne – możenie nie zawsze proste w realizacji, ale warte zachodu i uśmiechu na rumianej twarzyczce własnej pociechy. I nie zawsze tym marzeniem musi być zabawka, bo są w życiu dużo cenniejsze „rzeczy”, jak czas spędzony z najbliższymi.

Książkę miałam przyjemność przeczytać dzięki BookTourowi zorganizowanemu przez PasjoMatkę & spółkę.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s