.RECENZJE · Wyd. Muza SA

„Dwadzieścia lat ciszy” Przemysław Wilczyński

fot. Blanka Dżugaj

Autor: Przemysław Wilczyński
Tytuł: Dwadzieścia lat ciszy
Wydawca: Akurat
Liczba stron: 447

Wraz z porwaniem dziesięcioletniej córki Bogna straciła nie tylko jedyne dziecko, ale także męża, który odszedł kilka miesięcy później, normalne życie i jakiekolwiek pozytywne emocje. Od dwudziestu lat nie żyje, lecz wegetuje, robiąc wszystko, by odnaleźć jedynaczkę. Gdy w jej rodzinnym mieście ponownie zostaje uprowadzone dziecko w wieku jej Anastazji, Bogna postanawia nie liczyć na policję i wziąć sprawy w swoje ręce. Pomaga jej w tym wydalony z armii bezdomny Hubert oraz nastoletni Nikodem obdarzony wyjątkową zdolnością wyczuwania zła. We trójkę stawiają czoła siłom ciemności kryjącym się w jeżdżącej po mieście czarnej furgonetce.

Niezły pomysł na fabułę, lekkie pióro i…to właściwie tyle – nic więcej dobrego o powieści Dwadzieścia lat ciszy nie da się powiedzieć. A i te pochwały są nimi zaledwie w połowie, dobrego pomysłu starczyło bowiem autorowi zaledwie na kilkadziesiąt stron. Początkowe napięcie ulatnia się z prędkością rozwijaną przez czarną furgonetkę taranującą trójkę głównych bohaterów, a sens całej opowieści gubi się w niepotrzebnych dywagacjach. Trudno oprzeć się wrażeniu, że Przemysław Wilczyński miał nadzieję, iż rozwiązanie zagadki przyjdzie mu do głowy w trakcie pisania i niestety, mocno się przeliczył. W efekcie czytelnik dostaje do rąk książkę nieprawdopodobnie wręcz nudną, a co gorsza: w najmniejszym nawet stopniu nie straszną, co w przypadku powieści reklamowanej jako thriller z elementami grozy jest dość poważnym uchybieniem. Autor ewidentnie chciał dobrze, wyszło jednak nieco karykaturalnie – jakby Dwadzieścia lat ciszy miało być parodią horroru, a nie dobrym straszydłem na wciąż jeszcze długie wiosenne wieczory.

Emocji tu jak na lekarstwo, dreszczyku przerażenia jeszcze mniej, może więc przynajmniej bohaterowie przyciągają uwagę i sprawiają, że czytelnik chce poznać ich dalsze losy? Niestety, znowu pudło – trójka bohaterów jest tak papierowa, że aż zęby bolą od wgryzania się w tę sztampę. Niby stoją za nimi ciekawe historie, niby mają za sobą trudne (a więc potencjalnie interesujące dla czytelnika) doświadczenia, a jednak czyta się o nich z uczuciem rosnącego znużenia i rozczarowania. Nie mówiąc już o „naczelnym złoczyńcy”, czyli uciekinierze z psychiatryka o wdzięcznej ksywce Blacha, którego postępowaniem kierują tajemnicze głosy. Czy może być coś bardziej wyeksploatowanego przez literaturę i film niż schizofrenik z głosami w głowie? Nie sądzę, niestety. Wisienką na torcie jest stwierdzenie Huberta, że przemocowy ojciec może w ten sposób okazywać miłość, warto więc pogadać z nim jak kumplem. Jasne, rozmawiać zawsze warto, nie mówmy jednak, że „bije, bo kocha”, ponieważ pachnie to normalizacją przemocy domowej.

Przemysław Wilczyński ma niezłe pióro i lekkość pisania, posiada też jednak manierę, której nie potrafię zaakceptować u pisarzy. Mam na myśli uczepienie się jednego wyrazu bądź wyrażenia i regularne atakowanie nimi czytelnika. Nie da się, po prostu nie da się po raz dziesiąty czytać, że Blacha twardniał „tam na dole” bez uczucia co najmniej irytacji. Na plus trzeba autorowi poczytać niezłe ucho do dialogów i dobre rozłożenie akcentów fabularnych – te drugie byłyby zapewne lepiej widoczne, gdyby w powieści nieco więcej się działo.

Zakończenie również nie należy do tych, które dostarczają czytelniczej satysfakcji i pozwalają przymknąć oko na wszelkie niedogodności. Przemysław Wilczyński niewiele w nim wyjaśnił – jakby ponownie zabrakło mu pomysłu na zgrabny i sensowny finał, zostawił natomiast szeroko otwartą furtkę do kolejnego tomu. I tak jak lubię dawać debiutantom drugą szansę, tak w przypadku tego pisarza z zaproszenia do dalszej lektury raczej nie skorzystam.  

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s