.RECENZJE · Wyd. Wilga

„Malamander” Thomas Taylor

fot. Michalina Foremska

Autor: Thomas Taylor
Tytuł: Malamander
Tytuł oryginału: Malamander
Cykl: Malamander #1
Ilustracje: Tom Booth
Wydawnictwo: Wilga
Liczba stron: 304

W nadmorskim miasteczku Widmowy Port trwa zima. Herbert Lemon, pracownik Biura Rzeczy Znalezionych Hotelu w Hotelu Grand Nautilus, przyjmuje nieoczekiwanego gościa. To Violet Parma, której rodzice dwanaście lat temu zaginęli w hotelu w tajemniczych okolicznościach. Dziewczynka jest przekonana, że chłopiec jest jedyną osobą, która będzie w stanie pomóc jej wyjaśnić zagadkę ich zniknięcia. Aby tego dokonać, Herbie i Violet będą jednak musieli skonfrontować się ze ścigającym dziewczynę mężczyzną z hakiem zamiast dłoni oraz Malamandrem – potworem z legend, którego jaja spełniają życzenia…

Ostatnio biblioteczka moich pociech ekspresowo powiększa się o ciekawe tytuły do czytania teraz i takie, które za jakiś czas (mam nadzieję) będą świetną rozrywką. A że zauważyłam, że tak jak i ja, mają oni ciągoty do magii i nieprawdopodobnych stworzeń, a opis Malamandra wydał mi się wielce interesujący… Postanowiłam odkryć, czym jest tytułowy potwór. I wiecie co? Bawiłam się przednio.

Co prawda książka ta skierowana jest do młodych czytelników w wieku 9+, jednak kto staremu zabroni? No dobra może nie staremu, ale dorosłemu? Chyba nikt. A dzięki tej powieści można na powrót poczuć się jak dziecko, które z zapartym tchem odkrywa fantastyczne aspekty literatury. Dosłownie. Bo przez treść mknie się niczym morski prąd, nie raz i nie dwa trafiając na jakieś zwroty, w tym wypadku akcji.
A ona sama jest szalenie dynamiczna. Thomas Taylor wie jak zaciekawić czytelnika i jak ten stan utrzymać do samego końca. A właściwie dalej, bo to dopiero pierwsza część przygód Herbiego i Violet.

Co ważne, jeśli nie najważniejsze, Malamander wciąga od pierwszej strony. I sukcesywnie wciąga w fabułę niczym Kraken swe ofiary pod wodę. Strona po stronie człowiek zanurza się w innym, niezwykłym i odrobinę mrocznym świecie pełnym zagadek i dziwnych wydarzeń. I z każdą przeczytaną stroną chce wiedzieć więcej i więcej…

Pióro Thomasa Taylora jest niebywale lekkie, a plastyczny język, jakim się posługuje, pobudza wyobraźnię do działania na najwyższych obrotach. Ułamki sekund bowiem dzielą czytelnika od projekcji wydarzeń skreślonych jego ręką, chociaż zapewne właściwszym byłoby napisanie „wystukanych jego palcami”, wszak mamy XXI wiek. Autor stworzył wokół tej historii niesamowity klimat, który momentami przyprawia o ciarki na plecach. I to wszystko sprawia, że lektura Malamandera to nie lada przygoda!

A ilustracje Toma Bootha? Są fenomenalne! I podkreślają to, co udało się dokonać Thomasowi Taylorowi. Czarno-białe rysunki są równie klimatyczne, co snuta przez autora opowieść. Tom Booth świetnie uchwycił portrety bohaterów (właśnie tak wyobrażałam sobie m.in. postać Sebastiana Eelsa).

A sami bohaterowie? To przede wszystkim para rezolutnych nastolatków, którzy mają niebywały talent do pakowania się w kłopoty i równie wielki, by się z nich wykaraskać. Chociaż może to raczej szczęście?
Jak przystało na dobrą książkę z tajemnicą i magicznymi stworzeniami w tle, nie mogło braknąć także czarnych charakterów, które są czarna jak smoła lub niebo w noc zimowego przesilenia. Brrr…

Więc tak, jeśli macie ochotę cofnąć się do czasów dzieciństwa – koniecznie sięgnijcie po Malamandra. Jeśli natomiast szukacie jakiejś ciekawej i wciągającej lektury dla Waszych pociech… rada jest taka sama. Zaopatrzcie się w swój egzemplarz Malamandra i wytarujcie pojawienia się Gargantisa.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s