.RECENZJE · Wyd. W.A.B.

„Dywan z wkładką” Marta Kisiel

fot. Michalina Foremska

Autor: Marta Kisiel
Tytuł: Dywan z wkładką
Wydawnictwo: W.A.B.
Liczba stron: 332
Premiera: 27.01.2021

Tereska Trawna ma problem. A nawet kilka problemów.
Kiedy remont felernej kuchni kończy się kupnem domu na wsi, Tereska usiłuje nie tracić panowania nad charakterem i czerpać radość z nieoczekiwanych zmian w swoim życiu. I nawet jej się udaje — a przynajmniej do czasu, kiedy jogging z teściową kończy się odkryciem dywanu z wkładką w postaci bardzo martwego sąsiada. Wszystko zdaje się wskazywać na to, że za trupa odpowiada Andrzej Trawny, dobroć wcielona i osobisty małżonek Tereski.
Synowa i teściowa zwierają szyki, by ukryć zwłoki i czym prędzej odnaleźć prawdziwego mordercę. Tymczasem odcięte od internetu dzieci Trawnych zaczynają podejrzewać, że matka z babcią próbują wykończyć tatusia…


Też tak macie, że na książki niektórych autorek czekacie niecierpliwie i co rusz wypatrujecie nowych historii ich autorstwa? Ja tak mam z Martą Kisiel od 2018, kiedy to po raz pierwszy zetknęłam się z jej piórem. Fakt, nie było różowo od pierwszej strony, ale na tyle interesująco i zabawnie, że nie mogłam poprzestać na tamtej książce.

Gdy internetowe głębiny zażółciły się Dywanem z wkładką, oto był znak, by przyczaić się i upolować kolejną lekturę, która, jak zakładałam, będzie co najmniej tak dobra, jak dotychczasowe powieści autorki. I przyznaję, że początek trochę mną wstrząsnął – wszak to całkiem nowe oblicze Marty Kisiel, jakoś tak humor autorki mi pasował, ale jakby nie wszystko było na swoim miejscu. Jednak gdy tylko pierwszy szok minął i zaczęłam zgłębiać i pomysł autorki i Wydawnictwa, które do Dywanu z wkładką dołączyło jakże osobliwą wkładkę, obiecując, że w treści ukryta jest odpowiedź… Sami rozumiecie, szłam jak burza. A może jak przecinak?

W każdym razie ruszyłam z kopyta i nim się obejrzałam, dotarłam do końca. Ale nim to zakończenie poznałam, bawiłam się przednio. Tereska i Mira zrobiły całą robotę. Takich trzech, jak one dwie, nie ma ani jednej. Słowo.
Trzeba oddać Marcie Kisiel, że do wymyślania obłędnych i bezbłędnych imion i nazwisk swoich bohaterów ma nie lada dar. Już samo to bawi, nie mówiąc, o tym, jaki los im potrafi zgotować. Komedia pełną gębą. A może pełną stroną?
Do tego dodajmy z lekka nieogarniętego małżonka i dwójkę dzieci, którzy tak jakby oddają w pełnej rozciągłości obraz współczesnych nastolatków, tylko tutaj to jest całkiem, że zabawne, w życiu raczej ma się ochotę walić głową w mur.

Wracając jednak do fabuły. Być może sama akcja nie pędzi na łeb na szyję, ale jest na tyle płynna i dynamiczna, że nie sposób się nudzić. No i te mniejsze i większe zwroty akcji, które sprawiają, że mózg coraz intensywniej zaczyna pracować, trybiki coraz szybciej zaczynają się kręcić i włącza się tryb detektywistyczny, mający na celu rozwikłanie niejako tytułowej zagadki. A że droga do tego bywa czasem zdeczka absurdalna albo jakby daleka od powagi… No cóż, w końcu to komedia kryminalna. Musi być i trup i dobra zabawa. No i jest.
A całości smaczku i uroku dodają jakże pasujące do wszystkich tych sytuacji dialogi.

Fanom pióra Marty Kisiel nie muszę tej książki polecać, ale jeśli jeszcze nie czytaliście zupełnie nic jej autorstwa, a macie ochotę na dobrą lekturę, przy której się trochę pośmiejecie i trochę pogłówkujecie, to Dywan z wkładką będzie bardzo dobrym wyborem.

Jedna myśl na temat “„Dywan z wkładką” Marta Kisiel

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s