.RECENZJE · Wyd. Zysk i S-ka

„Władca much” William Golding

fot. Blanka Dżugaj

Autor: William Golding
Tytuł: Władca much
Tytuł oryginału: Lord of the Flies
Wydawca: Zysk i S-ka.
Liczba stron: 292

W czasie bliżej niesprecyzowanej wojny samolot przewożący grupę angielskich chłopców rozbija się na bezludnej wyspie. Początkowo ocaleńcy cieszą się swobodą i życiem pozbawionym zasad narzucanych przez dorosłych. Pod wodzą zrównoważonego i pewnego siebie Ralpha organizują swoją nową codzienność tak, by przetrwać do momentu, w którym nadejdzie pomoc, a jednocześnie czerpać jak najwięcej frajdy z tej niecodziennej przygody. Każdy kolejny dzień na wyspie powiększa jednak rozłam między Ralphem i pragnącym jego pozycji lidera Jackiem, dzieląc rozbitków na dwa, coraz bardziej wrogie sobie obozy.

Trudno o lepszy moment na przypomnienie czytelnikom kultowej już powieści Władca much niż pandemia koronawirusa. Katastrofa samolotu wrzuciła bohaterów książki w równie ekstremalną sytuację, w jakiej my tkwimy od dziesięciu miesięcy, prowadząc do rewizji pojęcia człowieczeństwa i obnażenia przykrej prawdy o naturze ludzkości. Opisując historię młodocianych rozbitków William Golding, pokazuje jak niewiele trzeba, by człowiek zrzucił płaszcz stworzonej przez samego siebie kultury – Władca much zaczyna się jak klasyczna powieść przygodowa dla młodzieży, której sedno stanowi inicjacja w dorosłość, szybko jednak staje się niemal filozoficzną przypowieścią o upadku człowieczeństwa. Sielanka ocalałych z katastrofy chłopców, początkowo traktowana przez nich jako upragniona ucieczka od sztywnych zasad świata dorosłych oraz szansa na zbudowanie utopijnej społeczności wolnej od błędów zachodniej cywilizacji, w krótkim czasie zmienia się w zaciekłą walkę o przywództwo, dominację nad innymi, oraz kult siły. Młodzi ludzie, kształceni w najlepszych prywatnych szkołach, którzy mieli kontynuować tradycje angielskich dżentelmenów, pokazali, że w naturze człowieka bynajmniej nie leży dobro i empatia, a pod płaszczykiem ogłady i wykształcenia drzemią łatwe do zbudzenia pierwotne, niemal dzikie instynkty. Niewinność ustępuje barbarzyństwu, koleżeństwo zaś zmienia się w zaciekłą rywalizację, w której wszystkie chwyty są dozwolone.

Władcę much można czytać na dwa sposoby: dosłownie – jako powieść inicjacyjną i przygodową oraz szukając ukrytych między wierszami znaczeń. Oba są dobre i dostarczają wiele czytelniczej satysfakcji, William Golding posługiwał się bowiem świetnym stylem i wiedział jak stopniować napięcie, by odbiorca nie mógł łatwo jego powieści odłożyć. Miał też ewidentny talent do tworzenia ciekawych, wiarygodnych postaci oraz ukazywania ich emocjonalnego rozwoju. W powieści Władca much dotyczy to przede wszystkim Ralpha, dla którego pobyt na wyspie stał się przyspieszoną lekcją dojrzewania – w jej efekcie nieco zadziorny, lecz niewinny chłopiec zrozumiał, że to nie dobra zabawa i tłum akolitów stanowią istotę egzystencji, lecz przyjaźń, oddanie i wierność ideałom. Czytelnikom nastawionym na lekturę przygodówki Władca much dostarczy pożądanej przez nich rozrywki – choć od jego premiery wkrótce minie siedemdziesiąt lat nie trąci bowiem myszką. Jeszcze większą satysfakcję przynosi jednak zdekodowanie jej metaforycznego przesłania, tak doskonale odzwierciedlającego naszą obecną rzeczywistość i brutalnie ujawniającą cienką granicę między dobrem a złem. Uniwersalny charakter opowieści podkreśla bliżej nieokreślony czas i miejsce akcji – równie dobrze chłopcy mogliby żyć w XXI wieku, co w XV, pochodzić z Polski lub Indii, mieć lat 12 lub 50. Czasy się zmieniają, ludzka natura pozostaje taka sama – nawiązujący do imienia Belzebuba tytuł może sugerować, że zło tkwiące w człowieku to dzieło diabła, choć treść powieści wskazuje, że tacy po prostu jesteśmy i nie potrzebujemy nadprzyrodzonych istot, by uwolnić tkwiące w nas zło.

Fakt, że Władca much tak dobrze przystaje do obecnej rzeczywistości stanowi kolejny dowód na ponadczasowy charakter klasyki literackiej, którą kolejne pokolenia mogą czytać nie tylko w ramach rozrywki, ale przede wszystkim jako przestrogę. Co więcej, mogą ją czytać niezależnie od wieku – coś dla siebie znajdą w niej bowiem zarówno nastolatkowie, jak i znacznie starsi czytelnicy.

Jedna myśl na temat “„Władca much” William Golding

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s