.RECENZJE · Wyd. Wielka Litera

„Anielski puch” Marika Krajniewska

fot. Michalina Foremska

Autor: Marika Krajniewska
Tytuł: Anielski puch
Wydawnictwo: Wielka Litera
Liczba stron: 224

Anna, Zofia i Natalia – trzy kobiety z różnych pokoleń, które oprócz więzów krwi łączy to, że nigdy nie miały szczęścia do związków. Mężczyźni w ich życiu pojawiali się i znikali, co tylko umacniało je w przekonaniu, że jeżeli umiesz liczyć, to licz tylko na siebie. Jednak w głębi serca każda marzy o tym, że kiedyś, gdzieś, spotkają kogoś, kto…Ale o tym piszą tylko w listach do Świętego Mikołaja, które co roku tradycyjnie wysyłają.
Więc gdy w życiu Anny pojawia się Wiktor, intrygujący chirurg po przejściach, trudno jej uwierzyć, że to się dzieje naprawdę i robi wszystko, żeby pokrzyżować plany przeznaczeniu. Zofia natomiast ulega urokowi mężczyzny z przeszłości, którego tajemniczość budzi niepokój, a serce Natalii uparcie popycha ją ku błędom matki i babki. Trudno jest odmienić historię rodzinną, która lubi się powtarzać, ale wszystko się może zdarzyć, gdy z nieba zaczyna padać anielski puch…


Nie planowałam lektury Anielskiego puchu, bo i nie wpadła mi w oko okładka, jednak tak się złożyło, że książka przywędrowała w moje czytelnicze łapki. Gdy pierwszy raz spojrzałam na tę bajeczną okładkę, która cieszy oko prostotą i niewymuszonym świątecznym urokiem, pomyślałam, że mam przed sobą fajną, lekką i krótką powieść, która zapewne mnie oczaruje…

Podeszłam do tego tytułu z dużym entuzjazmem, bo opis, który widnieje na tylnej okładce, brzmiał rozsądnie i szczerze mnie zaciekawił. Przeczytałam prolog i wpadła mi taka myśl, że faktycznie może być dobrze, ale… z każdą kolejna strona czułam się coraz bardziej przytłoczona tym długo utrzymującym się spokojem. Akcja byłą taka… neutralna, letnia, cały czas jej czegoś brakowało i choć nie jest to długa powieść, musiałam robić sobie przerwy, bo zwyczajnie się nudziłam.

Dopiero gdy zbliżałam się do końca, historia nabierała tempa i wówczas przypominało to nieco lawinę, w tym wypadku zdarzeń, które jedno po drugim następowało po sobie. I owszem, gdzieś tam wtedy można było poczuć tę magię świat i zimy, ale oczekiwałam po Anielskim puchu czegoś więcej.
Denerwowało mnie też to, iż w całej powieści anielski puch pojawia się kilkukrotnie. Po cóż ten zabieg?

Niemniej dużym plusem tej książki są bohaterowie. A właściwie bohaterki. Rodzina składająca się z trzech kobiet, reprezentujących trzy różne pokolenia, było może nie oryginalne, ale fajnie „zaprezentowane”.I tak jak zazwyczaj nestorka rodu była tą najjaśniejszą gwiazdą i skradła całe show. Choć oczywiście ustąpiła tu i ówdzie miejsca młodszym sobie.

Piórko Mariki Krajniewskiej nie do końca przypadło mi do gustu. Niby Anielski puch jest książką pod wieloma względami poprawną, ale… myślę, że czytelnik oczekuje ciut więcej niż poprawności. Szczególnie od książki takiej jak ta. Świąteczno-zimowej.

Niemniej nie mogę powiedzieć, że żałuję poświęconego jej czasu. Przeczytałam obyczajówkę, która pod względem fabularnym przypadła mi do gustu, bo samo pomysł jest przyjemny w odbiorze, jednak… po prostu zabrakło mi tutaj czegoś, co sprawiłoby, że Anielski puch byłby tak lekki, jak tytuł i tak bajeczny, jak okładka.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s