.RECENZJE · Wyd. Prozami

„629 kości” M.M. Perr

fot. Monika Arora

Autor: M.M. Perr
Tytuł: 629 kości
Cykl: Seria z podkomisarzem Robertem Lwem #1
Wydawnictwo: Prozami
Liczba stron: 352 

Czasami dobry kryminał można wyczuć po dobrym tytule, opisie, a nawet okładce. Gdy w moje dłonie trafiła powieść „629 kości” autorstwa M.M. Perr, dosłownie czułam, że mam do czynienia z czymś niezwykłym.

Ogromne brawa dla grafika, który stawiając na minimalizm, zawarł w prostej grafice/przeróbce fotografii nie tylko elementy z treści książki, ale również tytuł stanowiący niejako część składniową całej konstrukcji. W tym momencie przyznam się do jednej rzeczy – skusiłabym się na tę powieść, widząc jedynie okładkę, a nie często mi się do zdarza.

Parę słów o samej treści, abyście wiedzieli, z jakich elementów autor poskładał niezwykłą układankę, którą trudno jest poskładać w całość. Wszystko zaczęło się od niewinnej wycieczki grupy maturzystów do Bieszczad. To tam, w czasie niespodziewanej burzy śnieżnej zboczyli ze szlaku i na skutek włamania znaleźli schronienie w chacie usytuowanej dokładnie pośrodku niczego. Jeśli spodziewacie się w tym momencie seryjnego mordercy kryjącego się wśród krzaków i planującego wymordowanie niemal dorosłych uczniów jeden po drugim to bardzo się rozczarujecie. Autor powieści postawił na coś znacznie bardziej oryginalnego, a zarazem wciągającego czytelnika w sam środek wydarzeń. W zamkniętym pokoju zbłąkani wędrowcy odnajdują drewniane skrzyneczki, a w nich ludzkie kości oraz zeszyty, w których ktoś opisał ostatnie tygodnie życia pewnych osób. Sprawa szybko trafia w ręce podkomisarza Roberta Lwa, który wielokrotnie udowodnił, że nie jest policjantem odbywającym swoją służbę od godziny do godziny, a człowiekiem, któremu w razie potrzeby pięść omsknie się na twarz podejrzanego. Niestety, sprawa z minuty na minutę coraz bardziej się komplikuje, a poszczególnych ofiar nie można tak łatwo zidentyfikować nawet na podstawie pozostawionych opisów. Dodatkowo pojawiają się naciski z zewnątrz mające doprowadzić do jak najszybszego zamknięcia sprawy. Przecież trudno jest wytłumaczyć opinii publicznej, w jaki sposób w ciągu kilkunastu lat zginęło tyle osób, a nikt nawet nie podejrzewał istnienia seryjnego mordercy.

Przyznaję, już po kilku pierwszych rozdziałach wygooglowałam autora, ale znalazłam na jego temat tylko szczątkowe informacje. Brak angielskiego tytułu sugeruje, że powieść powstała w Polsce, co niezwykle mnie cieszy. Dlaczego? Oto na arenę polskiego kryminału wkroczył nowy autor, który z pewnością namiesza i to bardzo w ustalonych od kilku lat zasadach.

Nic w tej powieści nie jest stereotypowe! Ani fabuła, ani sposób, w jaki prowadzi się śledztwo. Niesamowite zwroty akcji, nowe informacje rzucane to tu, to tam sprawiają, że tekst czyta się jednym tchem. Styl książki jest tak płynny, że dosłownie płynęłam z prądem opowieści, nie zauważając upływu czasu. Popełniłam jednak jeden poważny błąd — zaczęłam lekturę pod wieczór. Słowo daję, zrobiłam jedynie przerwę na spacer z psem. Potem do pierwszej w nocy czytałam, obiecując sobie raz po raz, że ten rozdział będzie już ostatnim.

Bohaterowie, nawet ci, z których pozostało tylko kilka kostek, są pełnowymiarowymi postaciami, nad którymi czytelnik powinien się pochylić i rozważyć ich życie. Opisy pochodzące z zeszytów znalezionych w chacie rzeczowo, ale zarazem emocjonalnie streszczają zdarzenia poprzedzające śmierć poszczególnych osób.
Nie mogę nie wspomnieć o głównym bohaterze – który z pewnością zapisze się w kanonie kultowych postaci polskiego kryminału. Rozterki, nałogi, niesamowita inteligencja i upór tworzą człowieka tak prawdziwego, że trudno jest uświadomić sobie, że to tylko postać skreślona kilkunastu słowami. Duże wrażenie zrobił na mnie również Brunon Kalita, ale nie zdradzę wam jaką rolę odgrywa w tej historii.

Podsumowując: jeśli lubicie inteligentne kryminały, napisane nieszablonowo to z pewnością będziecie zachwyceni. Zdecydowanie polecam!  

Jedna myśl na temat “„629 kości” M.M. Perr

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s