.RECENZJE · Wyd. Novae Res

\Przedpremierowo/ „Sekret mojego męża” Julia Furmaniak

fot. Michalina Foremska

Autor: Julia Furmaniak
Tytuł: Sekret mojego męża
Wydawnictwo: Novae Res
Premiera: 04.12.2020

Kiedy w przykładnej żonie, matce dwójki dzieci i oddanej swojej pasji bizneswoman, budzą się dawno wygasłe żądze, małżeński świat nagle staje w płomieniach, a potem… nic nie jest już takie, jak wcześniej.
Natalia prowadzi własną kwiaciarnię, kocha swojego męża Adama i docenia luksus, który jej zapewnia. Jednocześnie coraz bardziej zaczyna jej doskwierać rutyna w ich związku. Ale los lubi płatać figle, a mężowie – skrywać tajemnice… Wkrótce okaże się, że Adam ma ich aż nadto. Czy Natalia będzie w stanie zaakceptować podwójne życie, jakie prowadził przy jej boku? Czy uda mu się ponownie sprawić, by oszalała na jego punkcie?


Gdy zobaczyłam ten tytuł w zapowiedziach, moją uwagę przykuła okładka, która bardziej jawiła mi się jako zapowiedź jakiejś psychologicznej historii z thrillerowym zacięciem. Opis spotęgował to przeczucie i tak oto Sekret mojego męża Julii Furmaniak trafił w moje ręce. Jakim więc zdziwieniem było dla mnie to, że książka ta została zaklasyfikowana jako erotyk? Ogromnym. Tym bardziej że po lekturze tejże książki mogę śmiało stwierdzić, że do erotyku jej daleko. A tak właściwie, ciężko określić, cóż to za gatunek. Pozostańmy więc w ogólnym ujęciu literatury kobiecej.

Powiem tak, przeczytałam tę książkę ekspresowo. Można to porównać do pstryknięcia palcami. Cyk i już znałam zakończenie, które notabene nie do końca nim jest, bo jak się okazuje, to nie ostatnie słowo autorki w historii Natalii i Adama.
Niemniej mniej więcej do sto osiemdziesiątej strony nie dzieje się w tej książce nic spektakularnego. Od podrzędna obyczajówka z tęsknymi spojrzeniami w kierunku ckliwego romansu byłych kochanków. Dalej właściwie niewiele się zmienia. Co prawda na pierwszy plan wychodzi małżonek głównej bohaterki i jego sekret, o którym co nieco wcześniej wspomina autorka. Oczywiście jest dramat, inaczej wszak być nie mogło i tutaj można by przyjąć, że zaczyna się dziać najciekawsze, ale…

… wróćmy pierw do pojawienia się na pierwszym planie Adama. Jest to punkt znaczący, gdyż wówczas pojawia się (a jest to plus minus połowa książki) pierwsza scena erotyczna. Która niestety nie zrobiła na mnie wrażenia. W tym sensie, że w ogóle mnie to nie ruszyło emocjonalnie. Jednak nie mogę odmówić autorce tego, że technicznie wyszło jej dobrze, bo nie jest to opis aktu seksualnego zawarty w dziesięciu zdaniach okraszonych milionem wulgarnych epitetów tak charakterystycznych dla klasycznych erotyków. Julia Furmaniak postawiła na kilkustronicowy wywód, który jest sensowny. Wiecie, brak pięciu orgazmów od patrzenia na wybrzuszenie w kroku i kolejnych dwunastu nim na dobre członek spenetruje pochwę. Brawa (mówię całkiem serio).

Im bliżej końca książki, tym zaczęło się dziać. Umownie. Pojawia się więcej seksu, ale nie za wiele. Jak na to, że Sekret mojego męża jest klasyfikowany jako erotyk…
Wiecie i tutaj mam pewien zgrzyt. Bo fajnie, że autorka nie poszła w wulgaryzmy, że te sceny mają jakiś wstęp, rozwinięcie i zakończenie, ale… im dalej w las, tym ciemniej, bo okazuje się, że główna bohaterka, zamiast myśleć głową i trzymać tych swoich jakiś tam postanowień i buntu, zaczyna klasycznie myśleć wedżajną, więc wszystko zaczyna być rozwiązywane w ten sposób.
A już zniesmaczyło mnie to, że pomimo iż główna bohaterka mówiła, że nie chce uprawiać seksu, zostały w jej pochwie umieszczone dwa palce, po czym skończyło się w sposób wiadomy. Czy tylko ja mam wrażenie, że jest to gwałt?

Pomimo iż przeczytałam tę książkę szybko, jak wspomniałam na początku, to nie powiem żeby była to dla mnie lektura satysfakcjonująca, bo… nie kręcą mnie nadziani goście działający na granicy prawa, ba!, poza nim, którzy sypną groszem, kupią kiecka za miliony albo inne louboutiny, w sypialni są pseudomacho, którym się wydaje, że manipulacją i penisem zwojują kobiecą psychikę. Niestety, ale… nie zaliczam się do grona fanek i marzycielek takiego typu facetów.

Postacie męskie mnie po prostu zniesmaczyły. I Adam i Kuba nie reprezentują sobą nic wartościowego. Główna bohaterka zachowuje się infantylnie. Niby żona, niby matka, ale w głowie nie za wiele. Sama nie wie, czego chce i od kogo… Bywa…
Jedyna warta uwagi postać to Paulina. Dziewczę z głową na karku i poczuciem humoru, no ale cóż… to nie była jej historia.

Ale jeśli lubicie takie klimaty, historie, które nie wymagają specjalnej uwagi, które same się czytają, to z pewnością będziecie ukontentowane. Jeśli nie – rozejrzyjcie się za innym tytułem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s