.RECENZJE · Wyd. Prozami

„Dziewczyna z czerwonym warkoczem” Krystyna Bartłomiejczyk

fot. Michalina Foremska

Autor: Krystyna Bartłomiejczyk
Tytuł: Dziewczyna z czerwonym warkoczem
Wydawnictwo: Prozami
Liczba stron: 432

Kopciuszek czy femme fatale? Jaką tajemnicę skrywa dziewczyna z czerwonym warkoczem?
Kiedy Janka Sokół otwiera stary kufer, należący niegdyś do jej prababki Marcjanny, nie wie jeszcze, że zapoczątkuje tym serię niezwykłych zdarzeń. Nagle ta twardo stąpająca po ziemi dziewczyna staje w obliczu niewyjaśnionych zjawisk i musi zmierzyć się z przeszłością, a przede wszystkim z samą sobą. To, co jeszcze wczoraj było pewne, dziś dla Janki już takie nie jest… Niełatwo jest dociec prawdy, gdy rodzina ma sekrety. Trudno też ocenić, kto naprawdę kocha, a kto tylko wykorzystuje dla własnych celów.


Gdy zapoznałam się z opisem najnowszej powieści Krystyny Bartłomiejczyk, przeszło mi przez myśl, że może to być ciekawa historia. Niewiadomą jednak pozostawało to, czy pióro autorki i wysnuta przez nią opowieść pozwolą mi się w niej rozkochać. Hmm… Skłamałabym, pisząc, że było idealnie.

Zabierając się za Dziewczynę z czerwonym warkoczem, byłam nastawiona pozytywnie do granic możliwości. Nie wiedziałam, co prawda czego winnam się spodziewać, gdyż to moje pierwsze spotkanie z piórem Krystyny Bartłomiejczyk, ale… jakoś tak podskórnie czułam, że fabuła mnie zachwyci.

Niestety początek był dla mnie nazbyt toporny. Właściwie dwieście stron, co stanowi prawie połowę książki, ciągnęło się jak flaki z olejem. A ja niemiłosiernie się męczyłam. Odkładałam wtedy tę powieść tyle razy, ile tylko się dało i w duchy zaczęłam przeklinać siebie, że zdecydowałam się na tę lekturę. Jednak jedna rzecz mnie ciekawiła. I to ona z uporem maniaka pchała mnie do przodu i kazała przedzierać się przez gąszcz liter. Aż wreszcie nastąpił przełom i kartki przewracały się same, a ja szczęśliwa i radosna dotarłam do ostatniej strony.

Nie powiem jednak, że pałam nieopisaną sympatią do bohaterów. Główna postać – Janki, jakoś tak wzbudzała we mnie ogrom negatywnych odczuć. Przez większość książki miałam ją za kobietę infantylną, choć wiek wskazywałby na nieco więcej życiowego obycia. Niby można by ją usprawiedliwiać różowymi okularami miłości, które przyodziała, ale… myślę, że każda inna na jej miejscu domyśliłaby się, że coś nie gra.
Postać jej wyboru miłosnego przemilczę. Szkoda na niego słów.
Za to babcia Janki była wprost cudowna. Ale chyba tak mają nestorki rodów. Trochę sarkazmu i ironii w połączeniu z doświadczeniem życiowym i miłością do członkiń swojej rodziny… Sami rozumiecie.

Jeszcze tylko ponarzekam odrobinę na dialogi, które jakoś tak trąciły sztucznością. Czasami miałam wrażenie, że to takie konwersacje stworzone na siłę. Ale tylko czasami.
Dużym za to plusem są opisy, choć czasem trochę przydługie, to udało się nimi stworzyć ciekawy klimat. Taki, który mimo wszystko mnie przyciągał i sprawiał, że przewracałam kolejne strony. W dużej części pobudzały one wyobraźnie i pozwalały cieszyć oko. Szczególnie te fragmenty odnoszące się do przeszłości – majstersztyk.

A teraz spory plus. Ogromny wręcz. Mimo wszystko nie mogę odmówić autorce genialnego pomysłu i poprowadzenia fabuły, chociaż kluczyła momentami gdzieś tak niby dookoła, ale ciągle wokół głównego wątku, a właściwie sekretu. Pomysł na tę książkę jest bowiem świetny.. Wykonanie? To chyba każdy musi ocenić według własnych kryteriów.

Więc jeśli jesteście ciekawi, kim była Dziewczyna z czerwonym warkoczem, to skuście się na jej lekturę.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s