.RECENZJE · Wyd. Prószyński i S-ka

„Orzechy i pestki” Lara Gessler

Autor: Lara Gessler
Tytuł: Orzechy i pestki
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 352

Ostatnimi czasy, wyłączając książkę z przepisami na dania inspirowane amerykańskim sitcomem Przyjaciele, mało było tutaj publikacji dotyczących dziedziny, jaką jest gotowanie. Więc gdy zobaczyłam w zapowiedziach Wydawnictwa Prószyński i S-ka tę oto perełkę, stwierdziłam, że koniecznie muszę się z nią zapoznać. Owej chęci nie spowodowało, bądź co bądź, znane nazwisko autorki, a ten drobny napis u dołu okładki głoszący, iż jest to przewodnik mistyczno-kulinarny. A jak wiecie, mam hopla na punkcie magii, mistycyzmu itd… Więc tak, nie mogłam się oprzeć!

Zacznijmy może od walorów artystycznych, bo są one istotne, gdyż miło jest zarzucić okiem na ładne ilustracje, zdjęcia i przecudnej urody okładkę. Tak, tak… już sam okładka zachwyca kolorem tła i napisów oraz grafikami orzechów i pestek, które to pojawiają się na kartach tej publikacji. A dalej jest tylko lepiej. Ilustracje Katarzyny Stróżyńskiej-Goraj są po prostu zachwycające, bo przypominają stare zielniki – dokładne szkice gałązki z kwiatem i owocem, liście… Poezja dla zmysłu jakim jest wzrok. Wcale nie gorsze są zdjęcia dań autorskich Lary Gessler, od patrzenia na które aż ślinka cieknie, a chęć konsumpcji rośnie proporcjonalnie do zapoznania się z opisem przygotowania konkretnej potrawy. No i takim uroczym smaczkiem są zdjęcia samej autorki, które gdzieniegdzie pojawiają się i dopełniają całość jako taką. Jest swojsko, klimatycznie, smacznie i tak… trochę podniośle.

Nie, nie… nie ma mowy o patosie. Cała publikacja jest bowiem taka ciepła w odbiorze. Lara Gessler ma dar opowiadania. I to opowiadania w taki sposób, że z przyjemnością się jej słucha, a właściwie czyta. Niezależnie od tego, czy przytacza jakąś anegdotkę rodzinną, czy opowiada o magicznym zastosowaniu leszczyny przez Celtów, Rzymian i Słowian, o znaczeniu konkretnych roślin w medycynie ludowej, czy ich pochodzeniu. To wszystko jest tak fajnie i lekko opowiedziane, że ja mogłabym tak bez końca czytać więcej i więcej… I nie czułabym znużenia, bo to całkowicie moje klimaty.

Niemniej tak, jak już wspomniałam, Lara Gessler opowiada w sumie o piętnastu roślinach, których zwyczajowe nazewnictwo to orzech/pestka, choć biologicznie nie do końca się to pokrywa. W każdym razie poszczególne rozdziały zawierają krótkie historie z życia autorki dotyczące konkretnego orzecha czy też pestki, słów kilka o jego historii o miejscu w wierzeniach i medycynie ludowej. Niektóre wzbogacone są o znaczenia w snach, czy unikatowych cechach, jakich nie posiadają pozostałe. Są także przepisy z kuchni tradycyjnej i przepisy autorskie Lary Gessler.

Przepisy są czytelne, a autorka krok po kroku objaśnia ich wykonanie. Niektóre z nich są bajecznie proste i szybkie, inne wymagają większego zaangażowania, jednak… o ich walorach smakowych można wypowiedzieć się tylko i wyłącznie wówczas, jeśli się ich próbowało. Bez bicia przyznaję się, że na ten moment mogę pochwalić się wynikami – podobno dobrymi – w produkcji masła orzechowego, które schodzi szybciej niż ciepłe bułeczki. Ale to pewnie dlatego, że robię niewielkie ilości, w imię zasady, że mniej znaczy więcej, bo lepiej smakuje. Próbowałam również wykonać domowe sezamki, ale… skończyło się tym, że sezam zbierały dzieci z podłogi, a miód konsumowaliśmy ze świeżo upieczonym chlebem (zabrakło tylko swojskiego masełka). A gdy dzieci już spały udało mi się przetestować przepis na „owocowe trufle” z orzechami (zamieniłam jednak orzechy brazylijskie na migdały, przepis ze str. 197) i udało mi się przekonać chłopców, że to orzechy w czekoladzie – czyli pełen sukces!

Wracając jednak jeszcze na chwilę do tego, co znajdziecie w Orzechach i pestkach to przepis na wspomniane już przeze mnie masło orzechowe (pychota!) i mleka roślinne (robiłam kiedyś mleko kokosowe, całe wieki temu znaczy się, bo syn nie toleruje laktozy, i wyszło sympatycznie, chociaż na ten moment trzymamy się mleka sojowego), do tego znajdziecie informacje o olejach i różnicach między tym nie- i rafinowanym oraz tabelę wartości odżywczych poszczególnych orzechów i pestek.

Czy więc warto skusić się na ten tytuł? Jeśli macie takiego hopla jak ja, interesujecie się zielarstwem i medycyną ludową/homeopatyczną albo szukacie jakichś ciekawych przepisów z wykorzystaniem orzechów różnej maści, to Orzechy i pestki jest tytułem dla Was. (Jeśli lubujecie się w pięknych wydaniach, również).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s