.RECENZJE · Wyd. eSPe

„Miłość pod naszym niebem” Sylwia Kubik

Autor: Sylwia Kubik
Tytuł: Miłość pod naszym niebem
Cykl: Seria powiślańska #2
Wydawnictwo: eSPe
Liczba stron: 360

Na polach złocą się zboża, w sadach rumienią się owoce, a w sercach mieszkańców Brzozówki dojrzewają najważniejsze życiowe decyzje. Czy pod naszym niebem dojrzeje tego lata także miłość?
Kolejna po znakomicie przyjętym debiucie książka Sylwii Kubik to dalszy ciąg wzruszającej i pełnej humoru opowieści o świecie, w którym życie – choć nie jest proste – zachwyca prostotą, oczarowując smakiem i zapachem domowego chleba, placków ze śmietaną oraz kompotu porzeczkowego.
W małej wsi na Powiślu trudna historia łączy się z niełatwą teraźniejszością, a lokalni mieszkańcy i przybysze uczą się od siebie, jak żyć. Zajrzyj pod nasze niebo, by poznać ich wszystkich osobiście!


Mija rok od pierwszego spotkania z mieszkańcami Brzozówki i piórem Sylwii Kubik. Pod naszym niebem urzekło mnie tym swoim klimatem i brakiem wylewającego się zewsząd lukru, jaki często zdarza się w obrazach wsi. Autorka wysoko postawiła sobie poprzeczkę, czy udało jej się utrzymać poziom?

Byłam szalenie ciekawa, co tym razem przygotowała dla swoich czytelników Sylwia Kubik. I tego, jak pociągnie rozpoczęte już wątki. Czy wyjdzie jej to w pełni naturalnie i ciekawie, czy okaże się, że to kolejna pozycja z kategorii tych, które mają świetne początki, a dalej… dalej jest już tylko gorzej. No cóż, stało się tak, jak przewidywałam. I raczej inaczej być nie mogło. Wszak to Sylwia Kubik, która nic nie robi na pół gwizdka.

Wciągnęłam się w Miłość pod naszym niebem nie od pierwszej strony, a pierwszego zdania i popłynęłam z nurtem fabuły. Ciekawy był to czas, tak samo, jak podróż, a raczej rejs z prądem wydarzeń. Sylwia Kubik bowiem pociągnęła wątki w taki sposób, jakby prowadziło je samo życie. Nic na siłę. Wyczucie i naturalność przede wszystkim.

Oczywiście nie zabrakło mojej ulubionej sielskości, choć było jej mniej niż w pierwszej części. Tutaj na pierwszy plan wysunęły się emocje i problemy bohaterów, których przecież jest całkiem sporo, bo i wieś wcale taka mała nie jest. 😉 Autorka kolejny raz sięgnęła po niełatwe tematy, ale ponownie ugryzła je tak, że nie przytłaczają, a wręcz przeciwnie – dają nadzieję i mentalnego kopa, bo po każdej burzy wschodzi słońce… Nie mogłam oderwać się od książki w oczekiwaniu na to, jak ten czy ów wątek zostanie pociągnięty, bo o poznaniu zakończenia nie ma mowy. Jak wiecie, to nie ostatnie słowo, jakie w sprawie losów mieszkańców Brzozówki postawiła Sylwia Kubik.

Podtrzymują swoją opinię dotyczącą pióra Sylwii Kubik – jest lekkie i słoneczne niezależnie od pogody za oknem i pogody ducha. Chwilę po sięgnięciu po jej książki, pojawia się osobiste słońce, które ogrzewa swoimi promieniami i sprawiam, że na twarzy wykwita uśmiech. Autorka świetnie odmalowuje słowami emocje i uczucia bohaterów – a jest ich cała feeria, tak jak i same wydarzenia, które skrzą się od tego, co czują jej bohaterowie.
Dialogi są na mistrzowskim poziomie – bo nie są po prostu poprawne. Są takie, jakby żywcem wyjęte z życia, jakby autorka prowadziła rejestr rozmów rzeczywistych ludzi.

Bohaterowie? Czy można chcieć czegoś więcej niż postaci z tuszu i papieru, którzy śmiało mogliby być mieszkańcami zza płotu? Chyba nie. A ci stworzeni przez Sylwię Kubik tacy właśnie są – prawdziwi. Co oczywiście nie oznacza, że to same pozytywne postaci, co to, to nie… To ludzie pełni wad i zalet… jak my wszyscy.

Miłość pod naszym niebem więc to kontynuacja udana, nawet bardzo. Sylwia Kubik świetnie gra emocjami, prowadzi i łączy ze sobą wątki oraz daje ogrom nadziei i ciepła. Jej książki po prostu chce się czytać i czyta się szybko… a potem czeka na kolejną dawkę endorfin.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s