.RECENZJE · Wyd. Media Rodzina

„Harry Potter i kamień filozoficzny” J.K. Rowling | #wstydoodsiewacz

Autor: J.K. Rowling
Tytuł: Harry Potter i kamień filozoficzny
Tytuł oryginału: Harry Potter and the Philosopher’s Stone
Cykl: Harry Potter #1
Wydawnictwo: Media Rodzina
Liczba stron: 328

Harry Potter, sierota i podrzutek, nie ma łatwego życia. Od niemowlęcia mieszka z ciotką i wujem, którzy na każdym kroku traktują go jak piąte koło u wozu. Ich syn Dudley również uprzykrza życie Harry’emu. Pochodzenie chłopca jest owiane tajemnicą. Nikt nie wie też, skąd wzięła się zagadkowa blizna na jego czole, ani dlaczego Potterowi towarzyszą niesamowite zjawiska.

W dniu jedenastych urodzin chłopca część sekretów ujrzy światło dzienne, ale będzie to zaledwie początek Wielkiej Tajemnicy…

Wiem, że kogo, a kogo, ale Harry’ego Pottera nie muszę Wam przedstawiać. Sama poznałam go wiele lat temu… Z tym że było to spotkanie filmowe, a książki… Dopiero mając niespełna trzy dekady na karku i to trochę pod naciskiem, bo za strawą akcji Marty z Marta wśród książek i Ireny z Zapatrzonej w książki zwanej #wstydoodziewaczem, zabrałam się za powieść, której lekturę planowałam od… zawsze chyba. I tak oto nastał dzień, w którym wreszcie odkryłam, co napisała J.K. Rowling.

I może się zdziwicie, ale nie będzie to pean na część Kamienia filozoficznego. Przez długą część książki zastanawiałam się, co do cholery czytelnicy, a przede wszystkim dzieci, widzą w tym tomie. Mnie ta książka szła jak krew z nosa, wielokrotnie przewracałam oczami, wzdychałam i odkładałam książkę, by chwilę odsapnąć. I bynajmniej dlatego, że nie mogłam rozdzielić wersji filmowej od książkowej, bo wiadomym było, że film i książka to dwie różne rzeczy. Akurat z tym nie miałam problemu, ba!, zabierając się za pierwszą część, byłam nastawiona na te różnice i na nie czekałam.

Tak więc przez dłuuuuuuugi czas męczyłam się nieziemsko, przewracając kolejne strony i licząc, że wreszcie sytuacja się odmieni, a ja będę mogła choć z maleńkimi wypiekami na twarzy śledzić poczynania młodego czarodzieja i jego przyjaciół. I bliżej końca faktycznie tak było. Ostatnie rozdziały pochłaniałam niczym, ktoś, kto od dawna nic nie jadł. I tak pozostał niedosyt, najchętniej już sięgnęłabym po Komnatę tajemnic, ale los chciał, że w ramach akcji czeka na mnie coś zupełnie innego… Również pierwszy tom, ale… to zupełnie inna historia. 😉

Co do pióra J.K. Rowling. Hmm… Wydało mi się początkowo cholernie infantylne. I głównie to uniemożliwiało mi wczytanie się w tę historię. Być może to kwestia tłumaczenia, nie mam pojęcia, bo jeszcze nie skusiłam się na oryginał, ale gdy tylko nadarzy się okazja, z chęcią przeczytam Pottera po angielsku, dla własnego porównania.
Autorka stopniowo się rozkręcała i widzę światełko w tunelu. Mam nadzieję, że z dwójką pójdzie mi o niebo lepiej… Mam nadzieję przekonać się o tym we wrześniu, o ile Los pozwoli. 😉

Bohaterowie. Prawda jest taka, że nie sposób nie polubić trójki głównych bohaterów i że wiele dzieci będzie chciało się z nimi utożsamić. J.K. Rowling postawiła na różnorodne charaktery u wszystkich postaci, które pojawiają się na kartach Kamienia filozoficznego, więc na nudę narzekać nie można. I można śmiało rzec, że każdy znajdzie swojego ulubieńca 😉 Ja nadal uwielbiam profesor McGonagall.

Do sięgnięcia po ten tytuł nikogo nie będę przekonywać ani namawiać. Bo pomimo pewnych zgrzytów i początkowych oporów z chęcią kiedyś wrócę do Harry’ego, ale w pierwszej kolejności muszę dokończyć tę serię po raz pierwszy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s