.RECENZJE · Wyd. EditioRed

„Anonimowi heretycy” Katie Henry

Autor: Katie Henry
Tytuł: Anonimowi heretycy
Tytuł oryginału: Heretics Anonymous
Wydawnictwo: Editio
Liczba stron: 352

Ateista w katolickiej szkole średniej może mieć sporo problemów, zwłaszcza jeśli spróbuje naruszyć ustalone reguły. Michael coś o tym wie. Chłopak nie miał nic do powiedzenia, gdy rodzice postanowili umieścić go w szkole im. Świętej Klary. Już pierwsze minuty w nowym środowisku pozbawiły go resztek optymizmu. Wyglądało na to, że był tam jedynym ateistą i będzie skazany na samotność. Jednak gdy na lekcji historii Lucy, jedna z uczennic, wdaje się w ostrą dyskusję z zakonnicą, w Michaelu budzi się nadzieja na zaprzyjaźnienie się z kimś o podobnym światopoglądzie. Szybko się przekonuje, że dziewczyna jest feministką, ale też wierzącą katoliczką i planuje zostać kapłanem.
Podobnych wyrzutków w Świętej Klarze jest więcej. Anonimowi Heretycy pozostają jednak w ukryciu i nie afiszują się swoją odmiennością. Avi jest żydem i gejem, Max – unitarianinem uniwersalistą, a Eden – praktykującą poganką. Wszyscy akceptują siebie wzajemnie i starają się przetrwać, pocieszając się, że szkoła średnia, nawet ta katolicka, nie trwa wiecznie. Wiecznie nie trwa też względny spokój. Któregoś dnia Michael przekonuje Anonimowych Heretyków do buntu. Tajne stowarzyszenie ma w planach rozpoczęcie kampanii przeciw sztywnym zasadom i obnażenie wszechobecnej w szkole hipokryzji. Początek wydaje się obiecujący. Wkrótce jednak Michael posuwa się za daleko…


Generalnie od religii trzymam się z daleka. Mam takie, a nie inne poglądy i tego się trzymam. Niemniej niejednokrotnie przekonałam się już, że bywa ona genialnym motywem w literaturze, bo potrafi obnażyć hipokryzje kościoła. A i przy okazji można się pośmiać.

Anonimowi heretycy właśnie tym właśnie mnie skusili. Obietnicą dobrej zabawy i uśmiechu nieschodzącego z twarzy. I dokładnie tak było. Ubawiłam się w czasie lektury tej książki za wszystkie czasy, bo jest nieziemsko zabawna. A przy okazji daje do myślenia. Od razu więc napiszę, że w mojej ocenie, tę książkę powinien przeczytać każdy dorosły, bo otwiera oczy na wiele spraw.

Historia pióra Katie Henry wciąga od pierwszej strony i rozdział po rozdziale intryguje coraz bardziej. Sama akcja przypomina swego rodzaju sinusoidę, której wartości nie spadają za nisko, wręcz utrzymują się wysoko. Autorka umiejętnie buduje napięcie, co rusz je rozładowując, częściowo, by po chwili ponownie podwyższać jego poziom. Dzięki czemu nie ma mowy o nudzie, a oderwać od książki jest się bardzo trudno. Dobrze, że czytałam ją, gdy cały dom spowiła cisza, bo mogłam się cieszyć nieprzerwanie dobrą lekturą przez mniej więcej trzy godziny. I chichotać w poduszkę bez pytań dzieci, czy dobrze się czuję. 😉

Katie Henry poza oczywistą religijnością, a właściwie wiarą i jej brakiem, porusza dość swobodnie temat homoseksualizmu. Swobodnie w tym sensie, że po prostu pojawia się ona gdzieś tam przy okazji w trakcie czytania. I jedyne co podkreśla to tę różnorodność bohaterów – nie zmienia to faktu, że to plus tej książki. Kolejna rzecz to pierwsza miłość i wszystko to, co temu pierwszemu uczuciu towarzyszy. Tutaj autorka wybrnęła dobrze poprowadzonym wątkiem, który przyjemnie uzupełniał główny wątek szkoły katolickiej.
Istotnym tematem poruszonym na kartach Anonimowych heretyków są także relacje dzieci i rodziców. A właściwie ich brak. Brak umiejętności rozmowy i pogubienie się w klasyfikacji tego, co w życiu ważne, a to jak wiadomo, prowadzi do dramatów.

Jednak nie można odmówić Katie Henry, że ma lekkie pióro, a plastyczny język, jakim się posługuje to czysta poezja, choć mówimy o prozie. Opisami odmalowuje sugestywne obrazy, tak że nie sposób nie wyobrazić sobie w ułamku sekundy tego, co w danym momencie opisuje. Niezależnie czy to miejsce akcji, czy opisy bohaterów.
Dialogi są tego mistrzowskim wykończeniem. Bo poza tym, że są niesamowicie naturalne, to wielokrotnie naszpikowane są taką dozą humoru (i emocji oczywiście, które czuć), że to o czym wspomniałam na początku to tylko kwestia dotarcia do odpowiednich fragmentów. 🙂

A bohaterowie? Pokręceni jak lato z radiem, uroczy jak niemowlaki i zabawki, jak tylko oni być mogli. Nie ma możliwości nieobdarzenia ich sympatiom. Poza czarnymi charakterami tej książki. Choć i oni tacy czarni do końca nie są.

Czy warto więc sięgnąć po Anonimowych heretyków? Zdecydowanie. Bo to nie tylko dobra rozrywka, ale i książka, która niesie w sobie przekaz. I to niejeden. Ale jaki dokładnie musicie sprawdzić sami, decydując się na lekturę tej książki.
Ja gorąco polecam!

Egzemplarz: Editio.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s