.RECENZJE · Wyd. Prószyński i S-ka

„Kaprys milionera” Izabella Frączyk, Jagna Rolska

Autorki: Izabella Frączyk, Jagna Rolska
Tytuł: Kaprys milionera
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 472

“Kaprys milionera” duetu polskich pisarek – Izabelli Frączyk oraz Jagny Rolskiej zainteresował mnie od pierwszej chwili, gdy tylko dowiedziałam się o jego istnieniu. Wiedziałam, że znajdzie się wśród tytułów na lato, które koniecznie chce przeczytać.

Okładka przywodzi na myśl romanse erotyczne, których aktualnie na rynku są dziesiątki, ale rozumiem, że po prostu musiała wpisać się w pewne ramy, aby pozyskać zainteresowanie publiczności ceniącej ten rodzaj literatury. Na jej plus zaliczam prostotę i niemal całkowite zastosowanie czerni oraz bieli (poza częścią tytułu oczywiście).

Parę słów o fabule: Lekko zblazowany i zmęczony swoim bogactwem milioner Emil Kastner szuka coraz to nowych podniet oraz sposobów na zapewnienie sobie rozrywki. Eleganckie, prywatne domy publiczne, szybkie auta oraz podróże po całym świecie przestają mu wystarczać. Podczas z jednej z imprez zakłada się ze swoim przyjacielem (a stawką zakładu jest elegancki apartament na Złotej w Warszawie oraz dom w Kalifornii), że z każdej, nawet najbrzydszej kobiety da się uczynić księżniczkę. Oczywiście przy odpowiednich nakładach, nie tylko finansowych, ale i czasowych. W kolejnym z rozdziałów poznajemy zaś Dankę Popiołek – zaniedbaną, otyłą ekspedientkę z supermarketu. Tych dwoje dzieli absolutnie wszystko, a jednak za sprawą nieprawdopodobnych zbiegów okoliczności, spotykają się.

Nie zdradzę z treści nic więcej, po prostu musicie to przeczytać. 

Język zastosowany przez autorki jest lekki, przyjemny i plastyczny. Całość czyta się szybko, niemal bez konieczności szczególnego skupienia. Dzięki temu powieść ta staje się doskonałą lekturą na plażę, czy leniwe przedpołudnie.

Co do moich odczuć można powiedzieć, że są one dwojakie. 

Danusia, jakkolwiek kochana, sympatyczna, miła i empatyczna w swoim chwilami małym rozumku już po kilku stronach zyskała w mojej wyobraźni drugie imię – “Grażynka”. Infantylność, zachwycanie się każdym najmniejszym szczegółem, cenami chociażby ubrań czy masażem ze szczęśliwym zakończeniem… Jak dla mnie było to niestety zdecydowanie przesadzone… 

I właśnie wtedy przyszło mi do głowy, że być może autorki bawiąc się schematami zaczerpniętymi z tego typu literatury (np. gra wstępna z kostkami lodu) stworzyły coś na kształt żartobliwego pastiszu najbardziej znanych erotyków. Przemawia za tym przynajmniej kilkanaście szczegółów np. zamiast 365 dni mamy pół roku (ale też odliczać musimy; zakupy luksusowych ciuchów itp. Jeśli macie ochotę, sami poszukajcie kolejnych wątków.

Podsumowując: jeśli potraktujecie tę powieść jako parodię gatunku (ja tak zrobiłam) to będziecie zadowoleni, jeśli zaś potraktujecie ją dosłownie – no cóż, być może pomyślicie, że Danusia-Grażynka jednak jest zbyt nieprawdopodobnie głupia, by istnieć w rzeczywistości.

Egzemplarz: Prószyński i S-ka.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s