.RECENZJE · Wyd. Prószyński i S-ka

„Zapłacz dla mnie” Piotr Borlik

Autor: Piotr Borlik
Tytuł: Zapłacz dla mnie
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 416

Powieść „Zapłacz dla mnie” autorstwa Piotra Borlika zaintrygowała mnie z dwóch powodów. Pierwszym był oczywiście tytuł, który z jakiegoś powodu przemówił do mojej czytelniczej wyobraźni. Jego zagadkowość skłoniła mnie do przeczytania opisu, który zaciekawił mnie jeszcze bardziej!

Ciało brutalnie zamordowanej nastolatki zostaje znalezione na sopockiej plaży, a o jej zabójstwo zostaje oskarżony kolega ze szkoły. Znalezione dowody przemawiają za jego winą, a jednak znajdują się ludzie, którzy walczą o jego zwolnienie z aresztu. W tym samym czasie z więzienia, po dziewiętnastu latach wychodzi policjant skazany za morderstwo kolegi z pracy. Teoretycznie te dwie sprawy zdają się być osobnymi zdarzeniami, a jednak młoda dziennikarka powoli odkrywa elementy łączące ze sobą te dwa przestępstwa. Niepomna własnego bezpieczeństwa rozpoczyna na własną rękę śledztwo, zagłębiając się w światek przestępczy Trójmiasta.

Tyle mogę napisać o odczuciach, które sprawiły, że przeczytałam ten tytuł. Teraz przejdźmy do tego, co otrzymałam, dzierżąc powieść w dłoni.

Okładka raczej nie zapadła mi w pamięć i kilka razy musiałam na nią zerknąć, by powiązać ją w myślach z tym tytułem. Kobieca dłoń w piasku, a ponad nią kroczący mężczyzna w prochowcu.  Ani nie wywołało to we mnie dreszczy strachu, ani nie sprawiło przyjemności wizualnej. Ot okładka jakich wiele.

Sam zamysł fabuły zasługuje na uznanie. Jest ciekawy, wyróżniający się na tle oklepanych schematów powielanych w kolejnych kryminałach. Z całą pewnością niesie w sobie potencjał, który niestety rozpłynął się gdzieś po drodze, niknąć wśród wielości postaci i wątków. Gdzieś w połowie lektury miałam ochotę odłożyć książkę i zająć się czymkolwiek innym. Nie potrafiłam bowiem na tyle zidentyfikować się z ofiarą, bądź chociażby postacią Aśki Jaworskiej, by chcieć za wszelką cenę poznać osobę mordercy.

Styl autora zaliczyłabym do raczej lekkich i przyjemnych. Ciekawe opisy, całkiem realne postacie – w tym przezabawny „Złotek”, również można zaliczyć na plus. Niestety mimo wszystkich tych atutów książka wydała mi się po prostu nijaka. 
Być może zafascynowana opisem spodziewałam się większych fajerwerków, ciekawszych zwrotów akcji. Jedną z postaci związanych ze zbrodnią dokonaną na nastolatce niestety rozszyfrowałam zaraz po tym, jak tylko pojawiła się ona w treści książki.

Podsumowując: książka na dwa wieczory, która można przeczytać jako lekką lekturę do poduszki. Nie obiecujecie sobie jednak zbyt wiele.

Egzemplarz: Prószyński i S-ka.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s