.RECENZJE · Wyd. Edipresse Książki

„Blondynka na Hawajach” Beata Pawlikowska

Autor: Beata Pawlikowska
Tytuł: Blondynka na Hawajach
Wydawnictwo: Edipresse Książki
Liczba stron: 424

Jak wiecie, uwielbiam książki podróżnicze, a właściwie wszelkie publikacje o różnych zakątkach świata. Szczególnie te, które poza atrakcjami turystycznymi, tymi bardziej i mniej znanymi, osnute są licznymi anegdotami, legendami i mitami, wplecionymi między opisy.

Książki Beaty Pawlikowskiej miałam już okazję czytać w przeszłości. Domyślałam się więc, czego i tym razem winnam się spodziewać. I właściwie nie byłam zaskoczona formułą książki. Bo niewiele zmieniło się od mojego poprzedniego spotkania z tytułem podróżniczym jej autorstwa. I nadal jestem pod szczerym i ogromnym wrażeniem, że jest tak duży popyt na te książki.

Właściwie nie miałabym się do czego przyczepić, gdyby nie to, że Beata Pawlikowska aż nadto rozpisuje się o wewnętrznej równowadze, metaforze, jaką jest sen o brązowych bucikach i wychodzonych kociętach, o tym, że jest weganką itd. Doprawdy nie byłoby w tym nic rażącego, gdy nie to, że podkreśla co rusz, że przecież nikomu nie musi się tłumaczyć ze swoich poglądów i nikogo do nich nie zmusza. No cóż – odniosłam odwrotne wrażenie. Przypominało mi to sytuację, w której babcia z uporem maniaka namawiała mnie na spotkania Świadków Jehowy i nie zrażało jej to, że za każdym razem odmawiałam. Oczywiście nie chodzi o to, że mam coś do tej grupy wyznaniowej, czy do weganizmu – odnosząc się do tej publikacji itd. Po prostu nie lubię, gdy wierci mi się przysłowiową dziurę w brzuchu i z upartością godną niejednego osła, próbuje do czegoś przekonać lub wałkować jedno i to samo, w momencie, gdy za pierwszym razem „załapałam, o co chodzi”.

Nawiązując jednak do samej książki… Pomijając jeszcze cytowanie, dość obszerne, dzienników kapitana Cooka, które spokojnie Beata Pawlikowska mogła ubrać we własne słowa i skondensować najistotniejsze informacje w mniejszej ilości stron, czytało mi się tę publikację przyjemnie.
Tak jak pisałam, jestem obyta ze stylem autorki, który, no cóż, jest dość specyficzny, ale całkiem przyjemny w odbiorze. Zwłaszcza gdy faktycznie skupia się ona na kluczowych kwestiach – w tym przypadku na Hawajach.

Zaciekawiła mnie opowieściami o pewnych drzewach, o historii wysp, politycznych rozgrywkach (a wiecie, że polityki nie lubię) i bogach w polinezyjskiej mitologii. Właściwie to ostatnie przemówiło do mnie najbardziej, bo kocham wszelakie opowieści o bóstwach i mogłabym o nich czytać godzinami.
Niedługo przed sięgnięciem po Blondynkę na Hawajach, miałam przyjemność kolejny raz oglądać disnejowski film animowany Vaiana: Skarb oceanu, który idealnie wpasował się w lekturę, bo dość namacalnie pokazał to, co w swojej publikacji porusza sama Beata Pawlikowska. Pierwotni mieszkańcy i bogowie, których czcili, a o których coraz mniej na Hawajach się pamięta. Co nie jest niczym dziwnym, gdy tylko garstka mieszkańców wysp to rdzenni Hawajczycy.

Oczywiście tego typu książka nie byłaby „sobą”, gdyby nie zawierała zdjęć. Co prawda w większości są czarno-białe, a tylko w dwóch (kilkustronicowych) miejscach kolorowe, to pozwalają nacieszyć oczy. Ale! W dobie kodów QR stanowią miły dodatek. Wierzcie lub nie, ale oglądanie tych miejsc na filmikach do nich [kodów] przypisanych to wręcz nieopisana frajda! Czułam się prawie tak, jakbym była na miejscu.

Podziwiam Beatę Pawlikowską za to, ile dokonała. Mam na myśli liczne podróże i relacje z nich w postaci książek, po które nieraz pewnie jeszcze sięgnę. I za ten upór w realizacji stawianych sobie celów. Jednak czasem ciut mniej znaczy więcej nie tylko dla książki, ale i samego siebie. 🙂

Rozważcie lekturę Blondynki na Hawajach, jeśli tak, jak ja z piórem Beaty Pawlikowskiej mieliście już do czynienia i jego oryginalność Wam nie przeszkadza. Ci, którzy nie obawiają się rozważań natury duchowej i różnorakich przekonań, również będą zachwyceni.
Jednak jeśli liczycie na coś bliższego klasycznemu przewodnikowi – poszukajcie w dziale z literaturą fachową.

Egzemplarz: Edipresse Książki

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s