.RECENZJE · Inne wydawnictwa

„Obca miłość” Katarzyna Grabowska

Autor: Katarzyna Grabowska
Tytuł: Obca miłość
Cykl: Wszystkie nasze chwile #1
Wydawnictwo: Videograf
Liczba stron: 512

Weronika wiedzie na pozór szczęśliwe życie jako jedyna spadkobierczyni fortuny Skarbierskich. Zdradzona przez narzeczonego, stara się unikać miłości, ciągle żyjąc wspomnieniami nieudanego związku. Po nagłej śmierci dziadka wspierana przez współlokatorkę, a zarazem przyjaciółkę, Milenę Bielską, wraca w rodzinne strony, jednak na miejscu okazuje się, że nic nie jest już takie samo, jak kiedyś. Weronika nagle znajduje się w samym centrum dziwnych wydarzeń, które ukazują otaczających ją ludzi w zupełnie innym świetle. Być może śmierć dziadka nie była przypadkowa. Być może starszy pan skrywał pewien sekret, który zaważy na dalszym życiu dziewczyny. Być może nie każdemu przyjacielowi można ufać. Czy poznany przypadkiem syryjski uchodźca, Jusuf, okaże się cudownym wybawcą, który ocali Weronikę i sprawi, że jej serce otworzy się na miłość? A może to on stanie się jej najgorszym koszmarem?

Nie sądziłam, że przeczytam tę książkę, a jednak tak się stało. Przyznaję, że nim ukazała się okładka, opis wydawał mi się mocno pociągający. Spadki, tajemnice, romanse i intrygi – to aż prosiło się o to, by poznać każdy z tych wątków i cieszyć się czymś świeżym i ożywczym, jak wiatr w parny dzień. Dopiero gdy zobaczyłam okładkę… wiedziałam, że nie będzie to lekka lektura.

Zaczęło się dość niepozornie. Ni to poczułam zainteresowanie, ni to rozczarowanie, postanowiłam więc przyjrzeć się tej historii z bliska i… do pewnego czasu miało to ręce i nogi. Naprawdę – może nie było jakiego „wow” i fajerwerków, natomiast tliła się we mnie nadzieja, że jednak dobrnę do końca z poczuciem, że da się z kontynuacji wyciągnąć więcej. Niestety im bliżej końca byłam, tym miałam coraz mocniejsze wrażenie, że autorkę poniosło z rozpisywaniem kolejnych wątków.

Nie chciałabym spojlerować, ale chyba nie będę miała wyjścia. Otóż, gdy główna bohaterka, w którymś momencie ucieka i za cel stawia sobie odkrycie, o co właściwie chodzi, na długi czas zapada stagnacja w akcji. Niby coś się dzieje, ale właściwie nie dzieje się nic. I tutaj pojawia się pierwsze znużenie całym przedsięwzięciem.
Gdy jednak już cała machina rusza do przodu, rozpoczyna się pasmo zdarzeń coraz to absurdalniejszych. Począwszy od zagmatwania tej bajki ślubem i to bynajmniej klasycznym w białej sukni, co to, to nie, od tego czasu robi się całkowicie orientalnie. I o ile mogłabym nieporadność głównej bohaterki zrzucić na karb otumanienia (ale to takie mocno naciągane uzasadnienie), a raczej ustępujących efektów tegoż stanu, to dalej (wyłączając wątek kryminalny) miałam wrażenie, że czytam polską Modę na sukces w połączeniu z turecką telenowelą.

Od tego czasu miałam wrażenie, że w Obcą miłość wkradł się chaos, że autorka nie bardzo wiedziała jak to dalej pociągnąć, by zainteresować czytelnika, więc uknuła taką intrygę, że witki mi opadły. Dosłownie. Fragment, w którym Weronika trafia do aresztu, no cóż… Tamtejsza atmosfera pozostawia wiele do życzenia, a i towarzystwo to nie śmietanka z pierwszych stron kolorowych magazynów, ale ja się pytam, po jaką cholerę w ogóle to było? Po kiego grzyba w tle dziać miały się takie rzeczy? Po co zarys robienie przysłowiowej minety przez słabszą jednostkę w zamian za ochronę? Miało być dramatyczniej? Szokująco? Wyszło niesmacznie i sztucznie, tym bardziej w odniesieniu do kolejnych wydarzeń. (Bo właściwie po cóż ona się tam znalazła?)
Nagle bowiem okazuje się, że adwokatem musiał być ten, a nie inny facet i żeby było „zabawniej”, na tym cała zabawa się nie kończy. Ciąg dalszy rodzinnych koneksji itd… po prostu Moda na sukces!

Z czasem postawa głównej bohaterki zaczynała irytować mnie coraz bardziej. Zachowywała się bowiem jak niespełna rozumu. Robiła wszystko to, czego racjonalnie myślący człowiek, by nie zrobił. Ale powiecie, że gdyby była inna, historia nie byłaby taka sama. Owszem, ale może wówczas, po jej okrojeniu i skorygowaniu bohaterki, byłaby naprawdę dobrą książką – bo, że pomysł Katarzyna Grabowska miała świetny – temu nie przeczę. Ale po co takie zapętlanie i kombinowanie? Czasem mniej znaczy więcej.

Bronią tę powieść dialogi, które autorce wyszły naprawdę fajnie, w większości naturalnie, choć zdarzało się kilka przejaskrawień. Styl? Do samego pióra jako takiego przyczepić się nie mogę. Katarzyna Grabowska ma pewną lekkość w przelewaniu pomysłów na papier. Czyta się je właściwie szybko, bez zbędnych trudności, chyba że traficie na moment, w którym nie dzieje się za wiele lub wprost przeciwnie, zbyt wiele. Nie zmienia to faktu, że w Obcej miłości zabrakło mi „tego czegoś” i w ogólnym rozrachunku sensu całości.
Wyszło takie roztrzepane, przekombinowane coś, co formą przypomina powieść.

Czy ciekawi mnie aspekt romansu? Poznanie zakończenia? Rola niektórych postaci? Sama nie wiem. Tak, jak nie wiem, czy zdecyduję się na lekturę drugiego tomu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s