.RECENZJE · Wyd. Bukowy Las

„Więźniowie szarości” Christine Lynn Herman | BookTour

Autor: Christine Lynn Herman
Tytuł: Więźniowie szarości
Tytuł oryginału: The Devouring Gray
Cykl: Devouring Gray #1
Wydawnictwo: Bukowy Las
Liczba stron: 360

Zrozpaczona po śmierci ukochanej siostry Violet Saunders wraca do rodzinnego miasteczka matki, by odkryć, że rządzi się ono przedziwnymi prawami. Rodziny jego założycieli, kiedyś czczonych jak bogowie, dysponują szczególnymi mocami pozwalającymi na skuteczne powstrzymywanie potwora uwięzionego w zamrożonym mieście z przeszłości, zwanym Szarością. Osobliwa nazwa miasteczka, Cztery Ścieżki, odwołuje się do czterech sposobów, w jakie walczą z Bestią poszczególne rody, znane jako Gałęzie, Kamienie, Sztylety i Kości. Gałęzie podporządkowują sobie drzewa; Kamienie tworzą rzeźby zdolne odegnać zło; Sztylety potrafią niszczyć, a Kości… mają zupełnie wyjątkową moc.

Violet wcale nie cieszy się na wieść, że jest częścią tej układanki. Ma żal do matki, że wywiozła ją daleko od wszystkiego, co znała, zataiła przed nią rodzinną historię i wplątała w sam środek potwornych zdarzeń. Ale karty nie mogą kłamać: talia omenów, którą potrafi czytać tylko jedna osoba w mieście, przepowiedziała Violet kluczową rolę w obronie Czterech Ścieżek przed Bestią. Co jednak może zrobić ktoś, kto nie ma pojęcia o swoich mocach, a w dodatku przeżywa żałobę i cierpi z powodu obojętności matki? Czy znajdzie przyjaciół wśród skłóconych ze sobą potomków innych założycielskich rodów? I – co najważniejsze – czy razem zdołają powstrzymać tajemniczą Bestię przed pochłanianiem kolejnych ofiar?

Trafiłam na tę książkę przez przypadek, tak jak przez przypadek dowiedziałam się o zapisach na BookTour z tym tytułem. Okładka może nie do końca do mnie przemówiła, za to opis kupił mnie od razu. Grzechem byłoby więc niewzięcie udziału i niecierpliwe oczekiwanie na moment rozpoczęcia lektury.

Ponoć cierpliwość to cnota, a tym bardziej jest przyjemną, gdy okazuje się, że ów cierpliwe oczekiwanie, warte było każdej sekundy. Pomimo intrygującego opisu, nie spodziewałam się niczego spektakularnego, liczyłam po prostu na dobrą młodzieżówkę z wątkiem paranormalnym. Rzeczywistość okazała się zgoła inna, bo po prostu przepadłam w tej historii. Co prawda pierwsze rozdziały, być może nie zwiastują nic nadzwyczajnego, jednak od pierwszej strony czułam coś, co ciężko opisać, a co dawało mi stuprocentową pewność, że nie oderwę się od tej książki na dłużej, niż to będzie koniecznie. I właściwie tak było. Czytałam w każdej wolnej chwili, byle jak najszybciej poznać zakończenie, które, jak wiecie, pozostawia wiele do życzenia, bo to jeszcze nie koniec.
I bardzo mnie to cieszy, bo zdecydowanie chcę więcej.

Akcja rozkręca się stopniowo, właściwie można rzec, że początkowo snuje się nieśpiesznie, z czasem nabierając nie tylko tempa i rumieńców, a im bliżej finału tej części, tym napięcie sięgało zenitu, a aura książki aż skrzyła się od drobnych wyładowań atmosferycznych. 😉

Christine Lynn Herman stworzyła doprawdy fantastyczną fabułę. Książka jest w stu procentach przemyślana. Autorka zadbała o szczegóły nie tylko w postaci kreacji czwórki bohaterów, wokół których kręci się wszystko, ale także postaci pobocznych, miejsc, w których rozgrywają się wydarzenia i w końcu tytułowej szarości, która wprowadza niepokój nie tylko pośród mieszkańców, ale i w czytelniku.
Na monotonię nie można więc narzekać, tym bardziej że Christine Lynn Herman niemal z zawodową precyzją miesza, wprowadzając liczne zwroty akcji i przeplatając ze sobą co rusz różne wątki. Do tego dawkując czytelnikowi rozwiązania tajemnic i samego napięcia, które narasta systematycznie.

Bohaterowie wykreowani przez autorkę są niesamowici – dosłownie i w przenośni. Po pierwsze, ich moce są doprawdy intrygujące. Wydaje mi się, że pierwszy raz spotkałam się z taką ich koncepcją (właściwie z takim pomysłem na książkę). Po drugie, poza nimi są, a przynajmniej starają się być, normalnymi nastolatkami. A wiek ten jak wiadomo, pełen jest niedoskonałości, emocjonalności i głupoty. Choć potrafili pokazać się także od tej doroślejszej strony.

W Więźniach szarości autorka pokazała siłę przyjaźni, która bez wątpienia ma niebagatelne znaczenie w życiu człowieka, niezależnie od wieku. Ale na kartach tej powieści znajdziecie także zawód, rozczarowanie, samotność i brak zrozumienia, tak bliski niejednemu nastolatkowi.

Jedyna rzecz, jaka mnie zmęczyła w tej książce, to wszędobylski biseksualizm. Jakby w mieście zabrakło heteryków. I nie, nie chodzi mi o to, że biseksualizm jest zły, po prostu taka kumulacja na tej niewielkiej przestrzeni była denerwująca.

Jednakże taka „drobnostka” nie mogła odebrać mi przyjemności z rozgryzienia głównej, uknutej przez autorkę, intrygi. Summa summarum bawiłam się z tą książką bardzo dobrze i już czekam na kontynuację, która, liczę, będzie co najmniej tak dobra, jak Więźniowie szarości.

Książkę miałam przyjemność przeczytać w ramach BT zorganizowanego przez @ayla_black_ na Instagramie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s