.RECENZJE · Wyd. Jaguar

„Zdradzona” Magdalena Krauze

Autor: Magdalena Krauze
Tytuł: Zdradzona
Wydawnictwo: Jaguar
Liczba stron: 350

Joanna jest po czterdziestce. Ma wymarzony dom, satysfakcjonującą pracę, w której spodziewa się awansu, cudowne dzieci oraz wspaniałego męża. Ostatnimi czasy mąż jest jakby mniej wspaniały, bardzo często wyjeżdża na delegacje, a kiedy jest w domu, nie rozstaje się z telefonem. Joanna nie może zrozumieć zachowania Roberta, ani dystansu, jaki nagle pojawił się między nimi. Dzięki skutecznym namowom sąsiadki, podstępem przechwytuje telefon męża.

Czy po tym co znajdzie w telefonie Roberta będzie umiała stawić czoło faktom?
Czy znajdzie w sobie siłę, aby uporać się z katastrofą we własnym życiu i być przy tym wsparciem dla przyjaciółki, która teraz bardzo jej potrzebuje?


Ostatnimi miesiącami gorącym nazwiskiem w social mediach i na półkach księgarń, aktualnie tych wirtualnych, jest zdecydowanie Magdalena Krauze. Przyszła więc pora, by sprawdzić, co w trawie piszczy, tfu, między stronami, a przy okazji mieć chwilę, by podziwiać tę uroczą okładkę.

Zdradzona powolutku wciągała mnie w wir wydarzeń i przez znaczną część książki śmiało mogę rzec, że czytało mi się ją z przyjemnością. Może nie było to nic spektakularnego, ot historia o zdradzie, jakich wiele, niemniej całkiem fajnie szło autorce prowadzenie fabuły. Było trochę zadziornie, czasem ciut ironicznie, a i kilka zabawniejszych momentów się przytrafiło. Jednak gdzieś tak około dwusetnej strony zrobił się z tego melodramat i to kiepski. Wówczas drażniły mnie wydarzenia, które wydawały mi się nazbyt kuriozalne.

Zagrania męża głównej bohaterki były bardziej niż przewidywalne, a do tego cholernie infantylne. I to „mielenie” jednego i tego samego dosłownie, co chwilę… było to dla mnie męczące. Przyznaję jednak, że samo zakończenie, było taką przysłowiową wisienką na torcie, ładne i smaczne zarazem. Najchętniej wyrzuciłabym te rozdziały z mężowskimi szczeniackimi próbami powrotu do domu i zastąpiła je scenami z panem Szczepanem – i wcale nie mam na myśli jakichś bezeceństw. 😉

Przyznaję jednakowoż, że Magdalena Krauze ma bardzo sympatyczne pióro. Zdradzona pomimo tematyki, jaka jest ujęta w wątku wiodącym, jest całkiem ciepłą historią, z delikatną nutą goryczy i bardzo, ale to bardzo miłymi bohaterami. Autorka poprowadziła bardzo dynamiczną fabułę, sprawie i bez „zacięć”. Całość trzymała się przysłowiowej kupy i była sensownie pociągnięta (poza mężem idiotą, ale to taki typ, cóż poradzić). Zdecydowanie na pochwałę zasługuje także klimat, jaki udało się Magdalenie Krauze stworzyć wokół tej historii – i to zasługa m.in. siedemdziesięciotrzyletniej pani Ani – uwielbiam kobietę.

Sami bohaterowie… Z pewnością nie można im odmówić tego, że w jakimś stopniu są bardzo realni i naturalni. Choć i odrobinę schematyczni i przewidywali. Szczególnie główna bohaterka i jej mąż-niemąż. Oni wyszli trochę może nawet ciut karykaturalnie, a na pewno byli bliscy przekroczenia tej granicy. Pozostałe postaci wzbudzają ciepłe emocje, wręcz sympatię. No, wyłączając teściów Joanny… Jej teściowa to klasyk z dowcipów o mamusiach partnerów.

Mimo to autorka ma pewną lekkość w malowaniu słowem. Opisy bowiem w okamgnieniu przenosiły mnie bezpośrednio w sam środek opisywanych przez nią wydarzeń. Nie tylko widziałam to, co bohaterowie i ich samych, ale także miałam wrażenie, że czuje zapachy z kuchni bohaterki, a także mogę cieszyć oko spadającym śniegiem.

Tak, więc jeśli macie ochotę na coś niezobowiązującego, lekkiego i szybkiego to Zdradzona sprawdzi się idealnie.

Egzemplarz: Jaguar

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s