.RECENZJE · Wyd. Jaguar

„Bez zobowiązań” Paulina Wysocka-Morawiec

Autor: Paulina Wysocka-Morawiec
Tytuł: Bez zobowiązań
Wydawnictwo: Jaguar
Liczba stron: 400

Dwudziestokilkuletnia Majka z małego miasteczka studiuje zarządzanie w Częstochowie. Mieszka w akademiku w pokoju z przyjaciółką Magdą, dorabiając do stypendium naukowego pracą w pubie. Przyjaźni się z kolegami z pracy – Piotrkiem i Adamem (ten ostatni skrycie się w niej kocha). Po złych doświadczeniach z pierwszym chłopakiem, który manipulował nią i starał się przejąć pełną kontrolę, a po rozstaniu usiłował zabić ich oboje – świadomie nie szuka związków.
Któregoś dnia spotyka Kubę – chłopaka, który po śmierci swojej dziewczyny rzucił studia i pracuje jako taksówkarz. Chłopak się jej podoba, zawiera więc z Kubą, który również nie szuka związków, umowę, że pójdą do łóżka po dziesięciu randkach, podczas których będą mogli trochę się poznać (on nie wie, że dziewczyna jest dziewicą), umowa przewiduje też relację bez zobowiązań, wierności, wyłączności itp.
Podczas kolejnych spotkań młodzi coraz bardziej zbliżają się do siebie, zaprzyjaźniają się, a ich relacja nabiera cech romantycznych. Kiedy po dziesięciu randkach, zgodnie z umową, dochodzi do zbliżenia, Kuba proponuje Majce zwyczajny związek – na wyłączność. Szczęście nie trwa jednak długo. Pewnego dnia chłopak zrywa z nią, mówiąc, że „potrzebuje przestrzeni”, choć wygląda na to, że nie mówi całej prawdy…


Od czasu do czasu zdarza mi się sięgnąć po książkę tylko dlatego, że spodobała mi się okładka. W przypadku Bez zobowiązań właśnie tak było. Opis przeczytałam dopiero po… przeczytaniu książki. I chwała mi za to, bo gdybym zrobiła to od razu, na sto procent zrezygnowałabym z lektury. Dlaczego? „Streszczenie” nie oddaje tego, co reprezentuje sobą historia opisana na kartach tej książki.

Oczywiście nie było też tak, że powieść ta porwała mnie od pierwszej strony. Co to, to nie. Niemniej od samego początku czytało mi się ją jakoś tak miło i przyjemnie, a podświadomość wysyłała znaki, że dalej będzie naprawdę dobrze. I choć zaraz po rozpoczęciu lektury miałam wrażenie, że to kolejna tandetna historia z big love w tle oprószoną cukrem, pudrem i orzeszkami, przekonałam się, dość szybko, że pozory mogą mylić, bo koniec końców historia ta okazała się naprawdę sympatyczną książką. Sympatyczną pozornie, bo w tej sympatii jest drugie dno.

Im więcej stron miałam za sobą i im bardziej wsiąkałam w tę historię, tym bardziej byłam nią zauroczona. Pomysłem autorki na fabułę i jego wykonaniem Zauroczyło mnie to, że w zasadzie opisane wydarzenia mogłoby rozegrać się w życiu niejednej kobiety. Paulina Wysocka-Morawiec sposobem kreślenia kolejnych scen w pewnym sensie mnie uwiodła. Wydawały mi się one takie eteryczne, trudne do uchwycenia, a jednocześnie mogłabym je podziwiać i chłonąć bez końca. Relacja Majki i Kuby, choć skomplikowana, miała w sobie tyle emocji i takiego pazura, który po prostu hipnotyzuje… Sprawiając, że zaczyna się marzyć o takim związku – zwariowanym, czułym i gorącym, nawet gdyby znało się takie zakończenie, jakie zafundowała bohaterom autorka.

I to zakończenie jest bezapelacyjnym plusem tej książki! Właściwie do końca myślałam, że skończy się tak jak dziesiątki innych książek. Żyli długo i szczęśliwie z gromadką dzieci, psem, chomikiem, dwoma kanarkami i dachowcem. Tymczasem Paulina Wysocka-Morawiec postawiła na gorzko-słodkie zakończenie, z naciskiem na gorzkie, czyniąc ten finał tak rzeczywistym, tak idealnym, że wzbudza niemałe emocje, szok i niedowierzanie.

A jeśli o emocje chodzi… O ile odrobinę zgrzytało mi na początku, a właściwie nazywając rzeczy po imieniu – było drętwo, o tyle dalej było coraz ciekawiej. Przyjacielskie relacje głównej bohaterki miały swój studencki urok, związek z Kubą przypominał pokaz fajerwerków w Sylwestra, a skomplikowana relacja z byłym… no cóż – napawała grozą. Paulinie Wysockiej-Morawskiej udało się stworzyć intrygującą mieszankę, która w kulminacyjnym momencie może zwalić z nóg.

A bohaterowie? Ogólnie można przyjąć, że udali się autorce bez dwóch zdań. Zwariowani, zabawni, trochę sarkastyczni i przede wszystkim serdeczni. Grupka, z którą chciałoby się bliżej zaprzyjaźnić. Niemniej, by nie było tak kolorowo, musi pojawić się czarny charakter, a i dotychczasowe postaci musiały przejeść przemianę. Czy na lepsze? To mogłoby zweryfikować życie, gdyby nie była to książka, a bohaterowie byli ludźmi… Natomiast oddać Paulinie Wysokiej-Morawiec trzeba to, że postać byłego chłopaka Majki wyszła jej po mistrzowsku. I to jak główna bohaterka z nim „skończyła” również.

Bez zobowiązań to bardzo dobry debiut. Jeden z lepszych, jakie czytałam! Książka ma w sobie wszystko to, co powinna mieć dobra powieść obyczajowa, a nawet ciut więcej, bo wątek, w którym przeszłość przypomina sobie o Majce, a właściwie jej była miłość, zakrawa o thriller psychologiczny. Całość jest wyrazista, soczysta i taka rzeczywista… Po prostu musicie przeczytać 😉
Polecam!

Egzemplarz: Jaguar.

Jedna myśl na temat “„Bez zobowiązań” Paulina Wysocka-Morawiec

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s