.RECENZJE · Wyd. Zysk i S-ka

„Pan światła” Roger Zelazny

Autor: Roger Zelazy
Tytuł: Pan światła
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Liczba stron: 334

Nie często sięgam po fantastykę, ale dla książek, które czerpią z moich ulubionych mitologii, zawsze robię wyjątek. Dlatego też, kiedy dotarła do mnie informacja, że wydawnictwo Zysk i S-ka wydaje nową wersję powieści „Pan Światła” autorstwa Rogera Żelazny, postanowiłam dać jej szansę. Powieść powstała przeszło czterdzieści lat temu,  ale jej przekaz w pewnym sensie jest nieśmiertelny.

Zacznijmy jednak od początku. Widać, że wydawnictwo dopieściło każdy element tego wydania. Twarda oprawa, czyli coś, co tygryski lubią najbardziej, automatycznie stawia tę książkę nieco wyżej w mojej wizualnej skali. Dodatkową zaletą jest matowa okładka gdzieniegdzie naznaczona delikatny błyskiem.

Czytelnik od pierwszych stron znajduje się w centrum wydarzeń. Być może dopiero po chwili orientując się w sytuacji. Ogólny obraz nakreśla się powoli, wraz z rozwojem akcji oraz za pomocą bardzo rozbudowanej retrospekcji, trwającej przez ponad połowę książki.

Akcja dzieje się na jakiejś odległej planecie, gdzie kolejne pokolenia kolonizatorów zostały podporządkowane woli garstki ludzi. Osoby te wykorzystujące technologię znaną im jeszcze z Ziemi, nie tylko zyskali nieśmiertelność, ale też ogłosili się bogami! Decydując o życiu, śmierci, ale również poprzez  hamowanie rozwoju mas, stają się odwzorowaniem  mściwych bóstw, które często jedynie dla własnej zachcianki skłonne są zgładzić tysiące istnień.
„Pierwsi”, których poznajemy, kreując swoją „boskość”, sięgnęli po system wierzeń hinduistycznych, dlatego poznajemy po części charakter i atrybuty takich bogów jak Kali, Brahma czy Ratri. Głównym bohaterem jest zaś Sam uznawany przez znaczną grupę m.in. za Buddę. Niestety, na tym podobieństwa się nie kończą, tak samo, jak w dziełach hinduistycznych w pewnym momencie między „panującymi” dochodzi do wojny pomiędzy bogami.

Czytając tę powieść, miałam nieustanne wrażenie, że gdzieś w tle słyszę dawne historie zaczerpnięte, chociażby z Mahabharaty czy innych eposów pochodzących z Indii. Być może była to kwestia użytego języka albo też sama atmosfera książki, ale szybko zorientowałam się, że nie będzie to lekka lektura do poduszki.

Dlatego chcę wyraźnie zaznaczyć: To nie jest książka dla każdego! Wymaga ona uwagi, odrobiny wiedzy na temat religii, historii, ale przede wszystkim chęci do zrozumienia zupełnie innej mentalności i odmiennego systemu religijnego.
Czytając „Pana Światła” przygotujcie się na coś, czego być może nigdy nie doświadczyliście. Intrygi znane z mitów o Zeusie czy Herze, nijak się mają do tego, co są w stanie wymyślić Kali, Brahma czy nawet Tak z Archiwów (nie do końca bóg).

Podsumowując: polecam ludziom z otwartym umysłem!

Egzemplarz: Zysk i S-ka.

Jedna myśl na temat “„Pan światła” Roger Zelazny

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s