.RECENZJE · Wyd. Kobiece

"Seks, nie miłość" Vi Keeland

Autor: Vi Keeland
Tytuł: Seks, nie miłość
Tytuł oryginału: Sex, no Love
Wydawnictwo: Kobiece
Liczba stron: 416

Poznali się na weselu przyjaciół. Nat szybko zauważyła, że przystojny Hunter urządził na nią polowanie. Po mocno zakrapianej imprezie obudzili się w jednym pokoju hotelowym. Kobieta od razu wiedziała, że to typ faceta, który łamie serca i nie angażuje się w poważniejsze związki. Poza tym sama nie szuka miłości, ma wystarczająco dużo problemów po rozwodzie. Dlatego też zdecydowała się pozostawić „łowcę” z fałszywym numerem telefonu.
Dziewięć miesięcy później znów się spotykają. Natalia ponownie próbuje zrobić psikusa zarozumiałemu adoratorowi i podaje mu numer swojej matki. Jednak tym razem Hunter tak łatwo nie da się zbić z tropu. Tym bardziej, że ma propozycję nie do odrzucenia…

Po długiej serii obyczajówek i książek dla dzieci naszła mnie ochota na gorący romans, a kto jak kto, ale Vi Keeland jest w tym gatunku świetna. Najnowsza jej powieść intryguje już samym tytułem, który można mylnie odebrać, jako tytuł powieści erotycznej. Jednak nic bardziej mylnego! Ta książka to petarda, pomimo iż fajerwerki nie wystrzeliwują co czwartą stronę. 😉

Seks, nie miłość rozpoczyna się z przytupem, ale takim nieziemsko zabawnym. Przyznam się Wam, że byłam bliska zakrztuszenia się herbatą (co potwierdzałoby moją teorię, że trzymając książkę w dłoni, nie można sięgać po żadne napoje) i kupiło mnie już na wstępie. Wiedziałam już wtedy, że oto mam przed sobą kolejną świetnie skrojoną historię, w czasie czytania której o nudzie mogę nie myśleć, ba!, powinnam wyrzucić ją tymczasowo ze swojej głowy. Wciągnęłam się szybciej, niż mogłabym przypuszczać i do samego końca czerpałam nie mało radości z przyglądania się perypetiom głównych bohaterów.

Vi Keeland prowadzi akcje umiarkowanie, choć oczywiście nie brakuje kilku gorętszych, przyprawiających o szybsze bicie serca momentów. Autorka po „mocnym wstępie” stopniowo buduje napięcie, by w końcowym momencie przyspieszyć niczym kolejka górska. Do tego zgrabnie zbudowała tło dla opisywanych wydarzeń oraz same rysy psychologiczne bohaterów. Opisy pobudzają wyobraźnie do działania i wcale nie mam na myśli TAKICH chwil. Po prostu w dużej części ma się wrażenie, że jest się także bohaterem tej historii. Trochę pobocznym, ale zawsze. 😉

Miałam nieopisany ubaw, czytając dialogi, które aż proszą się o to, by uśmiech przykleić do twarzy i nie usuwać go nim nie dotrze się do finałowej strony. Vi Keeland tchnęła w nie tyle emocji, że nie sposób ich nie poczuć. A właściwie w głowie można usłyszeń ton głosu bohaterów i zobaczyć towarzyszącą wymianie zdań gestykulację.

W bohaterach tej powieści podobało mi się to, że byli tacy normalni, zwyczajni, a jednocześnie mieli w sobie tę iskrę szaleństwa, która powoduje to, że nie sposób ich nie polubić. Tak jak napisałam wyżej, Vi Keeland udało się stworzyć im ciekawą, acz niełatwą przeszłość i fenomenalną teraźniejszość, która nadaje się na ekranizację. Tak, zdecydowanie chętnie obejrzałabym tę historię w kinie.

Jednak Seks, nie miłość ma jedną zasadniczą wadę. A mianowicie: czyta się tę książkę zbyt szybko. Z całych sił próbowałam rozciągnąć czas, by spędzić go jak najdłużej z Nat i Hunterem, ale jednocześnie byłam szalenie ciekawa zaplanowanego w mojej głowie happy endu. Bo innego zakończenia nie przewidywałam. Vi Keeland zafundowała czytelniczkom kawałek ciepłej, zabawnej i całkiem romantycznej historii, przy której czas płynie innym rytmem.

Gorąco polecam!

Egzemplarz: Kobiece.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s