.RECENZJE · Wyd. MG

„Leonardo da Vinci. Zmartwychwstanie bogów” Dmitrij Mereżkowski |wyd. ilustrowane

Autor: Dmitrij Mereżkowski
Tytuł: Leonardo da Vinci. Zmartwychwstanie bogów
Tytuł oryginału: Leonardo da Vinci
Wydawnictwo: MG
Liczba stron: 384

Przepięknie ilustrowana wersja powieści biograficznej, przywołującej fascynującą osobowość Leonarda da Vinci – wszechstronnego artysty i badacza, wyprzedzającego śmiałymi odkryciami i wynalazkami kilka epok; malarza, rzeźbiarza, twórcy machin wojennych, systemów melioracyjnych, map oraz instrumentów muzycznych, a także wielkiego marzyciela, który chce przypiąć człowiekowi skrzydła.

Po przeczytaniu Michała Anioła autorstwa Dmitrija Mereżkowskiego, będącego biografią tegoż wielkiego renesansowego artysty w formie powieści i, która okazała się lekturą przeciętną, postanowiłam się po kolejny tytuł pióra autora i ostatecznie podjąć decyzję, czy warto brnąć w kolejne…

Przyznaję, że jestem cholernie rozczarowana lekturą biografii Leonarda da Vinci, bo o nim samym było tu tyle, co kot napłakał. Ta biografia jest tak niebiograficzna, jak Saga Zmierzch jest horrorem (w kwestii klasyfikacji gatunku – pomijam odczucia po lekturze 😉 ). Na niespełna czterystu stronach o tym człowieku renesansu, za jakiego jest uważany Leonardo, wzmianki o nim pojawiają się sporadycznie. Gdy jednak już pada jego nazwisko, bardzo szybko rozmywa się na murach rezydencji wysokourodzajnych Włochów, a jego postać ukazana jest w mało pochlebiającym świetle, gdyż wyczytać można, iż da Vinci, owszem miał multum pomysłów, ale za co by się nie zabrał, nie kończył tego lub miał spore problemy z ukończeniem tejże rzeczy. Zupełnie nie tak wyobrażałam sobie charakterystykę Mistrza, mając na uwadze obejrzane w przeszłości programy popularnonaukowe i czytane opracowania na jego temat.

Sama „historia” napisana przez Dmitrija Mereżkowskiego jest zwyczajnie nużąca. Czyta się ją z bólem serca i umysłu. Dosłownie brnie się przez tekst jak przez mokradła z nadzieją na rychłe dotarcie na suchy ląd. Światełkiem w tym mrocznym czasie są liczne ilustracje, które są najmocniejszą stroną tej publikacji. I coby nie napisać, odrobinę skracają męki, pozwalając podziwiać dzieła Leonarda i jego talenty.

Generalnie dużym plusem jest szata graficzna. Okładka jest wprost urzekająca i elegancka zarazem, a jej faktura jest miła w dotyku. Rozmiar czcionki oraz interlinie i marginesy również nie są bez znaczenia, bo taki układ, jaki zachowano w książce, teoretycznie pozwala czerpać większą przyjemność z czytania.

Wracając jeszcze na chwilę do ilustracji zamieszczonych w książce. Zabrakło mi przy nich jednej, ale w mojej opinii ważnej, rzeczy, a mianowicie podpisów. Owszem na końcu książki jest ich wykaz, niemniej to nie jest, to gdy czytelnik musi, co chwile przekartkowywać pozostałe mu do finiszu lektury strony, by odkryć, na co w tej chwili patrzy.

Leonardo da Vinci. Zmartwychwstanie bogów rozczarowało mnie niemożebnie. Spodziewałam się czegoś więcej, niż streszczenie na jednej stronie pierwszych lat jego życia i czytanie mniej więcej od połowy, jak umierał… umierał… i umierał, by wreszcie dokonać żywota.
Z pewnością lekturę o Rafaelu Santim sobie podaruję.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s