.RECENZJE · Wyd. Prószyński i S-ka

[Przedpremierowo] „Poryw” Kinga Wójcik

Autor: Kinga Wójcik
Tytuł: Poryw
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 496

Jeden z ostatnich wieczorów spędziłam w towarzystwie Leny Rudnickiej, która ożywa na kartach powieści „Poryw” autorstwa Kingi Wójcik. Zapowiedź, dzięki której dowiedziałam się o tej kryminalnej historii, obiecała mi również, iż jest to pierwszy tom serii! Jakże więc mogłabym oprzeć się takiej kuszącej propozycji?

Przygotowałam zapas gorącej, aromatycznej herbaty, ciepły kocyk i zaczęłam czytać, niewiele wiedząc o tym, co mogę znaleźć w środku. Ostra jak brzytwa śledcza okazała się w moich odczuciach osobą totalnie zagubioną i doręczoną przez demony przeszłości. Po lekturze tej powieści nie bardzo czułam się na siłach, by napisać tę recenzję. Potrzebowałam kilku dni, aby przemyśleć sobie tę historię.

Zacznę od plusów, bo jest ich kilka. Po pierwsze postacie, zarówno te pierwszoplanowe, jak i te przewijające się w tle. Tworzą realne osobowości, z własnymi historiami z przeszłości, wadami, zaletami, słabostkami. W istnienie wielu z nich można uwierzyć. Ba, nawet dopatrywać się ich w naszej zwykłej codzienności. Drugą istotną kwestią jest realizm. Czytając tę historię mam wrażenie, że razem z bohaterami spaceruję ulicami Łodzi! Brawo za research albo dogłębną znajomość miasta i jego specyficznej atmosfery. Trzecią, najważniejszą zaletą są zwroty akcji. Jest ich kilka i muszę przyznać, że absolutnie się ich nie spodziewałam. Plus bonus: nie udało mi się odgadnąć, kto jest mordercą, a to nie zdarza się często!

Minusów też jest kilka. Paradoksalnie, należy do nich również kilka postaci, w tym niestety główna bohaterka. Nie polubiłam Leny Rudnickiej! Nie umiałam zrozumieć jej osobistych decyzji czy moralności. Po pierwszych stronach doszłam do wniosku, że jest ona taką stuningowaną wersją pijanej Chyłki w policyjnym mundurze. Potem było już lepiej, ale niechęć pozostała. Drugą „osobą” był główny zamordowany. Niestety absolutnie nie urzekła mnie jego historia. Kolejnym minusem jest niezdecydowanie gatunkowe. Do tej pory nie jestem pewna czy miałam do czynienia z kryminałem, czy też raczej komedią kryminalną. Drobne żarcik rzucane niby od niechcenia chwilami nie pasowały mi do nastroju chwili.

Podsumowując: nie było źle, ale mogło być zdecydowanie lepiej! Mam nadzieję, że kolejne tomy będą jeszcze lepsze! Dlatego mimo mieszanych uczuć w przyszłości dam szansę drugiemu tomowi tej serii. Kto wie, może nawet w końcu polubię Lenę?

Za możliwość przeczytania powieści dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka.

Premiera
21-01-2020

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s