.RECENZJE · Wyd. Zysk i S-ka

Przedpremierowo/ „Ktoś, kogo znamy” Shari Lapena

Autor: Shari Lapena
Tytuł: Ktoś, kogo znamy
Tytuł oryginału: Someone We Know
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Liczba stron: 336

Na cichym przedmieściu pewnego miasteczka, położonego w odległości dwóch godzin jazdy od Nowego Jorku, ktoś włamuje się do domów – i przede wszystkim do  komputerów ich właścicieli. Poznaje ich głęboko skrywane sekrety i prawdopodobnie część z nich wkrótce ujawni. Mieszkańcy zaczynają się bać…
Kim jest włamywacz i czego mógł się do tej pory dowiedzieć? Po dwóch anonimowych listach z przeprosinami, które otrzymały ofiary włamań, w okolicy zaczynają krążyć plotki na temat sprawcy, piętrzą się podejrzenia. A po zamordowaniu kobiety, do której wcześniej także się włamano, napięcie sięga zenitu.
Kto i dlaczego ją zabił? Kto wie o sąsiadach znacznie więcej, niż chce ujawnić? I jak daleko się posuną ci wszyscy z pozoru przemili sąsiedzi z przedmieścia, aby ochronić swoje tajemnice…


Po serii rozlicznych obyczajówek, romansów i bajek dla dzieci naszła mnie ochota na coś mocniejszego. Marzył mi się dobry kryminał albo thriller trzymający w napięciu do ostatniej strony, a w międzyczasie wzbudzający niemałe emocje. Wydawało mi się wówczas, że Ktoś, kogo znamy Shari Lepeny spadł mi z nieba, bo przecież opis wypisz, wymaluj jest zapowiedzią, czegoś niesamowitego!

Ostatnio jednak przekonałam się, że to, co zapowiada się na porywającą lekturę, okazuje się… fiaskiem. Nie inaczej jest w przypadku Ktoś, kogo znamy. I choć po przeczytaniu prologu zapłonęło w moim czytelniczym serduszku gorące ognisko podsycane pierwszymi linijkami… bardzo szybko zgasło i do samego końca ledwo tliły się jego popioły. Dawno już chyba nie czytałam tak przewidywalnego thrillera, który jest nim tylko dlatego, że ktoś przyporządkował tę książkę do tegoż gatunku. Nie trzeba specjalnie angażować się w lekturę, by przewidzieć, co wydarzy się dalej. I tak do samego końca.

Brakło mi w tej książce przede wszystkim emocji, dreszczyku, którego tak mocno poszukuje się, gdy sięga się po thriller. Tego uczucia przebiegającego wzdłuż kręgosłupa prądu, zaskoczenia, gdy dzieje się coś, czego nie braliśmy pod uwagę albo wydawało nam się, że rozwiązanie jest zupełnie inne. Uczucia, gdy serce na chwilę się zatrzymuje, a na twarzy odmalowuje się szok i niedowierzanie i szelmowski uśmiech zarazem, bo autorowi udało się wyprowadzić nas w pole. A tutaj wszystko było takie płaskie, nijakie, jakby rozmyte…
Nawet ekspresja bohaterów tejże książki, to jest ich opisy ich zachowań i same dialogi. Były takie… mechaniczne. Przypominało to wszystko kiepską sztukę teatralną.

Samym bohaterom również czegoś zabrakło. Czego? Sama nie wiem, ale daleko im było do lubianych przeze mnie postaci, które wydają się być wyrwanymi z prawdziwego życia. Poza tym nie wzbudzają oni właściwie żadnych uczuć. Nie można też mówić o jakikolwiek interakcjach między nimi a czytelnikiem.

Niemniej nie można odmówić Shari Lapeni, że mimo wszystko ma przyjemne, lekkie pióro. Faktem jest, że przeczytanie Ktoś, kogo znamy zajęło mi skromne dwie i pół godziny, więc była to lektura ekspresowa, niemniej brakło mi w niej po prostu thrillera.
Zatem to Wam pozostawiam decyzję dotyczącą sięgnięcia po ten tytuł.

Egzemplarz: Zysk i S-ka.

Premiera
28-01-2020

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s