.RECENZJE · Wyd. Kobiece

„Rozmerdane święta” Agnieszka Olejnik

Autor: Agnieszka Olejnik
Tytuł: Rozmerdane święta
Wydawnictwo: Kobiece
Liczba stron: 336

Kiedy tylko usłyszałam o książce „Rozmerdane święta” autorstwa Agnieszki Olejnik, wiedziałam, że jest to książka, po którą sięgnę! I nie chodzi tu o ciepły, rodzinny czas przed wyjątkowym niemal dla wszystkich Bożym Narodzeniem, a o psiaka, który zgodnie z opisem stał się po części głównym bohaterem tej powieści.

Uwaga! Recenzja ta będzie subiektywna, wręcz stronnicza, jestem bowiem zakochaną w psach istotą, która z przyjemnością pochłania opowieści o czworonogach. Autorce udało się stworzyć niezwykłą historię, która chwyta za serce, wyciska z oczu kilka łez, wzbudza tysiąc uśmiechów i przywraca wiarę w ludzi, miłość oraz szczęśliwe zakończenia.

Przejdźmy jednak do rzeczy! Olgierd jest polonistą, dla którego nauczanie jest prawdziwym powołaniem. Niestety, zauroczenie (nie do końca fatalne) koleżanką z pracy Sarą przekłada się bezpośrednio na jego stan kawalerski będący solą w oku jego matki Krystyny. Mamy też Pana Stanisława oraz Małgorzatę, samotną matkę probującą pogodzić rodzicielstwo z pracą zarobkową.

Wszystkie te wymienione przeze mnie postacie są ze sobą luźno powiązane. Można śmiało stwierdzić, że mijają się we wspólnej czasoprzestrzeni, która nagle nabiera nowej, zdecydowanie atrakcyjniejszej formy. Wszystko to dzieje się za sprawą niewielkiego, ciężko chorego kundelka nazwanego przez Olgierda niecodziennym imieniem – Ziyo.

Agnieszka Olejnik zastosowała w swojej książce technikę znaną czytelnikom chociażby z książek W. Bruca Camerona – dała głos małemu czworonogów, który zdecydowanie posiada bogate życie wewnętrzne. Nie dajcie się jednak zwieść stereotypom! Nie jest to kolejna z wielu kalek bazujących na schemacie powieści „Był sobie pies”. Po pierwsze mamy do czynienia z relatywnie krótkim fragmentem czasu z życia naszych bohaterów. Po drugie miłym, ale również bardzo odświeżającym akcentem było dla mnie wprowadzenie narracji kilkuosobowej. Dzięki temu z pozoru prostemu zabiegowi literackiemu całość zyskała wielowymiarowość, której nie udałoby się osiągnąć jedynie z perspektywy psiaka.

Jako ogromny plus zaliczam autorce zmierzenie z trudnym, często pomijanym tematem, który nadal pozostaje swoistym tabu w naszym kraju. Agnieszka Olejnik bowiem zdecydowała się ukazać coś, co w moim odczuciu było jakąś pseudo hodowlą, w której chory, wręcz „wybrakowany” szczeniak nie miał szans na opiekę, a nawet przeżycie. Po drugie już samo ukazanie, że przy właściwym podejściu zarówno właściciela, jak i weterynarza nawet z pozoru kwalifikujący się do uśpienia zwierzak może cieszyć się życiem i rozrabiać jak inne psie dzieci jest czymś niezwykłym. Dla mnie jest to fantastyczny przykład empatii, ale też ukrytej lekcji człowieczeństwa obleczona w lekką do przyswojenia opowieść.

Podsumowując: wspaniała, ciepła historia nie tylko na Święta! Każdy zwierzolubny czytelnik z pewnością nie będzie mógł się od niej oderwać!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Kobiece.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s