.RECENZJE · Wyd. Purple Book (wcześniej Edipresse)

„Sekrety pani pułkownikowej” Dorota Ponińska

Autor: Dorota Ponińska
Tytuł: Sekrety pani pułkownikowej
Wydawnictwo: Edipresse Książki
Liczba stron: 280

Natalia, panna rzeźnikówna, przyjeżdża do Warszawy na pensję, by uczyć się dobrych manier i znaleźć męża z wyższych sfer. Dzięki urodzie i pieniądzom ojca robi świętną partię: zostaje panią pułkownikową Kotubrycką. Ma wszystko, o czym może marzyć dama. Prawie. Los nie chce bowiem spełnić jej największego pragnienia… dać jej dziecka.
Franciszka Ozorek, niepiśmienna dziewczyna ze wsi pod Ciechanowem, marzy o samodzielności. Rusza więc do wielkiej Warszawy, by zacząć pracę jako służąca. Trafia do pięknego domu państwa Kotubryckich. Los pułkownika, jego żony i Frani splecie się w sposób zupełnie nieoczekiwany.
Jaką role w tej historii odegra urodzona na Syberii Tatiana Trubecka, która po babce szamance odziedziczyła nadprzyrodzone zdolności?


Lubię powieści, których akcja rozgrywa się w ubiegłych wiekach. Lubię klimat minionych czasów, opisy strojów, etykiety itd. I właśnie umiłowanie do takich rzeczy skłoniło mnie do sięgnięcia po Sekrety pani pułkownikowej autorstwa Doroty Ponińskiej. Liczyłam na lekką, niezobowiązującą lekturę… No cóż…

Po przeczytaniu pierwszej strony byłam całkowicie pewna, że nie polubię się z tą historią. Przeczucie. Zwał jak zwał. Im dalej bowiem brnęłam przez kolejne strony, tym coraz bardziej irracjonalna wydawała mi się ta książka. Przyznam, że nie do końca ogarniam związki przyczynowo-skutkowe. Nie rozumiem wątku z wróżką, który niby coś wnosi, ale tak naprawdę nie wnosi nic! Choć, przyznaję, że czytanie akurat o tej bohaterce było najciekawszą i najmilszą rzeczą, w czasie kilku godzin poświęconych Sekretom pani pułkownikowej… Nie zmienia to jednak faktu, że te doniosłe opisy dotyczące pochodzenia wróżki Tatiany nijak się miały do „głównego wątku”, no może poza tym, że dodały powieści objętości.

Szalenie irytowała mnie także główna bohaterka, która, pomimo iż dwudziestosześcioletnia, mentalnie zatrzymała się dziesięć lat wcześniej. Porcelanowa lalka, ładna i nic poza tym. Do tego tak krucha emocjonalnie i infantylna, że aż bolało. Rozumiem traumę, jaką przeżyła w młodości, ale całokształt jej zachowania i finalnie to, co dzieje się na końcu książki… Po prostu brakło mi słów. Kompletnie oniemiałam.
Do pewnego czasu odrobiną sympatii darzyłam jej małżonka – pana pułkownika, ale resztki mojego szacunku stracił w pewnej dość wymownej sytuacji, poprzedzonej absurdalną sceną. Rozumiem facet, chuć i te sprawy, ale żeby aż tak… Z drugiej strony… gdyby nie to fabuła ległaby totalnie, nim zdążyłaby się „rozkręcić”, więc jest to pewnego rodzaju usprawiedliwienie, bo chociaż on zrobił coś, by zaczęło się dziać.
No i w końcu postać naszej niepiśmiennej, wiejskiej dziewuszki, która toż miała to szczęście służyć w domu państwa w mieście… Szczerze? Nie wiedziałam, czy się śmiać, czy płakać. Jej przemyślenia w trakcie… hmm… umizgów pana pułkownika i tego, co działo się potem i dalszy absurdalny splot wydarzeń… O bogowie, widzicie i nie grzmicie… Kobiety, nie tylko te ze wsi, naprawdę były takie głupie?

Fabuła? No coś tam się dzieje. „Zwroty akcji” miały, jak zakładam, przypominać ostre zakręty na trasie szybkiego ruchu, wprowadzić trochę zamieszania, ale są tak letnie, a o braku zaskoczenia nie wspomnę, że właściwie ciężko uznać tę powieść za powieść. Czyta się to, bo się czyta, ale nic ponadto. Zero. Null. Pozostaje tylko szok i niedowierzanie.

Pióro autorki? Chciałabym napisać, że lekkie, przyjemne, a nakreślone przez nią obrazy chwytają za serce i duszę. Że zamykając oczy, można zobaczyć, och, chociażby sypialnię państwa, ale nie… kompletnie nie. Sekrety pani pułkownikowej to cholernie infantylna książka, a opisy po prostu są. Autorka z uporem maniaka powtarzała pewne opisy, przymiotniki, zakładam – chcąc coś podkreślić, jednak co najwyżej było to drażniące i dodawało książce niepotrzebnych stron. Poza opisami Syberii, nic, ale to kompletnie nic, nie wzbudziło we mnie jakichkolwiek emocji, a i te syberyjskie do najgorętszych nie należały.

Czy sięgniecie po Sekrety pani pułkownikowej – pozostawiam Waszej decyzji. Ja zdecydowanie jestem rozczarowana lekturą i czasem poświęconym tejże książce.

Egzemplarz: Edipresse Książki.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s