.RECENZJE · Wyd. Filia

„Róża wiatrów” Agnieszka Krawczyk

Autor: Agnieszka Krawczyk
Tytuł: Róża wiatrów
Cykl: Przylądek wichrów #2
Wydawnictwo: Filia
Liczba stron: 480

W życiu nie zawsze układa się tak, jak sobie wyśniliśmy w marzeniach. Matylda Radwan wraca nad morze pełna nadziei na nowy związek. Pomiędzy nią a archeologiem Łukaszem Rokickim coś się jednak psuje. Kobieta gubi się w domysłach, co może być tego powodem. Nie ma pojęcia, że ukochany ukrywa przed nią pewien sekret… Także we dworze w Drozdowie wszystko się nagle komplikuje. Pojawia się zagadkowy człowiek, którego zamiary nie są do końca jasne dla właścicielki, Anity Orontowicz. Trudno rozstrzygnąć, czy przybysz chce jej pomóc, czy wręcz przeciwnie – bardzo zaszkodzić. Spokoju nie może znaleźć też Ola, wciąż czekająca na matkę. Czy jej nadzieje nie zostaną zawiedzione?

Życie pełne jest niespodzianek, zarówno tych miłych, jak i niekoniecznie przypadających nam do gustu. Pełne jest tajemnic i sekretów, które oprószone kurzem, tylko czekają, by wreszcie ujrzeć światło dzienne i wywrócić wszystko do góry nogami. Czy można więc cokolwiek przewidzieć? Albo zapobiec temu, co zgotował dla nas los?

Dotychczas nie miałam okazji przeczytać żadnej książki Agnieszki Krawczyk. Jakoś tak nie było ku temu okazji, a i nie do końca przemawiały do mnie opisy z okładek powieści autorki. Róża wiatrów pojawiła się u mnie niespodziewanie, bez uprzedzenia i okazała się odpowiedzią na pytanie „dlaczego do tej pory nie czytałam książek Agnieszki Krawczyk”.

Bardzo ciężko czytało mi się tę powieść. Być może miało na to wpływ również to, że nie czytałam poprzedniej powieści z cyklu Przylądek wichrów, ale głównie nie przemówił do mnie styl autorki. Mniej więcej do połowy czułam się tak, jakbym brodził we mgle i niecierpliwie czekała, aż ów mgła się skończy, a ja odzyskam pełen obraz. Przewracałam kolejne strony i dopadało mnie znużenie oraz taka dziwna melancholia, smutek, które wzbudzały we mnie rozdrażnienie i w pewnym sensie niechęć do kontynuacji lektury. Niemniej po przekroczeniu mniej więcej dwusetnej stronicy zaczęłam krok po kroku żyć życiem bohaterów, odrobinę wdrożyłam się ich losy i dostrzegłam kilka promieni słońca, które ociepliły moje wrażenia wobec stworzonej przez Agnieszkę Krawczyk historii.

Duży wpływ na odbiór miały również dialogi, które brzmiały w mojej głowie bardzo patetycznie i nijak jednocześnie. Brakowało mi w nich emocji, ekspresji. Były takie zachowawcze, wyćwiczone, sztuczne. Dopiero pod koniec, zaczęło się to zmieniać, ale w kontekście całości odbierały Róży wiatrów takiej naturalności i prawdziwości, jakiej mimo wszystko spodziewałam się po tej książce.

Jednak w całej tej powieści szalenie podobała mi się ta różnorodność wątków, które splatały się w spójną i ciekawą całość. To jak Agnieszka Krawczyk przeplata je ze sobą, jak bohaterowie są ze sobą połączeni, nawet jeśli nie łączą ich więzy krwi, miało swój urok i sprawiało, że z chęcią i zaciekawieniem czytałam dalej i odkrywałam to, co pozwalała odkryć autorka.

Bohaterowie wykreowani przez Agnieszkę Krawczyk w pewnej części wydawali mi się bardzo naturalni i prawdziwi, jednak niektóre z sytuacji, których byli uczestnikami, wydawały mi się przerysowane i wówczas tracili w moich oczach. Jednak szczególnie w pamięć zapadł mi „ten Niemiec”, który wzbudził we mnie największą sympatię. Jego historia mnie poruszyła.

Ciężko wyrazić mi swoją opinię o stylu autorki. Z jednej strony, gdy zaczęło mi się Różę wiatrów czytać z przyjemnością, powiedziałabym, że ma lekkie pióro, jednak przez znaczną część jej pióro było dla mnie ciężkie i smutne. Jedno, co wiem na pewno to, to, że jej książki nie są dla mnie, bo nie sprawiają mi czystej przyjemności płynącej z czytania, choć jednocześnie mam świadomość, że inni czerpią z powieści Agnieszki Krawczyk jej wiele, tak jak moja teściowa, która jest zauroczona tą powieścią.
Niemniej nie mogę odmówić autorce tego, że opisy mają w sobie coś takiego, co… co trudno opisać, ale jest to zdecydowanie dużym plusem.

Jeśli jesteście fanami Agnieszki Krawczyk, a szczególnie cyklu Przylądek wichrów – to jest to dla Was lektura obowiązkowa. Pozostali? Muszą na własnej skórze albo raczej na własne oczy, przekonać się, czy polubią się z piórem autorki.

Egzemplarz: Filia

Jedna myśl na temat “„Róża wiatrów” Agnieszka Krawczyk

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s