.RECENZJE · Wyd. Burda Książki

„Tylko dla dorosłych” Nina Majewska-Brown

Autor: Nina Majewska-Brown
Tytuł: Tylko dla dorosłych
Wydawnictwo: Burda Książki
Liczna stron: 320

Jeśli spytacie mnie. z jakiego powodu zdecydowałam się sięgnąć po powieść „Tylko dla dorosłych” autorstwa Niny Majewskiej-Brown to odpowiem, iż nie mam pojęcia! Być może sprawiła to okładka – subtelna, nieco romantyczna, a zarazem zmysłowa. Kto wie, czy na moją wyobraźnię nie zadziałał intrygujący tytuł. Prawdopodobnie obie te opcje są po części odpowiedzialne za to, że jedno z popołudni minęło mi na lekturze tej historii.

Główną bohaterkę – Klarę z miejsca polubiłam, ale też miałam jej ochotę momentami zdrowo przyłożyć. Samodzielna singielka, z ustabilizowaną sytuacją życiową (praca, własne mieszkanie), jednocześnie nie potrafiąca odnaleźć się w przeciętnej codzienności. Być może właśnie na tym polega jej fenomen – każda z nas może doszukać się w niej chociażby cząstki siebie. Zakompleksiona, bojąca się zmian, stroniąca od ryzyka czy nowości staje w obliczu niespodzianki przygotowanej przez jej szalone przyjaciółki.

W dosłownym i niestety bolesnym zderzeniu z nową rzeczywistością, stworzoną przez koleżanki Klara traci przytomność i budzi się w… XIX wieku! Musi nie tylko w ekspresowym tempie przyswoić sobie zasady postępowania, ale też od nowa nauczyć się tak przyziemnych rzeczy, jak poruszanie się, jedzenie czy chociażby oddychanie w gorsecie! Dodatkowo musi stawić czoła ambitnej matce, chcącej wydać ją za mąż i wykupić się w ten sposób w łaski lepiej sytuowanej części arystokracji. A na dodatek wplątuje się w sekretny romans z młodszym mężczyzną, spadkobiercą fortuny, który szybko nabiera erotycznego zabarwienia.

Styl autorki jest niezwykle plastyczny, miły dla oka oraz samego czytelnika. Chociaż muszę zauważyć, że nie zawsze słownictwo stosowane w dialogach odzwierciadlało epokę, w której rozgrywała się większość akcji. I dla mnie był to niestety mały zgrzyt. Na plus zaliczam postacie, ich konstrukcję oraz różnorodność charakterów. Sceny erotyczne zostały napisane z wyczuciem i smakiem, bez zbytniego udziwniania czy stosowania „ulicznego” języka.

Nie ukrywam, jestem zawiedziona zakończeniem, które w moim odczuciu jest nijakie oraz tak naprawdę nic niewynoszące do całej historii. Przydałby się jeden, chociażby krótki rozdział spinającą w całość tę niezwykłą historię dziejącą się w dwóch tak odmiennych epokach.
Na koniec dodam, że chętnie przeczytam powieść, w której przyjaciółki Klary pojawią się na dłużej.

Podsumowując: lekki romans erotyczny, absolutnie nie historyczny, dla niewymagających czytelników.

Recenzja napisana w ramach współpracy z portalem DuzeKa.pl

2 myśli na temat “„Tylko dla dorosłych” Nina Majewska-Brown

  1. ! Uwaga, spojlery, ale bez tego chyba nie mogę dobrze uzasadnić mojej recenzji!

    Kupiłam tę książkę w pakiecie na prezent dla kogoś, kto jest fanem pani Niny, ale do przeczytania jej zachęcił mnie motyw podróży w czasie. Motyw, który świetnie został ujęty przez m. In. Joannę Chmielewską w „przeklętej barierze”, w powieści dla nastolatek „Godzina pąsowej róży” czy choćby u Andrzeja Pilipiuka.
    Tutaj, niestety, on leży. Zdaje sobie sprawę, że miał być tylko tlem dla romansu/erotyku, jednak jego skopanie znacząco obniża jakość książki, która mogłaby być znacznie lepsza jeśli autorka zrobiłaby dokładniejszy research. Nie mówię że nie wolno pobudzić wodzy fantazji, ale tutaj dostajemy coś, co lepiej by było snem Klary niż odbiciem faktyczego XIX wieku….

    Rażą nie tylko błędy polegające na używaniu zwrotów nam współczesnych przez postacie z epoki (!) jak i przez Klarę. Na początku XIX wieczny słuchacz jest w szoku, ale potem już takie wyrazy padają i nic (Klara opisuje starego konkurenta jako „obleśnego zgreda”, a Kostek nie wykazuje najmniejszego zdumienia tymi słowami. Zresztą, trochę wcześniej panowie w salonie – przy damach, nie w osobnym gabinecie – otwarcie opisują swoje erotyczne poglady, tak to ujmę, tam też padają współczesne słowa).
    Poważnym błędem jest też konstrukcja postaci Kostka, który momentami wydaje się jakby przeniesiony z XXI wieku. XXI, ponieważ XIX arystokrata nie nawiązał by romansu z panna na wydaniu , prędzej z mężatką lub i wdowa, które więcej mogły towarzysko i które były mniej krepowane konwenansami niż panny. Mam też poważne obawy, czy pannę, która tak szybko nawiązuje relacje cielesne, w ogóle uważałby za kogoś wyższego niż kobiety, z których „można było korzystać” – służba, wieśniaczki czy panie płatne. Klara mogłaby skończyć w szufladce kurtyzany na boku a nie sankcjonowanej wielkiej miłości. Zwłaszcza w kontekście niespotykanej zapewne powszechnie depilacji.
    Trochę bardziej realistyczny Konstanty Nie pozwolilby też sobie na tak swobodna rozmowę o obecnych na sali damach, jak miało to miejsce w książce. Uczestnicy tej dyskusji sprawiali wrażenie żywcem przeniesionych z jakiegoś pubu. Kto oczekuje od XIX wiecznej panny ze nie będzie „kłodą”, jeśli młode panny miały o seksie nic nie wiedzieć, a podręczniki pożycia wręcz zalecały, by żona traktowała to jako obowiązek? Owszem, szczęśliwe pożycie zdarzało się, ale nierzadko było też tak, że żona miała powić dziedzica a od przyjemności były domy publiczne? Nie pistrzegano tych usług tak, jak teraz. Nawet jeśli mężczyźni mieli bujne życie erotyczne, to z pewnością tak go nie opisywali. Ciekawi mnie, czy autorka zakładała, że jeden z nieatrakcyjnych kuzynow kostka miałby uprawiać seks z pannami z dobrego towarzystwa. Opisała jego sytuację tak, jakby normalny wtedy lunapar+ służba stanowiły wielka hańbę i dowód nieudolności.
    Postać kostka w ogóle dostaje bardzo skromny opis jak na 2 dlowna postac, praktycznie nie rozmawiają z Klara. Ja wiem, że to erotyk, ale sprawia to, że związek głównej pary jest po prostu płytki.
    Służące znikaja, panna nie ma żadnej przyzwoitki, chodzi gdzie chce. Nawet tak stara panna wciąż byłaby trzymana pod kloszem.
    Klara przenosi się w czasie z torba swojej przyjaciółki, co nie ma żadnego logicznego wytłumaczenia, ale jest pożyteczne fabularnie, gdyż dzięki temu może „olśniewać” makijażem. Tyle tylko, że kobiety „z towarzystwa” nie malowały się. Agresywny/ widoczny makijaż był domena kurtyzan. Do pielęgnacji cery używano naturalnych kosmetyków/wyrobów. Chroniono ją od słońca. „muszki” na twarzy i grube pudry kojarzą mi się z epoka Marii Antoniny. Nie chcę mi się wierzyć że brzoskwiniowy podkład Klary nie tylko wtopił się w krajobraz ale do tego in plus. Do tego, w worku były też, prezerwatywy, ale albo poleciałam po tych wszystkich seksach po łebkach i tego nie wychwyciłam, albo faktycznie było tak, że klara ani razu nie używa żadnych z tych gumek. Ona tylko myśli sobie taż, że je ma I super, I temat nigdy nie wraca. Szkoda, bo byłam ciekawa reakcji kostka na tak postępowa pannę. Jej beztroska zarówno na tle braku obaw o ciąże jak i potencjalne choroby weneryczne w epoce powszechnego syfilisu jest… Dziwna.
    Inne postacie sztampowe. Mała „zemsta” autorki na jednej z przyjaciółek Klary, Kaśce, była praktycznie jedyna rzeczą, która mnie ubawiła. Matka- zrzęda, nie licząca się z córką, myśląca tylko o pozycji i koneksjach; ojciec który wiecznie śpi (jedna z sympatyczniejszych postaci) pod pantoflem żony, panny na wydaniu głupiutkie, inni mężczyźni starzy/ brzydcy/ głupi/ plytcy/nachalni/niemyci. Tylko dwójka protagonistow zdaje się mieć jakieś pozytywne cechy. Wiele wątków porzucona i nie rozwinięta. XIX wiek nie na żadnych zalet w tej książce. Klara ani razu nie dostaje prztyczka w swoje poczucie wyższości z racji tego, że jest z XXI wieku. A prawda jest taka, że obie epoki mają swoje plusy i minusy i nawet powieść typu erotyk mogłaby je pokazać.

    Polubienie

  2. Jeszcze jedno które mi umknęło: Czy Klara posługuje się biegle francuskim? Był to język wymagany na salonach i co większe snoby usiłowały mówić wyłącznie w nim. ( niejednokrotnie większą wagę przykładano do nauki francuskiego niż do polskiego) Pamiętniki z tamtych okresów czy współczesne utwory podają przykłady takich postaci. Rozumiem, że dla wygody wszyscy mówią po polsku a język Klary nie wyróżnia się niczym poza kolokwializmami czy przekleństwami, ale tak naprawdę nawet ten jej polski byłby dziwaczny i bez gaf. Gdyby autorka zamieściła choćby krótki opis takich zmagań nie tylko wniosłoby to trochę humoru ale wyjaśniło by taka zagwozdkę. Tak, wiem, to nie jest wierna powieść historyczna ale poruszenie takich kwestii wyszło by na plus dla tej książki.
    PS. Czy Klara w wieku 40 lat nie jest już prawie że starsza panią? Mamy XIX wiek, gdzie ludzie żyją krócej i starość zaczyna się dużo wcześniej.
    PS 2. Aż dziw że pani matka trupem nie padla na widok czerwonych pazurów i nie uznała tego za chorobę. Ani pasemek za siwiznę.
    Ps3 „popuścić widzę fantazji” xD

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s