.RECENZJE · Wyd. Novae Res

\Przedpremierowo/ „Anioł stróż, czy czekolada?” Lucy Miosga

Autor: Lucy Miosga
Tytuł: Anioł stróż, czy czekolada?
Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 168

Może czasem wystarczy… po prostu żyć!
Czy da się żyć z chorobą, która dzień po dniu dewastuje wszystko to, co stanowi sens życia? Jak nie popaść w szaleństwo, gdy codzienność została podporządkowana walce z bólem? Skąd czerpać siłę, by stawiać czoła cierpieniu, które pojawia się w najmniej spodziewanym momencie?


Zdarza się tak, raz na jakiś czas, że wpada człowiekowi w ręce książka, wydawać by się mogło niepozorna, nie bardzo do końca wiadomo, o czym i właściwie wzbudzająca tak zróżnicowane emocje i odczucia, że trudno jednoznacznie ją ocenić. Anioł stóż, czy czekolada? – to właśnie taka książka. Niejednoznaczna. Inna. A jednocześnie mająca w sobie to „coś”.

Zainteresowałam się książką Lucy Miosga głównie ze względu na okładkę i tytuł, który brzmi jak wyzwanie. Opis zapowiadał raczej mocno przeciętną książkę o trudach choroby. Myślałam, że to kolejna powieść, która bardziej zdołuje i doprowadzi do szału czytelnika frazesami, które wychodzą człowiekowi przysłowiowym bokiem, ale… rzeczywistość okazała się zupełnie inna.
Przepadłam tak szybko, że nie zdążyłam tego zauważyć, a już byłam bliska zamknięcia książki na ostatniej stronie. I pomimo iż przeczytałam te niespełna sto siedemdziesiąt stron niemal ekspresowo, to w trakcie zgłębiania treści miałam wrażenie, że czas zwolnił, ukazując coś, co w innych warunkach mogłoby mi umknąć.

Lucy Miosga przedstawia w książce obraz życia z chorobą, której ataków nie sposób przewidzieć. Tak jakby godziny i dni kpiły sobie z człowieka, czekając, aż straci czujność i wówczas przypomną mu, czym jest paraliżujący ból, dający znaki, że ciągle coś nieprzewidzianego nad człowiekiem wisi. Autorka w bardzo wymowny, w pewnym sensie naturalny, bez ubarwień, sposób ukazuje rzeczywistość takiej osoby. Jej „zwykły dzień” i gorsze momenty, chwile zawahań i rozmyśleń nad sensem życia. To, że choroba nie wyklucza marzeń i wielkich uczuć. Bo kochać i być kochanym można niezależnie od wszystkiego.

Autorka ma przyjemne w odbiorze pióro. Skreślone słowa intrygują, wabiąc obietnicą uchylenia rąbka tajemnicy, o jakiej chorobie pisze. Tekst wypełniony jest emocjami, które drgają niczym wykres fal dźwiękowych, dając się poczuć niezależnie od ich mocy. Smutek i szarości mieszają się z radością i ciepłymi barwami – Lucy Miosga słowami odmalowuje różnorodne obrazy, które zapadają w serce. Udało się jej [autorce] wpleść w książkę odrobinę humoru, coby czytelnik nie czuł się zdołowany lekturą.

Jeśli więc lubicie nieco nietypowe powieści, o całkiem (nie)przyziemnych sprawach, ale ujętych tak, że chce się poznać każdy jej sekret, to koniecznie sięgnijcie po książkę Lucy Miosgi. I odpowiedzcie sobie na tytułowe pytanie – Anioł stróż, czy czekolada?

Polecam!

Egzemplarz: Novae Res

Premiera
13-09-2019

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s