.RECENZJE · Inne wydawnictwa

BookTour: „Lista Lucyfera” Krzysztof Bochus

Autor: Krzysztof Bochus
Tytuł Lista Lucyfera
Wydawnictwo: Skarpa Warszawska
Liczba stron: 456

Morderca kontaktuje się z dziennikarzem, red. Adamem Bergiem. Za jego pośrednictwem informuje opinię publiczną o swoich kolejnych krokach. Od tej pory zaczyna się nierówny pojedynek pomiędzy życiem, a śmiercią. Co kieruje poczynaniami okrutnego mordercy, który sam siebie nazywa „Lucyferem“? Zemsta, nienawiść do świata, a może fascynacja dziełami pewnego twórcy, który ze śmiercią był za pan brat?
A gdy wydaje się, że jesteśmy już blisko rozwiązania tej ponurej zagadki, do akcji wkraczają kolejni nieznani sprawcy. W tle media goniące za sensacją, namiętność i historia, która rzuca długi cień na współczesnych.


Już dawno nie miałam w rękach kryminału, a zwłaszcza takiego, który byłby nim nie tylko z nazwy, ale treści przede wszystkim. Do Listy Lucyfera podchodziłam, jak przysłowiowy pies do jeża, w obawie, że i tym razem trafię na lekturę, co najwyżej, średnich lotów. Przyjemnie więc było zostać zaskoczonym. I to pozytywnie.

Co prawda początkowo sądziłam, że moje obawy się urzeczywistniają, jednak tak mniej więcej po pięćdziesiątej stronie poczułam, że to jest to, czego szukałam i na co liczyłam. Po delikatnie nużącym dla mnie wstępie rozpoczęła się uczta dla umysłu i zmysłów, którą mogłabym się delektować bez końca, bo już dawno (sic!) nie czytałam tak dobrego, ba!, rewelacyjnego kryminału, idealnie skrojonego pod każdym względem. Zapowiedź z blurba stała się rzeczywistością, a czas spędzony z książką czystą przyjemnością.

Gdy przebiłam się już przez mur oporu i wgryzłam się w stworzoną przez Krzysztofa Bochusa intrygą, niemal z wypiekami na twarzy przewracałam kolejne strony, by odkrywać skrywane na nich tajemnice i w końcu poznać zakończenie. Chyba pierwszy raz od dawna zostałam tak porządnie zaskoczona nie tylko zakończeniem, ale poprowadzeniem fabuły. Jej meandrami, zwrotami akcji i tym słodkim napięciem, które autor sukcesywnie budował rozdział po rozdziale, akapit po akapicie. Momentami serce przyspieszało i a ogrom emocji sprawiał, że po skórze przebiegały ciarki, a mięśnie delikatnie się napinały.

Do tego należy dodać niezwykle lekkie pióro Krzysztofa Bochusa, pomimo iż jest to kryminał. Listę Lucyfera czyta się bowiem nadspodziewanie szybko, chłonąc każde słowo i opisy, jakie nimi odmalowuje. Tło wyszło spod ręki autora rewelacyjnie, a opisy zbrodni, choć wydawać by się mogło, że powinny mniej lub bardziej wstrząsnąć i być może poruszyć żołądek, opisane są z wyczuciem. Gdyby nie gatunek, powiedziałabym, że są smacznie rozpisane.
I oczywiście dialogi, które dopełniają całość i jej niepowtarzalny, mroczny klimat.

Z bohaterami wykreowanymi przez Krzysztofa Bochusa miałam pewien problem. Ciężko ich jednoznacznie zakwalifikować. Autor tak sprawnie bawi się słowami i wątkami, że w jednej chwili ten, którego do tej pory uznawałam za pozytywną, stawał się złym charakterem i odwrotnie. Jedynie postać Lucyfera jest jednoznaczna. Zła. Ale mimo wszystko intrygująca. Zwłaszcza to, jak przedstawia go autor, ukazując jego historię, która postawiła, go w tym konkretnym „wydaniu”.

Świetnie skrojone postaci, fabuła, od której może zakręcić się w głowie i jednocześnie nie sposób się w niej pogubić… Mrok, tajemnice i spiski to tylko ułamek tego, co znajdziecie z Liście Lucyfera. Powieść Krzysztofa Bochusa to jeden z lepszych kryminałów, jakie miałam okazję przeczytać i jedna z lepszych książek w tym roku! Koniecznie sięgnijcie po ten tytuł!

Książkę miałam okazję przeczytać w ramach booktouru zorganizowanego przez Maverica wśród książek.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s